Nie o wszystkim najciekawszym udaje się informować od razu – okołomuzyczne nowinki, plotki i przecieki, świeże premiery singli oraz zapowiedzi wydawnictw zdarzają się umykać. Jeśli chcesz jeszcze bardziej odnaleźć się w newsowym kalejdoskopie, mamy odpowiednie rozwiązanie. W naszym weekendowym podsumowaniu podpowiadamy, co było słychać w ciągu ostatniego tygodnia…

 

♦ Przełom lutego i marca obdarował nas wydawnictwami Black Milk („FEVER”), Lo Moon („Lo Moon”), Superorganism („Superorganism”), Moby’ego („Everything Was Beautiful, and Nothing Hurt”), Anny von Hausswolff („Dead Magic”), nowym albumem członka Bon Iver – S. Careya („Hundred Acres”) czy Caroline Rose („Loner”) i Amy Rigby („The Old Guys”). Zachwycać możemy się również reedycją debiutanckiego albumu Digable Planets z 1993 roku [“Reachin’ (A New Refutation of Time and Space)].

♦ Nasz ulubieniec, Nicolas Jaar, zawsze jest w ruchu – to cieszy. Tym bardziej, jeśli nagrywa takie rzeczy, jak album „2012-2017” pod pseudonimem A.A.L (Against All Logic). Opublikowany materiał ukazał się już jakiś czas temu, jednak niemal nikt nie przypuszczał, że pod aliasem kryje się właśnie ten muzyk. Nie potrzeba więcej słów, aby tego posłuchać.

♦ Unknown Mortal Orchestra stworzyli właśnie hymn wielu pokoleń. A przynajmniej tak możemy zakładać po samym tylko tytule singla “Not in Love We’re Just High”, który promuje ich nadchodzący, czwarty album – „Sex & Food”. Tak właściwie to coraz bardziej liczymy na to, że głównie z tego powodu będzie to nasz album tego roku. Bo póki co w kolejnych ciekawie brzmiących tytułach nadawanych przez zespół odnajdujemy się w stu procentach.

♦ Wygląda na to, że od czasu debiutu Chvrches wielu fanów brzmienia zespołu zdoałało równie szybko stracić zapał do śledzenia ich muzyki. Niezależnie jednak od potencjału pierwszych singli i powtarzalności dalszych nagrań, trio z Glasgow działa dalej i zapowiada album „LOVE IS DEAD”. Całą listę utworów i parę poszlak co do nowego wydawnictwa możecie znaleźć tu.

„WILDNESS”, bo tak będzie nazywać się długo wyczekiwany album Jakuba „Nox” Ambroziaka, pojawi się już 9 marca, a wyda go Seventeen Bricks. Okładkę do krążka wykonała ovors, a brzmienie albumu zbudować pomogło Audio Games. Jak mówi  sam artysta, czeka nas 13 kompozycji oscylujących w klimatach techno. Pierwszym singlem został utwór tytułowy.

Jeśli już jesteśmy przy ovors, to ta sama Pani jest autorką teasera zapowiadającego nowy album Daniela Spaleniaka. W tym tygodniu światło dziennie ujrzał pierwszy singiel z trzeciego już krążka tego łódzkiego artysty zatytułowany „Looking for harmony”.

Doczekaliśmy się drugiego albumu krakowskich Rycerzyków, którzy bez większej zapowiedzi (choć po nieustannych zapewnieniach, że nowa płyta pojawi się już niedługo) wypuścili „Kalarnali”. Krążek tradycyjnie można znaleźć w serwisach streamingowych i kupić – do czego oczywiście zachęcamy.

♦  Wszyscy, których uwiera nostalgia i nie są w stanie spojrzeć na nowe nagrania Bon Iver przychylnym okiem, powinni już jakiś czas temu odkryć projekt Vancouver Sleep Clinic. Jeśli jednak do tej pory tego nie zrobiliście, to dajcie szansę Timowi Bettinsonowi, który odpowiada za podtrzymywanie przy życiu najwcześniejszego vernonowskiego stylu. A przynajmniej tak można było twierdzić, bo jego nowy singiel, promujący EP-kę „Theraphy Phase 001” wprowadza nieco nowości. Australijczyk wydał w zeszłym roku album „Revival”, a debiutował w 2014 roku EP-ką „Winter”. Na razie brak informacji o dacie nowego wydawnictwa, możemy jednak posłuchać ośmiominutowego i ciekawie zmiennego  „Ayahuasca”.


♦   W zeszłym tygodniu pisaliśmy o zapowiedzi nowego wydawnictwa duetu PRO8L3M. Teraz możemy wsłuchać się w pierwszy singiel je zapowiadający. Cóż, jeżeli tak będzie brzmiał cały mixtape, to już w połowie marca poznamy rapalbum roku.

♦   Zespół atem z sukcesem uzupełnia lukę w polskim dream popie. Deficyt tego gatunku na rodzimej scenie jest widoczny, chociaż z biegiem czasu coraz mniejszy. Toruński kwintet dokłada cegiełkę do tego zjawiska singlem „Tonę”. Oparty na synthowej ramie utwór szybko poszerza się o mgliste gitary i eteryczny wokal Justyny Chachuły. Oby była to zapowiedź czegoś więcej, bo atem śledzimy od dłuższego czasu i zwyczajnie nam ich brakuje.

♦  Iceage nadchodzą z pomocą w okresie post-punkowej posuchy. Singlem „Catch It” błyskotliwe przypomnieli o swoim istnieniu, przyoblekając się w najlepsze post-punkowe odzienie, teraz podsycają je jeszcze glam rockiem i razem ze Sky Ferreirą prezentują „Painkiller”. Album „Beyondless” ukaże się 4 maja.

♦  Nanook of the North prawdopodobnie nie jest znaną nazwą, ale już Stefan Wesołowski i Hatti Vatii są w Polsce bardzo szanowani. To właśnie oni tworzą ten projekt, który tydzień temu podzielił się swoim debiutanckim self-titled. Brzmi on dokładnie tak, jak można to sobie wyobrażać patrząc na skład duetu – smyczki muśnięte elektroniką, techno połączone z ambientem i dronami. Czyli bardzo dobrze.

♦   Ostatniego dnia lutego swoją EP-kę „All that we were” zaprezentował Troj. Młody polski producent w ubiegłym roku pozytywnie zaskoczył utworem „You Bringing Me” (z EP-ki „Sunner Sumset”), teraz pokazuje dowód swojego dalszego rozwoju. New romantic i synhpop ustąpił miejsca (poza utworem tytułowym) bardziej eksperymentalnym elektronicznym brzmieniom, ciągle jednak pozostającym w rozrywkowym klimacie. Warto się zapoznać z muzyką i… nacieszyć oczy przepiękną okładką wydawnictwa.

♦ Po ponad trzech latach do koncertowania solo powraca Ólafur Arnalds, który właśnie ogłosił swoją trasę koncertową. Odwiedzi na niej także Polskę i 9 października wystąpi we wrocławskim Narodowym Forum Myzki. Chociaż ostatnie lata Ólafur poświęcił głównie Kiasmos, to nie zrezygnował całkowicie z tworzenia swojej muzyki. W tym czasie skupił się głównie na eksplorowaniu samogrających pianin, które zamierza także wykorzystać podczas nadchodzących występów. Jak sam przyznał, „to wstrząs dla procesu twórczego”.

♦ W tym roku Record Store Day będziemy świętować pod znakiem Davida Bowie. Muzyczne święto przypada na 21 kwietnia i właśnie wtedy wydane zostaną aż trzy limitowane edycje płyt Mistrza. Pierwsze dwa ekskluzywne wydawnictwa  to „Welcome to the Blackout (Live London ’78)” oraz nigdy wcześniej niepublikowany zestaw trzech longplayów zawierających nagrania z koncertów Isolasa II w londyńskim Earls Court z 30 czerwca i 1 lipca 1978 roku. ostatnim będzie 12-calowy singiel, zawierający pierwszy pełnometrażowy film „Let’s Dance”, a także wersję live ostatniego krążka Bowie Now , rzadkiego album z 1977 roku, promowanego tylko w Stanach Zjednoczonych. Obecnie wydawany jest w wersji komercyjnej, a utwory pochodzą z albumów Bowie’s Low and Heroes.

♦  Drake oszalał – to ustaliliśmy już ostatnio. Póki co jednak oznak szaleństwa nie ma więcej niż jego wideo do „God’s Plan”, możemy na chwilę o tym zapomnieć i liczyć na jakiś dobry album Kanadyjczyka. Na szczęście jest także Jimmy Kimmel, który w swoim show postanowił wziąć dobrze rozpo-wszechniony już teledysk i stworzyć własny – za całe 100 dolarów. W goli głównej Guillermo Rodriguez. To i tak wciąż lepsze, niż nowy Drake.

Nie ma więcej wpisów