music is ... muzyka z najlepszej strony.

Pysk

Bovska "Pysk"

data wydania: 2017-03-30
wydawnictwo: Warner Music Poland

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 2 głosy
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Bycie oryginalnym w XXI wieku to misja prawie niemożliwa, ale pewna młoda dziewczyna z Warszawy postanowiła podjąć wyzwanie. Ta dziewczyna to Bovska i właśnie wydała swój drugi album. Stylistycznie jest to kontynuacja dzieła z „Kaktusa” co wcale nie znaczy, że jest nudno. Można Bovski nie lubić, ale nuda to ostatnie słowo, którego używa się w stosunku do niej.

Niewiele osób w tym kraju potrafi tak trafnie, zabawnie i barwnie komentować rzeczywistość. „Pysk” to zbiór przedziwnych i miejscami boleśnie trafnych opowieści. Wokalistka potrafi być romantyczna w tradycyjnym tego słowa znaczeniu („Nie dzielę na dwa”) lub absolutnie przewrotna („Pysk”). Potrafi wcielić się w prześmiewcę współczesnej rzeczywistości (bez glutenu, na sojowym jadę) i generalnie na każdym kroku bawi się słowem, prezentując rzeczywistość w lekko groteskowych barwach. Nawet sposób w jaki pisze o miłości bardzo odbiega od tradycyjnych wzorców – w „Kosmodromie” na przykład opowiada o nieporozumieniach w związku używając technicznej terminologii (na kosmodrom listy ślę, w twoją stronę słowo mknie). W tekstach sporo jest o niepewności, samotności, a nawet desperacji (kocham kocham będę krzyczeć zapominam co rani mnie), ale w drugiej części albumu przychodzi błogi spokój i pewność siebie (nocą wydycham strach, już nie dzielę na dwa nas).

Równie nowatorskie podejście co do tekstów Bovska ma do aranżacji. Przy pomocy Jana Smoczyńskiego wokalistka wyczarowała syntetyczny świat mieniący się światłami dyskoteki, mroczny, wciągający i skomplikowany. Nie jest to easy listening, do tych kawałków trzeba dojrzeć, bo melodie są ukryte. Przy pierwszym przesłuchaniu dociera do nas nagromadzenie iskrzącej się elektroniki, klubowych beatów i odczłowieczony, płaski wokal, który bynajmniej nie emanuje emocjami. Dopiero później dostrzegamy stopień skomplikowania tych aranżacji i doceniamy ich wielowarstwowość.

„Pysk” opiera się na kontrastach, brzmi jak zderzenie twórczości bezdusznej maszyny z człowieczeństwem uosabianym przez wokalistkę, a także chłodnej elektroniki z popową wrażliwością. Znalazło się tam również miejsce dla żywych instrumentów i gdy już się pojawiają (tak jak gitara w „Ciemno” oraz w „Weku”, gdzie dodaje punkowej ostrości) to są bardzo wyraźnie słyszalne. Dwa wyjątki od reguły to „Nie Dzielę na Dwa” i „Lubię”, gdzie chłód na chwilę znika na rzecz ciepłego, pełnego, klasycznie popowego brzmienia.

Bovska to rodzaj współczesnej poetki przestawiająca otaczający nas świat w krzywym zwierciadle, z dystansem, humorem i ironią. Pokręcone i poplątane aranżacje wraz z oryginalnymi tekstami tworzą swoisty tandem, któremu ciężko jest się oprzeć.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...