music is ... muzyka z najlepszej strony.

25 lat Sziget Festivalu

Sziget Festival 2017 / fot. Anna Bursztynowicz

Sziget Festival 2017 / fot. Anna Bursztynowicz

25 edycja Sziget Festival to połączenie wielu kultur i narodowości. Fani muzyki z niemal 100 krajów świata przybyli na wyspę aby wspólnie się bawić. Nie bez przyczyny festiwal promowany jest pod szyldem „Island of Freedom”.

Najważniejszymi atrakcjami festiwalu były oczywiście koncerty. Kilkanaście scen rozlokowanych po całej wyspie sprostało najbardziej wymagającym uczestnikom. Główna scena (Dan Panaitescu Main Stage) gościła największe gwiazdy. Pierwszego dnia Pink dała bardzo dobry występ pełen tancerzy oraz fajerwerków. Zagrała swoje największe hity takie jak „Try”, „Trouble” czy „Sober”. Na koniec przy utworze „So What”, wzniosła się nad publicznością przy pomocy linek oraz wykonywała akrobacje których nie powstydziły by się dużo młodsze od niej piosenkarki. W kolejnych dniach bardzo dobrze zostali przyjęci Mando Diao oraz Glass Animals dla których fani przynieśli ananasy, zarówno w formie owoców jak i tekturowych banerów. Upalne dni najbardziej wdały się we znaki Tomowi Odelowi który cały koncert zagrał w ciemnym garniturze. Nie przeszkodziło mu to w pełni zaangażować się w koncert. Przed nim zagrał wspaniały Jamie Cullum, który swoimi jazzowymi aranżacjami utworów Rihanny, Eda Sheerana czy Radiohead zadziwił festiwalową publiczność. Szkoda, że panowie nie dogadali się odnośnie wspólnego wykonania jakiegoś utworu. Zobaczyć dwóch wirtuozów fortepianu na jednej scenie to było by coś wielkiego. Pozostawiło to pewien niedosyt. Ostatniego dnia na głównej scenie zagrali Alt–J. Udowodnili, że są w wyśmienitej formie. Na koniec każdego dnia festiwalu zostały zaplanowane występy zespołów dj skich takich jak Major Lazer czy The Chainsmokers. Było to dość monotonne. Moim zdaniem brakowało w tym większego urozmaicenia.

Scena namiotowa czyli OTP Bank Stage by A38 gościła różnorodnych artystów. Jeden z najlepszych koncertów dał zespołów Kensington. Rockowe brzmienia połączone ze świetną oprawą i dobrze dobraną set listą zagwarantowały wspaniały koncert. Warto zwrócić uwagę na występ zespołu Her. Młodzi Finowie dali bardzo dobry, żywiołowy koncert. Zasługują aby ich zapamiętać. W najbliższym czasie mogą namieszać na listach przebojów. Bardzo liczyłam na dobrą zabawę w czasie koncertu Crystal Fighters, niestety – zawiodłam się. Widać, że zespół obiera już inna drogę niż wcześniej. Z niecierpliwością czekałam także na koncert zespołu Nothing But Thieves, ale niestety został odwołany ze względu na uraz wokalisty. Musiał zostać przewieziony do szpitala na dokładne badania. Miejmy nadzieje, że jest to tylko chwilowa niedyspozycja. Ostatniego dnia festiwalu na scenie namiotowej zagrał Interpol. Panowie ubrani w piękne, ciemne garnitury dali niesamowite show. Publiczność szczelnie wypełniła namiot. Nikt nie mógł wyjść zawiedziony po takim koncercie.

Największe wrażenie zrobiła na mnie Europe Stage. Ta mała scena była świadkiem koncertów pełnych energii i zaangażowania artystów. Zagrali tam przedstawiciele takich narodowości jak: Izrael, Turcja, Liban czy Finlandia. Pierwszego dnia wystąpiła Lola Marsch. Jej wspaniałe ballady na długo zapamiętam. Na uwagę zasługuje również, bardzo energetyczny koncert Almy. Zgromadziła jedną z największych publiczności na tej scenie. Zupełnie przypadkowo trafiłam na koncert nieznanego mi wcześniej zespołu Roosvelt. Warto zapisać sobie tą nazwę. Połączenie tanecznej muzyki elektronicznej z genialnym wokalem, to jego przepis na szybki sukces.

Głęboko w mojej pamięci zapadnie scena Word. Koncert Gorana Bregovica przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Żywiołowych reakcji ludzi mogą mu pozazdrościć największe gwiazdy festiwalu. Było widać jak bardzo narodowości pochodzące z Bałkanów potrafią się jednoczyć. Dla mnie był to jeden z najlepszych koncertów.

Sziget to nie tylko koncerty. Istnieje wiele aktywności z których warto skorzystać jak np. pokazy cyrkowe, sztuki teatralne czy Opera. Każdy znajdzie coś dla siebie. Moim faworytem jest zespół cyrkowy pochodzący z Kanady „Machine de Cirque”. Ich występ był pełen humoru, akrobacji i niesamowitych zwrotów akcji. W trakcie przedstawienia zaangażowali nawet osobę z publiczności. W Sziget niesamowite jest to, że nie trzeba planować iść do teatru aby go spotkać. Chodząc po terenie festiwalu można natknąć się na muzyków grających na fortepianie czy grupy aktorskie ubrane w oko, ucho, stopę oraz usta. Jednym z polskich akcentów na festiwalu jest Teatr KTO z Krakowa. Aktorów można było spotkać każdego dnia około godziny 15:00 występujących na uliczkach wśród przechodniów.

Organizatorzy zapewnili wszystko co jest potrzebne do życia na wyspie. Do dyspozycji uczestników festiwalu jest wiele czystych toalet, wyposażonych w niezbędne przybory do zachowania higieny. Było to dla mnie jednym z największych zaskoczeń. Różnorodność restauracji jest ogromna. Co ciekawe, alkohol oraz wszystkie napoje były sprzedawane w puszkach czy butelkach. Każdy znajdzie coś dla siebie. Bardzo ciekawie rozwiązano kwestie campingów. Rozbić swój namiot można było w zasadzie wszędzie. Dla bardziej wymagających przewidziano kilka stref z wyższym standardem. Dużą wagę stawiano także do bezpieczeństwa. Każda opaska posiadała kod QR przypisany do konkretnego uczestnika. Przed wejściem na teren festiwalu kod był skanowany i w łatwy sposób można było skontrolować czy dana osoba wchodzi na swój bilet. Normą było sprawdzenie zawartości toreb.

Atmosfera imprezy jest niepowtarzalna. To prawdziwe święto wolności, w którym nikt nie będzie się nudził. Wiele osób zdecydowało się na oryginalne przebrania, a jedynym ograniczeniem była wyobraźnia. Można było spotkać mężczyzn w stroju borata czy Królewny Śnieżki. Trafiłam nawet na grupę Power Rangers oraz Teletubusiów. Każdego dnia dodatkową atrakcją była zabawa tematyczna przed główną sceną. Jednego dnia były to flagi a kolejnego kolorowy proszek znany ze święta holi.

Sziget Festival to miejsce dla każdego. Mnogość możliwości sprawia, że nikt nie będzie się nudził. Warto tam pojechać aby zobaczyć jak wyglądają festiwale poza granicą naszego kraju. Nabrać innej perspektywy w stosunku do rodzimych imprez. Zapewniam, że nikt nie będzie żałował swojej decyzji.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...