Audioriver przechodzi metamorfozę. Jej pierwszym krokiem stała się nowa otoczka konferencji muzycznej, która od tego roku figuruje już pod nazwą Audioriver Lab. A to podobno tylko początek zmian w formule całej imprezy, która ma się stać przestrzenią kulturalną, z głównym punktem w postaci festiwalu muzycznego. Sobotni Lab w budynku Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego okazał się idealnym prologiem do nowego etapu w historii płockiego wydarzenia.

Wprowadzenie w postaci „Ćwiczeń z [nie]narzekania” okazało się przeciwieństwem moich oczekiwań. Zamiast coachingowego motywowania słuchacze dostali całkiem obiektywne, wyważone rady na temat narzekania, obracania go w mocny punkt, wykorzystywania w rozmowach i wyciągania konstruktywnych wniosków. Warsztaty wieńczyła towarzyska zabawa, mająca na celu integrację, niepozbawiona jednak humorystycznych elementów i prób wykorzystania poznanych uprzednio informacji. Za przygotowanie i prowadzenie całości odpowiadał zespół Future Simple.

W ramach bloku „Tak też można”, którego zadaniem było odkrywanie nowych kierunków w podejściu do dźwięku i ukazywanie nietypowych, acz inspirujących połączeń muzyki z innymi działaniami artystycznymi, dane mi było uczestniczyć w konferencjach „Czy można zobaczyć dźwięki? O związkach muzyki i animacji.” oraz „Jak bada się dźwięk? Prezentacja współczesnych nurtów sound studies.” Ta druga, prowadzona przez Antoniego Michnika, pokrótce wprowadzała w ogólne zagadnienie sound studies, prezentując ich różne dziedziny, istotne pojęcia i badaczy z nimi związanych, natomiast podczas pierwszej Paweł Świerczek w bardzo interesujący sposób przedstawił oś czasu z istotniejszymi wydarzeniami przełomowymi dla związku animacji i muzyki, zaznaczając dodatkowo momenty przeciwne – coraz głębszy rozbrat obrazu i muzyki (kaseta, płyta CD, pliki mp3).

Blok „100 pytań o” to kolejne dobre wystąpienia. Clue programu okazało się to zaprezentowane przez Jędrzeja Dondziło i Cezarego Chwicewskiego, organizatorów białostockiego festiwalu Up to Date. Opowiedzieli słuchaczom „Jak tworzyć dobry storytelling?”. Jak się okazało, w ich sytuacji wyszło to przypadkiem – pomysł zaangażowania starszych ludzi w spot promujący edycję z 2013 roku miał być drobną kpiną. Szybko jednak okazało się, że te drwiny mają swój urok i starsze osoby zaangażowaniem, z jakim opowiadały o muzyce, przekonały nie tylko fanów festiwalu, ale również ogrom postronnych ludzi w Internecie (klip do teraz ma ponad 800 tys. wyświetleń na YouTube). Konwencja krążąca wokół seniorów jest więc eksploatowana do teraz, w przeróżnej formie, czasem tylko zdawkowej, aby zachować świeżość, oryginalność i ciągłość (wszystkie spoty w jakiś sposób do siebie nawiązują). Do tego dołączyły akcje takie jak „50+”, pozwalająca seniorom za darmo uczestniczyć w imprezie oraz „Wyślij pocztówkę do babci”, dająca szanse na zetknięcie młodych ludzi z klasyczną formą korespondencji. Jak się okazało, wszystkie te działania, poza oczywistymi walorami technicznymi i starannym wykonaniem, zdołały wzbudzić wśród widzów i uczestników mnóstwo emocji. Łączenie pokoleń okazało się przepisem na sukces.

Cezary i Jędrzej wspomnieli też co nieco o fatum marki Pozdro Techno, która wymknęła się spod kontroli i stała się modnym trendem, wyrwanym niestety z muzycznego kontekstu (słynna „inspiracja” Croppa i napis „Hello Techno” na ich koszulkach). W związku z tym zapowiedzieli, że niedługo czeka nas nowa odsłona Pozdro Techno. Poza tym trzeba otwarcie przyznać – panowie tworzą dobry storytelling, ale są w stanie równie dobrze i z zaangażowaniem o nim opowiadać, co stanowi wysoko cenioną umiejętność.

Ostatnią konferencją był case study londyńskiej Red Gallery. Ernesto Leal, założyciel tej placówki, przyjechał do Polski specjalnie na zaproszenie British Council Polska i festiwalu Audioriver. Przedstawił historię znanej w świecie Red Gallery, z której popłynęło kilka kluczowych wniosków/przepisów na sukces: należy zapewnić placówce kulturalnej niezależność finansową (np. poprzez dodatkowe źródło dochodu, czym okazał się wynajem biur na jednym z pięter) i polityczną (nie przyjmowanie grantów od rządu), istotne jest zaangażowanie społeczności lokalnej (wystawy prac uczniów okolicznych szkół), która stanowi potem ważny głos w przypadku chęci zamknięcia placówki przez władze, potrzebna jest również dobra selekcja wydarzeń (czasem te z pozoru najbardziej dochodowe mogą okazać się niewypałem, chociażby wizerunkowym) i otwartość na wszystkich uczestników. Leal podsumował swoje wystąpienie optymistyczną konkluzją, że właśnie teraz w Polsce jest idealny czas na powstawanie podobnych inicjatyw.

Główną gwiazdą afteru na Smolnej był Scuba, który potwierdził, że jest jednym z najbardziej wszechstronnych artystów w muzyce elektronicznej – swobodnie mieszał tech house z techno i dźwiękami o jaśniejszych barwach, jak chociażby klasycznym house czy uk bassem. Poza tym ekipa z Polski (Rodrigezz b2b Aksamit, Leon, DeasMaciek Głębocki czy Adam Gorczyca) zadbała o to, żeby ani na chwilę nie opłacało się schodzić z parkietu.

Audioriver Lab rzeczywiście okazał się wydarzeniem noszącym znamiona laboratorium. Takiego, w którym bierze się pod lupę pewne idee, dokładnie bada się różnorakie podejścia i poszerza się swoją wiedzę w muzycznym obrębie. Jeśli właśnie taką przestrzenią ma się stać właściwy lipcowy Audioriver, będzie to ogromny krok naprzód.

Nie ma więcej wpisów