music is ... muzyka z najlepszej strony.

Najlepsze albumy 2017 według redakcji musicis.pl

57/60

Kendrick Lamar - "DAMN." /// Z mojej strony Kendrick w tym zestawieniu pojawia się trochę z poczucia obowiązku. Nie jest to album roku (jak chciałaby większość zagranicznych redakcji na czele z Pitchforkiem), nie jest to nawet najlepszy album Lamara, bo już na starcie przegrywa z „Good Kid, M.A.A.D. City” i „To Pimp a Butterfly”. Z pewnych względów jest to jednak najważniejsze wydawnictwo roku. Żaden album nie odbił się takim echem w muzycznym światku, żaden nie był przyczynkiem wysnuwania tylu domysłów i powodem do wyrażenia tylu odmiennych opinii. W dniu premiery płyty nie można było nawet spokojnie wyjść do sklepu spożywczego, bez obawy, że pani kasjerka zaraz zapyta „jak nowy Kendrick?”. Świadczy to wielkości rapera i jego całkowitym przebiciu do powszechnej świadomości. Stanowi też dowód na to, że w którą stronę Lamar nie pójdzie, tam za nim ruszą wszyscy, a jak ruszy za wszystkimi, to i tak zrobi to lepiej. Wydawało się bowiem, że nie odważy się na romans z trap-rapem, a on nie tylko w niego wszedł, ale też i wyszedł obronną ręką (popularność „HUMBLE.”). Zresztą, uciekając już od tej całej otoczki, muzycznie też jest tu trochę mocnych punktów, na czele z „DNA.”, niezaprzeczalnie jednym z najlepszych singli roku, czy udanym „ELEMENT.” Albo chociażby rozciągniętym autorefleksyjnym i wielowymiarowym „FEAR.”. Kendricka po prostu stać na więcej, ale i tak wypadł bardzo dobrze. Rok wygrał natomiast w kategorii teledysków – wszystkie są genialne (Jacek Wnorowski) /// (Marcin Błajet) 

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...