GiGi: Nie lubię być więźniem jednego stylu muzycznego

GiGi aka Patryk Ignatowicz to DJ, którego sety mogliście usłyszeć na imprezach w klubach takich jak Smolna, Prozak 2.0, Nowa Jerozolima, Luzztro, SQ, NIEBO, INQbator Klub, SODA Underground Stage, Jasna 1 czy Drugi Dom. Grywał u boku takich artystów jak: Joris Voorn, Dubfire, Rodiguez JR., Ilario Alicante, Josh Wink, Magdalena, Solomun, Rob Hes czy Booka Shade oraz całą czołówką polskiej sceny. Od 2016 roku współpracuje z marką Instytut. Niebawem, na falach nowego radia Luzztro.fm, zacznie swoją autorską audycję radiową o nazwie „Warm Up Weekend”. Gra wielostylowo: od techno po deep-house.

W wywiadzie GiGi opowiada mi m.in. o swoim eklektycznym stylu, graniu zagranicą, elementach clubbingu, jakie warte są zaimplementowania na polski grunt i swoich nadchodzących imprezach urodzinowych.

Artur Wojtczak: GiGi, jesteś na polskiej scenie już wiele lat – czy pamiętasz swoje pierwsze zetknięcie się z kulturą klubową (pierwszy utwór, pierwsza znacząca impreza)?

GiGi: Szczerze mówiąc – może głupio to zabrzmi – ale nie pamiętam tej pierwszej znaczącej imprezy, ale na pewno wchodziłem na nią na prawo jazdy mojego przyjaciela, który przede mną został wpuszczony na swój dowód osobisty – byłem niepełnoletni ! (śmiech). Co do pierwszego utworu z tym będzie zdecydowanie łatwiej bo było na pewno Apollo 440 – Ain’t Talkin’ Bout Dub, który zresztą niejednokrotnie udało mi się przemycać do tej pory w swoich setach.

Grywasz dość eklektycznie: od deep-house’u po mocne techno. Jakie brzmienia dominują obecnie na polskiej scenie?

GiGi: Tak to prawda, zawsze mówię, że nie lubię być więźniem jednego stylu muzycznego. Gram po prostu to co mi się podoba i nie wyszukuję na Beatporcie tylko w jednym gatunku – po prostu gram to co jest w moich ramach i zawsze staram się mieszać wiele gatunków podczas moich setów. Dodatkowo wielki nacisk kładę na to, w jakich godzinach gram, przed kim i po kim oraz co to za miejsce.

Jeśli chodzi o polskie kluby, to uważam, że dominują brzmienia techno (i tu pojawia się pytanie, „czym jest techno?” (śmiech) , ale cieszę się, że wraca na polskie parkiety również fajny house. Tworzą się też coraz to nowe odłamy muzyki elektronicznej co daje świeżość, zarówno mnie jako grającemu jak i klubowiczom.

Oprócz polskich klubów, występowałeś również w Holandii czy na Ibizie – kolebce muzyki tanecznej. Masz jakieś szczególne wspomnienia, historie z tych zagranicznych klubów?

GiGi: Tak to prawda. Fantastycznym wspomnieniem jest występ na Ibizie w chyba wszystkim znanym Beach Barze Bora Bora, gdzie graliśmy z moim przyjacielem Tomazzo: te wszystkie uśmiechy i gesty, a później słowa managera lokalu, że świetnie daliśmy radę rozruszać gości, zapamiętam do końca życia! Występ w Holandii zupełnie się różnił, ponieważ była to impreza nocna w Hadze, a klub nazywa się Magistrat grałem przed Gabrielą Penn, która była bardzo zadowolona kiedy wchodziła ze swoim live’m do w pełni rozbujanego parkietu. Po tym występie otrzymałem też bardzo fajny feedback od bawiących się tej nocy ludzi.

Jakie elementy clubbingu z zagranicy przeniósłbyś na polski grunt? Mamy już kluby na bardzo wysokim poziomie, w których grywa czołówka światowej sceny – ty sam grywałeś np. na imprezach Cocoon czy DIYNAMIC w Warszawie – ale pewne elementy tej kultury w naszym kraju wymagają chyba doszlifowania…

GiGi: Na szczęście w naszym kraju jest coraz lepiej, dla mnie najważniejsze jest to, żeby w klubie było bardzo dobre nagłośnienie i przede wszystkim w 100 % sprawny sprzęt z którego mamy przecież grać dla ludzi. Tak jak na początku powiedziałem jest coraz lepiej i osoby zarządzające nowymi klubami już o takich podstawach wiedzą.

Pamiętam jednak, że np. 3,5 roku temu, gdy w „Plażowej” występowali Pachanga Boys, była dosłownie garstka ludzi bawiących się. Powodem tak słabej frekwencji i małej ilość tańczących był pewnie fakt, że był to środek dnia i osoby będące na miejscu jakby wstydziły się o tej porze tańczyć. Tak więc to zmieniłbym w naszej kulturze klubowania: większą otwartość i spontaniczność – przecież na świecie są popularne festiwale, gdzie tańczy się za dnia!

Współpracujesz z marką Instytut – czy to dla Ciebie bardziej legenda czy współczesny znak jakości najlepszych imprez w Polsce znanych też zagranicą?

GiGi: To przede wszystkim jest wielki zaszczyt dla mnie, że Iwona z Joanną mi zaufały i mogę być częścią tej wspaniałej rodziny (specjalnie użyłem tego słowa bo właśnie taki klimat w tygodniu w naszym biurze panuje).

Odpowiadając na Twoje pytanie, uważam, że jest to legenda (niedługo Instytut będzie celebrować 20lecie) Ta legenda powstała dzięki ciężkiej pracy dziewczyn i jest rzetelną i znaną marką dla polskich fanów: starych i nowych. Instytut jest niewątpliwie znakiem najwyżej jakości imprez w naszym kraju, ale co nas jeszcze bardziej cieszy jest brandem imprezowym zauważanym również przez obcokrajowców i  zagraniczne media.

Lada moment Twoje 2 imprezy urodzinowe i start warm-up’owego cyklu audycji w Luzztro.FM. Czego mogą się po spodziewać klubowicze? Zachęć nas zarówno do przyjścia jak i posłuchania radia…

GiGi: To stało się już coroczną tradycją (od 7 lat), że w kwietniu organizuję swoje urodziny na początku był to jeden klub, ale z biegiem lat opcja imprezy GiGi Bday poszerzyła się o drugą część.

W tym roku bardzo się cieszę, że dwa najbliższe mojemu sercu kluby od razu się zgodziły na taką imprezę. Dlatego już 7 kwietnia zaczynamy w klubie Luzztro o 23:59, a kończymy? No właśnie, najwcześniej o 12 w południe! Na 2 salach zagra 24 artystów, artystów bardzo mi bliskich, będą to bardzo znane twarze z takich gatunków jak house, czy techno.

Więcej na temat tej imprezy znajdziecie tu: www.facebook.com/events/606141169732845

Druga część odbędzie się 21 kwietnia w klubie Smolna, a dokładniej na jego Patio – to miejsce dla mnie bardzo bliskie i nie wyobrażałem sobie w tym roku celebracji swoich urodzin poza nim! Tej nocy również zagrają moi przyjaciele i bliscy znajomi, a na dole wystąpi legendarny DJ Tennis.( https://www.facebook.com/events/1614593535261298/  )

Uważam, że układając line up do tych dwóch wydarzeń kierowałem się tym, żeby od początku imprezy do samego końca była najwyższa jakość pasująca do danej sceny i jestem przekonany, że moi goście są tego gwarantem.

Odnośnie mojej audycji która ma niebawem ruszyć (nie ma jeszcze dokładnej daty) będzie to audycja raz w miesiącu w czwartki o nazwie „Warm-up weekendu”, gdzie przez 3 h na żywo razem z zaproszonymi osobami będziemy poruszać różnego rodzaju tematy. Mogę zdradzić, że na pewno w pierwszym odcinku pogadamy o warm up’ie w klubie czemu ma służyć podczas imprezowej nocy i wymienić się swoimi historiami z przeżytych przez nas imprez.

Na koniec pytanie, jakie zadaję wszystkim reprezentantom kultury klubowej, z którymi rozmawiam: wymień proszę 3 najważniejsze w swej ocenie klasyczne utwory taneczne, jakie wywarły na Ciebie wpływ.

GiGi: Ciężko na pewno wybrać tylko 3 takie klasyki, więc odpowiem w ten sposób: absolutnym numerem 1 dla mnie – chociaż został wydany dopiero w 2013 roku – jest Joris Voorn – Ringo (Orginal Mix). To genialna produkcja pod każdym względem i do tej pory nie mogę przestać jej grać, co jest spowodowane wieloma czynnikami, ale przede wszystkim emocjami jakie płyną od początku, aż do końca tego dzieła.

Następnym klasykiem choć przez wiele osób zapomnianym jest pochodzący ze ścieżki dźwiękowej do filmu ” It’s All Gone Pete Tong” Reflekt – „Need To Feel Loved (Orginal Mix)”. W tym roku obchodzi 14. urodziny, a za każdym razem grany przeze mnie przywołuje masę moich wspomnień i ciarki na ciele, te emocję często są również widoczne na parkiecie, choć ta produkcja do najbardziej tanecznych nie należy w oryginalnym mixie, ale za to 100 % emocji, a te dla mnie w muzyce są najważniejsze.

Nad 3 produkcją musiałem się trochę bardziej zastanowić i postawiłem na Oxia – „Domino (Original Mix)” wydane w 2006 roku nakładem labelu Kompakt, to jedna z tych produkcji która moim zdaniem nie powinna być w żaden sposób przez nikogo remixowana. To też przykład na to, że grana do tej pory niezależnie od miejsca i pory robi to coś na parkiecie. I takich kolejnych numerów mógłbym wymieniać i wymieniać, ale miały być 3 więc na tym kończę.. (śmiech)

Nie ma więcej wpisów