Nie o wszystkim najciekawszym udaje się informować od razu – okołomuzyczne nowinki, plotki i przecieki, świeże premiery singli oraz zapowiedzi wydawnictw zdarzają się umykać. Jeśli chcesz jeszcze bardziej odnaleźć się w newsowym kalejdoskopie, mamy odpowiednie rozwiązanie. W naszym weekendowym podsumowaniu podpowiadamy, co było słychać w ciągu ostatniego tygodnia…

 

 Wszyscy zajmują się podsumowaniami ostatnich dwunastu miesięcy (my także!), ale to nie znaczy, że nie należy z równym zapałem wyczekiwać nowych wydawnictw. W tym tygodniu nowościami na nowy rok obdarowali nas: Anderson East ze swoim „Encore” i Panda Bear z „A Day With the Homies”. Kolejny soundtrack do kolekcji proponuje Jonny Greenwood, tym razem do filmu „Phantom Thread”.

A mówiąc o nowych płytach, The Men zapowiedzieli właśnie „Drift”, który za sprawą wytwórni Sacred Bones pojawi się na rynku 2 marca. Zespół podzielił się także otwierającym album utworem, którym jest „Maybe I’m Crazy”.

 Drekoty wyłoniły się zza rogu i zerkają na nas niepewnie. A to dlatego, że od ich ostatniego albumu minęło pięć lat. My jednak o trio pamiętamy i z radością przyjmujemy wiadomość, że nowy ich krążek pojawi się 2 lutego. Składający się z 10 nowych utworów album „lub maszyna dzika traw” dla Thin Man Records promowany będzie kawałkiem „Troskliwy”. Ten pojawi się jeszcze w styczniu.

♦ Jakub Ambroziak, szerzej znany jako NOX, przybierał już wiele stylistycznych wcieleń. Od czasu albumu „Mikrokosmos” i opublikowanego w 2016 roku utworu i klipu do „Wildness” (tak będzie się też nazywać płyta) oraz paru mniejszych publikacji, NOX nie dawał zbyt wielu informacji o swoich poczynaniach. Zapowiadany album nie ukazał się do teraz, jednak według słów samego muzyka, prace nad kolejną solową płytą są ukończone. W ramach celebracji Ambroziak podzielił się także swoim remiksem dla rosyjskiego producenta elektroniki – Buttechno. Masteringiem „East” zajęło się studio Audio Games samego NOONa. Z niecierpliwością czekamy na więcej.


 Najbardziej przeceniony zespół na świecie, czyli 
Radiohead robi sobie kuku. A wszystko za sprawą zamieszania z utworem „Creep” i „Get Free” Lany Del Rey. Według różnych pojawiających się ostatnio informacji zespół ma, miał zamiar lub wcale nie zdobędzie się (niepotrzebne skreślić) na pozwanie wokalistki za wszelkie podobieństwa między oboma utworami. I choć fakt ten nie ulega akurat wątpliwości, to dość ciekawym jest w tym aspekcie sprawa Radiohead vs The Hollies, gdzie ci pierwsi przyznali się do niezbyt sprytnego skopiowania „The Air That I Breathe” z 1974 roku. Och, słodka hipokryzjo.

 Justin Timberlake nie ma lekko, mimo że od lat, mimo medialnej maszyny promocyjnej, chce pozostać tylko skromnym i biednym artystą pragnącym wyrazić siebie. A tymczasem #peopleoftwitter i reszta muzycznego internetu nie daje człowiekowi żyć. Gdy tylko pojawiła się zapowiedź nowego albumu Justina, „Man of the Woods” oraz utwór zatytułowany „Filthy”, zewsząd wyskoczyły komentarze dotyczące jego nagłej przemiany z wannabe mistrza futurystycznego R&B w kopię Justina Vernona. Rzeczywiście, po wysłuchaniu singla ciężko oprzeć się wrażeniu, że jego muzyczne wcielenie w 2018 r. nijak ma się do zapowiadającego wydawnictwo trailera – utrzymanego w stylu artystycznej reklamy nowego zapachu dla mężczyzn sygnowanego jego nazwiskiem, zawierającej przechadzanie się zimową aurą w swojej flanelowej koszuli w kratę, brodzenie w wodzie i ujeżdżanie koni, podkreślane narracją o poszukiwaniu siebie. Ciężko też przenieść jego wyznanie this album is really inspired by my son, my wife, my family, but more so than any album I’ve ever written, where I’m from, and it’s personal na wszelkie okołoseksualne pozycje z nowego teledysku. Ale cóż, po wzlotach („The 20/20 Experience”) i upadkach („The 20/20 Experience 2 of 2”) Timberlake powraca ze swoim krążkiem już 2 lutego. Wysłuchamy i tak.

♦  Znana nam dobrze Rosalie. nie ustaje w kolejnych podbojach nowych grup słuchaczy. W związku z zapowiedzianą na 19 stycznia płytą „Flashback” wokalistka opublikowała nowy utwór, „About us”. Kawałek ten jest jednym z dwóch utworów wyprodukowanych wspólnie z Bitaminą. Natomiast za samą produkcję albumu odpowiadają dodatkowo m.in. Chloe Martini, Hatti Vatti, 1988 (1/2 duetu Syny), czy znany z kolektywu Flirtini Suwal. Niedługo później, bo pod koniec lutego rozpocznie się także trasa koncertowa, obejmująca osiem miast: Kraków (23.02, Serce), Częstochowę (24.02, Rura), Wrocław (01.03,  Stara Piwnica), Lublin (03.03, Dom Kultury), Toruń, (08.03, NRD), Słubice (10.03, Prowincja/SMOK), Warszawę (15.03, Jasna 1) oraz Poznań (16.03, Tama).

 Od dawna już na naszych radarach nie pojawiała się Karen O. Na szczęście wokalistka Yeah Yeah Yeahs powraca, nawet jeśli na chwilę. O pochwaliła się bowiem swoim nowym utworem z udziałem Michaela Kiwanuka – „Yo! My Saint”.

Inna ważna kobieca postać na scenie muzycznej zapowiada swój mocno odkładany powrót. Sky Ferreira podzieliła się na Twitterze oficjalnym zdjęciem z nadchodzącego wydawnictwa (cokolwiek miało by to oznaczać), zapowiadając tym samym EP-kę, która powinna się pojawić  w najbliższych miesiącach. Póki co ostatnim wydawnictwem artystki jest „Night Time, My Time” z 2013 roku.

♦  Bonnaroo Music & Art Festival ogłosił w środę cały line-up imprezy odbywającej się od 7 do 10 czerwca w Manchesterze, w stanie Tennessee. I choć w składzie widać dużo ciekawych nazwisk (jak choćby Anderson .Paak, Bon Iver, Broken Social Scene, Dua Lipa, Future), to trochę zastanawia nas trójka najbardziej widocznych… headlinerów? Eminem, The Killers i Muse? Cóż, najwyraźniej cała impreza przeniosła się gdzieś w przestrzenie lat 2003-2008. Wszystkich wykonawców wyłapiecie na profilu festiwalu.

À propos Eminema, który nie ma od paru lat dobrej passy jeśli chodzi o szacunek recenzentów do jego kolejnych wydawnictw. Najwyraźniej niezbyt dobre przyjęcie krążka „Revival” przelało czarę goryczy. Raper opublikował remiks utworu “Chloraseptic”, w którym do krytyków odnosi się tymi słowy: bitch, suck my dick. Cóż, jeśli to najbardziej wymyślny zestaw obelg, jaki skierować może najbardziej biały rapera na świecie, to ciężko nie zgodzić z tak niskimi notami.

Panowie z Sigur Rós ponownie pojawiają się w jednym z bardziej rozpoznawanych tytułów serialowych. Tym razem muzycy nie pojawili się na ekranie, ale i tak nagrali utwory do jednego z odcinków najnowszego sezonu „Black Mirror”. Kawałków „Match” i „End” można wysłuchać na dole lub odnaleźć w ścieżce dźwiękowej odcinka „Hand the DJ” – który swoją drogą mocno polecamy.



w tym tygodniu także:
>Najlepsze albumy 2017 według redakcji musicis.pl
>> Alice Glass opublikowała nowy klip

>> MOST: nowy podcast i impreza showcase’owa

Nie ma więcej wpisów