music is ... muzyka z najlepszej strony.

Lingering

Sleep Party People "Lingering"

data wydania: 2017-06-02
wytwórnia: Joyful Noise Recordings

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 3 głosy
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Gdy „Figures” rozpoczyna się zdecydowanym, dramatycznym wejściem perkusyjnym i utrzymuje swoje szybkie, motoryczne tempo, wiadomo, że coś się zmieniło. I to nie tylko brzmieniowo, ale także chociażby tematycznie. Czy z racji tego, że Brian Batz sięga po nowe, coraz bardziej rozwijając swoje wokalne działania. Przy pierwszym kontakcie z tym albumem to zaskoczenie zostaje raz za razem nieco niwelowane dźwiękową tradycją spod znaku Sleep Party People – już drugi na liście (i zapowiadający krążek) „The Missing Steps” wraca na dobrze znane tory melodyjnego wokalu i lekkości melancholijnego dream-popowego uroku. Lecz co najciekawsze, zakończone słodką, niemalże kiczowatą wstawką gospelowego chóru nadająca się do… letnich wypadów na plażę.

To w żadnym stopniu nie tak, że „Lingering” jest albumem wakacyjnym, ani nawet bardziej pogodnym od swoich poprzedników. Kolejne kompozycje mogą co prawda uderzać w nazbyt popowe i ujmujące swoją słodyczą tony (tak jak chociażby „Lingering Eyes” czy wspaniałym „The Sound of His Daughter”), co jednak nie znaczy, że mamy do czynienia z rażącą zmianą. Kompozycje projektu Batza zawsze miały w sobie pewne pokłady radosnej chwytliwości, jednak wydaje się, że dopiero zastosowana tu różnorodność pokazuje to w pełni. Jednak zamiast tradycyjnie już utulających utworów stawia się raczej na samonapędzające się siłę ambientowych doznań – takie „Vivid Dreams” czy „The Sun Will Open Its Core” na przykład to miłe ucieczki w nieco bardziej shoegaze’owe rejony. Wiele tu także różnych dziwnych, mrocznych i fascynujących dźwięków, które z drugiego planu próbują się czasem przebić przez utkaną gitarowo-syntezatorową sieć, czego dobitnym przykładem „Fainting Spell”.

Przypominając sobie poprzednie oceny dokonań Briana Batza, muszę przyznać, że były one nierównomierne do samej zawartości płytowych. Choć wszystkie dotychczasowe longplaye Duńczyka stały na wysokim poziomie, to jednak ewolucja „Lingering” powinna stawiać ten album na pierwszym miejscu. Zmiany nie są tu nagłe i wymuszone, a raczej pokazują naturalny progres – także myślowy, jeśli tylko spojrzeć na zawarte tutaj teksty (vide odniesienia do polityki czy rodzicielstwa). Ciężko nie zauważyć wykorzystywania kolejnych okazji do eksperymentów („We Are There Together” wyśpiewane w całości przez Beth Hirsh z Air), które jednak swoim twórczym potencjałem i dojrzałością nie próbują zamaskować czy odciąć się od tego, co w 2010 roku czyniło Sleep Party People takim a nie innym zespołem. „I’m Not Human At All” było tylko przykuwającym uwagę punktem wyjścia, a „Floating” czy tegoroczny album są tylko znakomitymi potwierdzeniami na aktywny rozwój bez oglądania się w przeszłość. Czekam na więcej.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...