Chociaż już raczej bliżej wiosny niż zimy, ostatnie mrozy boleśnie przypomniały, że na słoneczną radość jeszcze za wcześnie. Mimo wszystko to ostatnia chwila, aby powspominać nieco ostatni kwartał w polskiej muzyce i naprawić błąd przemilczenia pewnych premier i zjawisk. Zapraszamy do lektury trzeciej części „Polskiej migawki”.

Rozpoczynając od tego, co niedawne, nie można nie zwrócić uwagi na premierę nowego singla tajemniczego projektu BOKKA. A raczej jedynie odhaczyć, bo, niestety, nie jest porywająco. Można jedynie mieć nadzieję, że na „Life on Planet B” znajdzie się chociaż jeden naprawdę warty uwagi utwór. O tym będzie się można przekonać 20 kwietnia.

Zupełnie inaczej ma się sprawa z duetem Syny. Fakt, skład Piernikowski & 1988 polaryzuje słuchaczy, ale nie można mu odmówić innowacyjności i dosadności przekazu. Następca płyty „Orient” ukaże się 12 kwietnia, a promujący go singiel to esencja twórczości duetu, z eksperymentalnymi bitami o niepokojącym klimacie i blokowym przekazie na czele. Bujamy się z „białasami”.

Swoje robi zespół Bleeding Moses. „Pigeon rockowa” kapela co prawda w styczniu miała wydać swój drugi album, ale drobne przesunięcie na połowę marca wyjdzie im zapewne na dobre. Akcja crowfundingowa prawdopodobnie zakończy się sukcesem, a w nagrodę już teraz dostaliśmy teledysk do jednego z premierowych utworów. Rysowany świat Oli Szmidy wydaje się jak ulał pasować do melancholijnego, ale bogatego brzmieniowo „A Man from a Train”. Artystka czuwa też nad oprawą wizualną najnowszej płyty, co tylko bardziej wzmaga oczekiwanie na jej premierę.

Hania Rani funkcjonuje zarówno solowo, jak i w duecie tęskno z Joanną Longić. Tym razem jednak połączyła siły z kimś jeszcze innym – Kubą Traczem aka Bass Astral, znanym z projektu Bass Astral x Igo, czego efektem okazał się utwór „Scream”. Powstały przeszło dwa lata temu – z kwartetem smyczkowym, Dobrawą Czocher na wiolonczeli i Hanią na pianinie i czeleście – brzmi dokładnie tak, jak można się tego spodziewać po połączeniu klasycznego instrumentarium z elektroniką. Niby subtelnie, a jednak przebojowo. Czuć Ólafura Arnaldsa, a nawet i Kiasmos. Piękna rzecz.

Rubryka stała numer jeden to oczywiście Instant Classic. Tym razem jednak nie z całym arsenałem wspaniałych wydawnictw, a dwoma utworami. Rafał Iwański i Kuba Ziołek jako Kapitał połączyli siły z Richardem Pinhasem, legendarnym awangardowym muzykiem, nagrywającym ambient i progresywną elektronikę już od czterdziestu lat. Efektem tej kolaboracji jest singiel „Flux” i album pod tym samym tytułem, dostępny już do odsłuchu. Warto dodać, że materiał został nagrany głównie w 2014 roku, kiedy muzycy spotkali się na krakowskim festiwalu Unsound. Kuba Ziołek jest również bohaterem drugiej kompozycji. „Czarna woda” kwartetu Alameda 4 to psychodeliczny skrawek nowego kierunku załogi Ziołka. Niestety nie ma informacji o tym, czy utwór jest częścią albumu, ale jest nadzieja, że zapowiedź niebawem.

„W​/​/​\​TR” był bardzo ciekawym albumem gdańskiej grupy Rara... tak, z gościnnym udziałem Kuby Ziołka. Tutaj jednak nie on jest w centrum uwagi, a nowa EP-ka zespołu, która ma osłodzić oczekiwanie na pełnowymiarowy materiał i przy okazji ukazać kierunek, w którym zmierza Rara. „Enctrypted Echo”, będąca w zasadzie zbiorem nagrań z lat 2004-2017, istotnie brzmi inaczej – ambient, syntezatory i sample to odmiana od „shoegaze folku”, jak swoją twórczość określali gdańszczanie. Na tyle jednak zajmująca, że dwadzieścia minut mija w mgnieniu oka, a chęć usłyszenia czegoś więcej szybko wzmaga. Oby była ku temu okazja jak najszybciej.

Romantic Fellas starają się nie schodzić z afisza. Po premierze debiutanckiego albumu i jego reedycji w Kayaxie przyszła pora na EP-kę. Cztery premierowe utwory znaleźć można na minialbumie „Romantic Hotel”. Sami artyści dodają, że są to piosenki „stylizowane na muzykę z windy” i rzeczywiście coś w tym jest – dominuje nienachalna taneczność, ale są też momenty przepełnione splotami syntezatorowych melodii. Udany materiał.

Duże grono słuchaczy wyczekiwało drugiego albumu grupy Złota Jesień. Co prawda w oczekiwaniu na następcę „Girl Nothing” sprzed trzech lat otrzymaliśmy przejściową EP-kę „Czyściec”, ale nieco ponad kwadrans muzyki to ciągle było za mało. Dlatego „W tobie nie jestem sobą” tak elektryzuje. Sześć nowych utworów, potężna dawka noise’u i eksperymentalnego rocka, a wszystko to dostępne za darmo na Bandcampie. Nic, tylko biec na koncerty.

Jednym z członków Złotej Jesieni jest Jakub Lemiszewski, więc płynnie możemy przejść do drugiej rubryki stałej, czyli netlabelu Trzy Szóstki. Bo właśnie tam miała miejsce premiera albumu „Bubblegum New Age” Lemiszewskiego, czyli płyty bawiącej się w ciuciubabkę z footworkiem. A to nie jedyne ciekawe wydawnictwo Trzech Szóstek z ostatnich tygodni. Single SKY, Adonis, czy Janusza Jurgi, EP-ka Anatol, album Killed to Death i wiele innych wspaniałości. Trzeba śledzić na bieżąco, bo dzieje się naprawdę dużo.

EP-kę „Tato Hemingway” Kamila Pivota można chyba określić jako „rap codzienności”. Artysta opowiada o trudach i radościach bycia ojcem w niezwykle przystępny, barwny sposób, z nienagannymi umiejętnościami technicznymi, jak przystało na kogoś obecnego na scenie od pewnego czasu. Jeśli ktoś potrzebuje odtrutki na wszechobecne trapowe trendy, to oparte na oldschoolowych bitach historie Kamila są strzałem w dziesiątkę – „ta płyta to mecz na orliku w niedzielę”, a takie mecze są właśnie najlepsze.

LiN – lubuskie, Infradźwięki – lubelskie. Leżące na dwóch krańcach Polski województwa mają swoich przedstawicieli w szeroko pojętej muzyce rockowej. Oba zespoły to tria, które stosunkowo niedawno wydały swoje albumy. Ci pierwsi – debiutancki „RAD”, ci drudzy – trzeci z kolei, self-titled. Infradźwięki grają muzykę instrumentalną, obracającą się głównie wokół post-rocka, ale ostatnio „pożyczyli” też głosy od Petera J. Bircha i Moriah Woods. LiN natomiast mieszają alternatywnego rocka z electropopem, a sami swoją twórczość przyporządkowują do takich wymyślnych gatunków jak „post klasyka” czy „math punk”. Oba zespoły w pełni zasługują na poświęcenie im swojego czasu.

Wydawać by się mogło, że Good Night Chicken poszli po linii najmniejszego oporu. Wzbudzająca uśmiech na twarzy nazwa gwarancją sukcesu? W ich przypadku dochodzi jednak dużo więcej, co udowodnili na swoim debiutanckim albumie „You Like the Taste, Don’t You”. Mroczniejsza wersja surf rocka („How to Maintain a Diet in Ostróda”) pomieszana z garażowym rockiem („The Silver Paint”) to coś co najmniej intrygującego. A panom Arturowi i Tomkowi tylko pozazdrościć świetnego poczucia humoru.

SEALS pod koniec listopada zaprezentowali swoją drugą EP-kę. „Blurry Rays” to ciągle brzmienie podobne do tego z „The Hand on His Face EP”, czyli electropopowe, przebojowe podkłady, ze starannie dobranymi samplami i wokalem Magdy Kluz, z zaznaczeniem, że jest go teraz mniej (vide instrumentalny „Orbital” i długie intro „Sleep Tunes”). Cztery premierowe utwory to w sam raz, aby dać się ponieść dźwiękom i zacząć dostrzegać coraz większą muzyczną świadomość duetu (czy intro do „Sleep Tunes” nie ma czegoś z twórczości Modeselektor?).

Błażej Król powraca ze swoim solowym projektem. Po krótkiej przerwie, którą wypełniło działanie tria Kobieta z wydm, artysta zmienia wytwórnię (na ART2 Music) i zapowiada album „Przewijanie na podglądzie”. Płyta ukaże się 16 marca i zapowiada ją singiel „Całą ciszę/POKÓJ NOCNY”, który stanowi pewną ewolucję brzmienia z trzech poprzednich płyt. Tekstowo dalej jest pełno niedopowiedzeń i tajemniczości, ale już brzmienie stało się bogatsze, bardziej zróżnicowane, nie aż tak chłodne. Ciekawe, jak zabrzmi nowy materiał w akcji. Błażej będzie grał razem z żoną, Iwoną, i Thomasem Fietzem. Odwiedzi m. in. Kraków, Warszawę i Katowice.

Hatti Vatti połączył siły z Danielem Drumzem w projekcie JANKA. EP-ka „Krzyżacy” to oparty głównie na analogowych brzmieniach uk bass i dub (co zresztą sugerują tytuły utworów) o ogromnie tanecznym potencjale. Główną ideą mają być jednak występy na żywo, pełne improwizacji i niepowtarzalne. Kilka już się odbyło, a zapowiedzi kolejnych wkrótce. Jeśli ma być lepiej, niż jest na EP-ce, nie ma się nawet nad czym zastanawiać – koniecznie trzeba któryś zaliczyć.

Hatti Vatti zaangażował się w jeszcze inny projekt, FFRANCIS, który współtworzy z Misią Furtak. Co prawda nie stało się to wcale niedawno, a kilka lat temu, jednak dopiero teraz poznaliśmy datę premiery debiutanckiego albumu duetu. „Off the Grid” ukaże się 6 kwietnia, a poznański Spring Break przyniesie pierwszy koncert. Wydawnictwo ukaże się nakładem U Know Me Records i promuje je singiel „It Is Not”.

Projekt Fantomowa Erekcja z pewnością nie przypadnie do gustu każdemu. Niby to parodia, ale kryje się pod nią realny pokaz tekstowych umiejętności. Album „Z Nietzsche na betonie” skrajnie podzielił odbiorców, ale należy mu przyznać, że jest czymś całkowicie wywracającym konwencję do góry nogami. Za wszystkim stoi kolektyw MEWRA HOBBYN, który w ubiegłym roku umieścił też w sieci bezapelacyjnie najlepszy bezosobowy diss na polskiej rapscenie. „uwolnić orkę dojechać orkę” precyzyjnie wymierza kolejne ciosy, bawiąc się słowem w sposób z pozoru prymitywny, a w istocie niezwykle odkrywczy i zaskakujący. Ostatnie dni przyniosły kolejną nowość – solową EP-kę młodego π, jednego z członków kolektywu. „zdycham powoli ale konsekwentnie ep” w tytule zawiera wszystko. Sarkastyczny komentarz na temat życia (i emo rapu), bogaty w popkulturalne odniesienia i, ponownie, świetną grę słowem, oparty dodatkowo na cloud rapowych bitach. Teraz może się wydawać, że wszystko jest jedynie humorystycznym zjawiskiem, ale to wyobrażenie błędne – π to talent, który jest kolejną cegiełką budującą niezwykłość polskiej sceny rapowej.

W podobnej stylistyce obraca się młody osa, który trochę śpiewa, trochę rapuje, brzdąka na gitarze i użala się nad sobą. A wszystko to robi na tyle ciekawie, że nawet Sorja Morja coveruje go na swoich koncertach. Pretensjonalne? Być może. Ale na takich osobliwościach kiełkują potem poważniejsze projekty. Być może i sam osa takim się stanie.

Jest też kilka faktów i wydarzeń, których nie wypada pominąć, ale nie zmieszczą się w powyższym podsumowaniu: debiutancki album i nowy klip Erith (czasem określanej mianem „polskiej Grimes”), kolejna płyta Petera J. Bircha (zatytułowana „Inner Anxiety”, powstał też klip do utworu „Melinda”), debiutancka EP-ka ILANE (radośniejsza wersja Julien Baker?), kolejny album Łukasza Ciszaka (eksperymentującego gitarzysty z dosyć długim scenicznym stażem), teledyski Jakuba Kusiora (kolejny z EP-ki „Szczere Serce”), Chillove (wraz z premierą albumu „#3”), Pensjonatu (genialnego noisowo-shoegazowego projektu z Poznania), Sonbird (zespołu pewnie idącego po sukces) czy Drivealone (z Magdą Popławską w roli głównej). Dzieje się na tyle dużo, że trudno we wszystkim się połapać, a to i tak tylko wierzchołek góry lodowej, jaką jest polska muzyka.

Nie ma więcej wpisów