SETH TROXLER: „W Europie muzyka taneczna jest częścią kultury”

Amerykański DJ Seth Troxler zagrał w niedzielę w klubie Smolna. Jego specjalny występ związany był z marką Burn Energy Drink, która wspiera jego nadchodzącą kompilację „This Is Then”.

W wywiadzie Seth opowiada swojej kompilacji, wspomina robienie pierogów w Warszawie w ubiegłym roku, opowiada o rożnym postrzeganiu muzyki tanecznej w Europie i USA.

Artur Wojtczak: Wkrótce ukaże się sygnowana przez Ciebie kompilacja “This Is Then” – ma ona być zwieńczeniem pierwszego dziesięciolecia twojego życia w Europie po wyjeździe z USA. Co jest specjalnego w tej składance i czyni ją inną od kompilacji typu „ DJ Kicks” czy „Fabric”?

Seth Troxler: Przede wszystkim odróżniać ją będzie od innych to, że będzie tam tyko moja muzyka. I będzie to taki emocjonalny zapis tego, co zdarzyło się w moim życiu przez ostatnie 10 lat, odkąd przybyłem do Europy. A to naprawdę mnóstwo istotnych dla mnie rzeczy. Ja sam się zmieniłem, moje życie uległo przeobrażeniom: od DJ-a sypiającego na podłodze – do tej pozycji, jaką zajmuję teraz. Stałem się mężczyzną. Widzę się w tych wszystkich sytuacjach i doceniam progres jaki się w moim życiu dokonał. I otwieram nowy rozdział.

Wracasz do Polski po niedawnym występie podczas warszawskiej edycji Boiler Room, gdzie wystąpiłeś wraz z Catz ’N Dogz. Jak wspominasz tamtą imprezę?

 Seth Troxler: Mam świetne wspominania! Było rewelacyjnie. Oprócz imprezy podobało mi się to całe pokazywanie mi miasta od nietypowej strony wspólnie z chłopakami z Catz N Dogz: robienie pierogów, jedzenie tych wszystkich smakołyków w hali targowej (Hala Mirowska). Byłem też zachwycony tą dziewczyną, która śpiewała podczas warszawskiego Boiler Roomu…

To była Brodka z materiałem z jej ostatniej płyty

Seth Troxler: Tak, dla mnie ona „zrobiła” całą imprezę. Byłem nią urzeczony. Zelektryzowała mnie swoim głosem i osobowością sceniczną.

Mieszkałeś w Detroit – miejscu, które dało życie ruchowi techno. Jak aktualnie oceniasz scenę amerykańską? Czy muzyka taneczna w ojczyźnie house i techno trzyma się mocno? Co sądzisz o gatunku EDM, który też zdobył swoje miejsce w Stanach?

Seth Troxler: To zabawne, bo bycie z Detroit od razu cię w pewien sposób kategoryzuje. I zabawnym jest fakt, ze w kraju, który wymyślił te 2 gatunki, nie są one aż tak bardzo popularne. Bynajmniej nie tak popularne jak w Europie. Mój kraj jest ostro popieprzony (śmiech). Dlatego wyjechałem kiedyś do Europy i nie oglądam się do tyłu. Co do EDM – to bardzo zła gatunkowo muzyka, martwi mnie jej popularność.

Jaka jest największa różnica pomiędzy sceną w Stanach i Europie?

Seth Troxler: Edukacja. Zdecydowanie. W Europie muzyka taneczna jest już częścią kultury. W Ameryce jest to wciąż swego rodzaju nisza. W Detroit scena jest mała i wygląda to mniej więcej tak, że DJ-e szwendają się po imprezach razem z innymi DJ-ami. Ta lokalna scena to może góra kilkaset osób, zmienia się to na lepsze, ale bardzo powoli.

Wymień proszę kilku DJ-ów i artystów, którzy wpłynęli na ciebie i twoją muzykę o początku kariery.

Seth Troxler: Trudne pytanie, bo jest ich bardzo wielu! Ale wymieniłbym postaci takie jak np. Theo Parrish, Omar S. , Richie Hawtin, Ricardo Villalobos. To byli ci ludzie, którzy mnie inspirowali od 14-tego roku życia, gdy zacząłem aktywnie działać z muzyką. I pamiętam moją pierwszą imprezę, na której grał Frankie Bones.

Podróżujesz po całym świecie grając w klubach i na festiwalach. Jaka scena jest wg ciebie obecnie najbardziej ekscytująca i warta sprawdzenia?

 Seth Troxler: Te pytania są zawsze bardzo trudne. Bo dzieje się wiele, zarówno w Nowym Jorku jak i Paryżu. Polska też idzie bardzo do przodu. Zawsze jest coś do uchwycenia,w kraju w którym gram. Ludzie skupieni wokół sceny klubowej w danym mieście tworzą swego rodzaju plemiona kulturowe. Pamiętam jak byłem w Kosowie. Tam był niesamowity vibe, ludzie byli zachwyceni rytmem, bawili się do upadłego, była w nich ekscytacja i radość.

To stosunkowo świeża scena, stąd pewnie brak frustracji, kalkulacji managerów…

Seth Troxler: Tak. Tam było wszystko świeże, nieskażone, nowe. Taki vibe uwielbiam.

Jakie są twoje 3 ulubione taneczne klasyki klubowe wszech czasów, które działają zawsze na parkiecie?

Seth Troxler: Na początek wymienię nieśmiertelny klasyk „Your Love” Jamie Principle.

Jako drugi: „Frequency” Lil’ Louis.

I na koniec: Adonis „No Way Back”.

Te 3 stare kawałki często gram, nie straciły nic ze swej doskonałości. Są dziełami totalnymi epoki house / acid-house.

Nie ma więcej wpisów