music is ... muzyka z najlepszej strony.

Co słychać #8: w cieniu letnich festiwali

Cosłychać8

Nie o wszystkim najciekawszym udaje się informować od razu – okołomuzyczne nowinki, plotki i przecieki, świeże premiery singli oraz zapowiedzi wydawnictw zdarzają się umykać. Jeśli chcesz jeszcze bardziej odnaleźć się w newsowym kalejdoskopie, mamy odpowiednie rozwiązanie. W naszym weekendowym podsumowaniu podpowiadamy, co było słychać w ciągu ostatniego tygodnia…

♦   Nadchodzi sezon letnich festiwali, więc wszyscy skupieni są na szaleństwie pod scenami i robieniu sobie kolejnych serii selfie. Wydawałoby się więc, że nie ma czasu na nowe wydawnictwa, a wszyscy wielcy gracze czekają na powolne dotrwanie do bezpiecznego okresu jesiennego. Nic jednak bardziej mylnego, bo w najbliższych tygodniach otrzymamy album sióstr HAIM, powracającego z muzycznego niebytu Broken Social Scene, Toro Y Moi (07.07), grupy Foster The People, Lany del Rey (21.07) oraz chociażby oczekiwany od dawna krążek Arcade Fire (28.07).

♦  Wczoraj natomiast ukazał się sophomore znanego z Vampire Weekend Chrisa Baio, nowy krążek Lapaluxa - „Ruinism”, „Funk Wav Bounces Vol. 1″ Calvina Harrisa oraz „Mister Mellow” Washed Out, o którym wspominaliśmy ostatnio. Uff!

♦  Również Clams Casino niespodziewanie wydał swój czwarty już mixtape z serii „Instrumentals”, czym na pewno zaskoczył część słuchaczy, którzy spodziewali się raczej pójścia za ciosem po prawowitym debiucie sprzed roku. Możemy jedynie podpowiedzieć, że już po jednorazowym zapoznaniu się z nowymi kompozycjami producenta, można się tylko cieszyć z powrotu na dobrze znane tory. Dawno już zapomnieliśmy o „32 Levels”, a instrumentale Michaela Volpe zawsze cieszą.

♦   Nowy album Hercules & Love Affair osadzony jest za to w czasie przyszłym. Po wydanym w 2014 „The Feast of the Broken Heart” przychodzi czas na „Omnion”, na który poczekamy do 1 września. Być może dzięki Andy’emu Butlerowi i jego wizji na muzykę taneczną, powrót do szkoły okaże się nie taki koszmarny jak zawsze. Na krążku pojawią się Rouge Mary, Gustaph, a także Sharon von Etten, a śpiewane będzie (między innymi) o polityce i uzależnieniu od narkotyków. Hell, yeah.

♦   W swoim najnowszym singlu James Hinton, czyli The Range twierdzi, że może usłyszeć nasze myśli. Zgadzamy się na taką inwigilację tylko dlatego, że większość kawałków z dwóch ostatnich płyt wchodzi gładko już po pierwszym kontakcie z nimi. Jego nowa kompozycja nie jest pod tym względem inna. „New Lots” ze swoją niepokojącą linią basu i rozpływającym się wokalem jednocześnie zaprasza na zatłoczony parkiet jak i do pozostania sam na sam. W ciepłą lipcową noc jak znalazł.

♦   Na szczere wyznania decyduje się także St. Vincent, śpiewając w nowym utworze: “You’re the only motherfucker in the city who can stand me”. Są to pierwsze od dwóch lat manifesty Annie Clark. Piosenka to zapowiedź światowej trasy koncertowej „Fear the Future”, a ptaszki ćwierkają, że zwiastuje również piąty solowy album singer-songwriterki.

♦  Mówiąc o wyczekiwanych albumach: płyta Mogwai pojawi się we wrześniu, to wiemy na pewno. Teraz możemy także doświadczyć czterominutowej zapowiedzi następcy niespodziewanie eksperymentatorskiego „Rave Tapes” z 2014 roku. Nowy utwór z albumu „Every Country’s Sun” do wysłuchania na dole.

♦  W równie ciekawych imprezowych nastrojach (wnioskując tylko po samych tytułach utworów) są The National, którzy przygotowują się do zawojowania kolejnych indie-snobistycznych playlist. Parę tygodni temu prezentowaliśmy pierwszy numer z nadchodzącej płyty, przyszedł więc czas na kolejne doznania. Kieliszki w dłoń, oto „Guilty Party”.

♦   Techno i eksperymenty to coś, co tygryski lubią najbardziej. Festiwal Berlin Atonal rzucił publice drugi rzut artystów, którzy wystąpią pod koniec sierpnia w postindustrialnym kompleksie Kraftwerk. Jest naprawdę smakowicie: światowa premiera od Shackletona oparata na albumie „Behind the Glass”, Demdike Stare z nowym audiowizualnym projektem, Helena Hauff & Hypnobeat, Varg, Emptyset, Damien Dubrovnik, Mick Harris, Belong, Broken English Club i całe mnóstwo DJ-setów… Niemcy jednak wiedzą, o co chodzi w te klocki.

♦  I na koniec szokujące fakty z ust samego Kendricka Lamara, który zdradził pomysły dotyczące nazewnictwa nowego albumu -dla przypomnienia: „DAMN.” – którego pierwotny szkic to „What Happens On Earth Stays On Earth”. A to jakimś dziwnym trafem kojarzy nam się z kolejnym idiotycznym tytułem przaśnej amerykańskiej komedii sci-fi i jednocześnie tragicznie złego filmu z Keanu Reevesem („The Day the Earth Stood Still”, anyone?). Z soundtrackiem Lamara oczywiście [ZOBACZ MEMY]

w tym tygodniu także:
>> Lorde „Melodrama”
>> Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Berlin Atonal, ale baliście się zapytać
>> Wyjątkowa edycja Sziget Festival
>> SPINACHE: „ Nagrywam muzykę, jaka tkwi w moim muzycznym DNA”

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...