Trzy dni temu poznaliśmy dwie kolejne gwiazdy białostockiego festiwalu. To idealna okazja, aby podsumować również wszystkie poprzednie ogłoszenia i bliżej przyjrzeć się artystom, którzy już pod koniec czerwca zawitają w Amfiteatrze Opery i Filharmonii Podlaskiej.

W tym roku Halfway za swój temat obrał „naturalnie pozytywne emocje”. W ramach odpowiedzi na ubiegłoroczne zamieszania wokół finansowania imprezy, narzekania na miejsce Białegostoku na mapie i niepasującą datę, organizatorzy postanowili zareagować pozytywnym i motywującym do życia nastawieniem. Bo taki właśnie zawsze był Halfway – przyjazny i ciepły. I taka będzie też siódma edycja.

Pewnym eksperymentem będzie występ islandzkiego zespołu amiina. A to dlatego, że grupa zaprezentuje projekt „Fantomas”, Kwartet smyczkowy zagra na żywo do francuskiego serialu niemego pod tym samym tytułem. Premiera tego przedsięwzięcia miała miejsce w 2013 roku, a trzy lata później ukazał się album z zarejestrowaną studyjnie muzyką do „Fantomasa”. Islandczycy są znani nie tylko na rodzimej scenie – koncertują po całym świecie, a do świadomości wielu osób weszli dzięki częstej współpracy z zespołem Sigur Rós, z którym również występowali. Poza tym członkowie kwartetu pomagają przy wielu innych projektach, choćby Spritualized czy múm.

Kolejną artystką będzie Jane Weaver. Brytyjka nagrywa już od przeszło dwóch dekad, ale w zasadzie dopiero od niedawna może mówić o przyroście popularności. Album „The Fallen By Watch Bird” z 2010 roku skierował ją na interesującą ścieżkę psychodelicznego, niecodziennego grania, które zastąpiło klasyczne indie folkowe kompozycje. Kolejnym krokiem milowym w karierze artystki była płyta „The Silver Globe” wydana cztery lata później. Bardziej popowa, ale nie mniej psychodeliczna, przyniosła bodaj najbardziej rozpoznawalny utwór Jane – „Don’t Take My Soul”. Kolejny pełnoprawny album Weaver ukazał się w ubiegłym roku. „Modern Cosmology” spotkał się z pozytywnym przyjęciem i po raz kolejny pozwolił jej rozwinąć gatunkowe skrzydła, tym razem wzbogacając paletę inspiracji chociażby o dream pop. Podczas tego koncertu z pewnością możemy liczyć na nieoczywiste dźwiękowe syntezy.

Au Revoir Simone mają za sobą, bardzo istotny w karierze, udział w trzecim sezonie serialu Twin Peaks. Niestety, nie poskutkowało to ich przyjazdem do Polski. Zamiast tego w Białymstoku wystąpi Annie Hart, członkini zespołu, która działa również solowo. W ubiegłym roku wydała album „Impossible Accomplice”, na którym jej eteryczny wokal przyozdabiają synthpopowe podkłady i rytmiczna perkusja. Taką rekompensatę za brak Au Revoir Simone przyjmujemy z otwartymi rękami.

Villagers, pod wodzą Conora J. O’Briena, przyjadą do Polski. Irlandczycy z pewnością nie mogą narzekać na małą rozpoznawalność lub brak sukcesu. Osiągnęli zarówno ten artystyczny, jak i komercyjny, szczególnie w swojej ojczyźnie. Mają na swoim koncie trzy pełnoprawne albumy (dwa pierwsze nominowane do Mercury Prize), które typowo indie folkowe zacięcie łączą z mrocznymi tekstami i elektronicznymi ozdobnikami. Dwa lata temu wydali płytę „Where Have You Been All My Life?”, będącą zbiorem utworów z tych albumów nagranych na nowo w RAK Studios. Znalazła się tam również kompozycja „Memoir”, napisana przez O’Briena dla Charlotte Gainsbourg. W takim wydaniu Villagers zabrzmieli jeszcze surowiej. Oby klimat tego nagrania udało się uzyskać w Białymstoku.

Ciąg dalszy skandynawskiej przygody trwa dzięki Annie Ternheim. Szwedzka songwriterka ma już na swoim koncie sześć albumów studyjnych (a nawet siedem, jeśli liczyć „Halfwayf to Fivepoints” wydany jedynie w Stanach Zjednoczonych), których mroczna otoczka wynika nie tylko z typowego dla Skandynawii zamiłowania do ponurych brzmień, ale również przywiązania Anny do horrorów. Jej kameralne koncerty świetnie oddają całą paletę emocji zawartych na płytach, a na Halfwayu autentyczność przekazu Anny będzie się dało poczuć jeszcze bardziej.

Wydawać by się mogło, że tegoroczna edycja stronić będzie od wielkich nazw. Nic bardziej mylnego. Wszak do Białegostoku przyjedzie Low, amerykańska grupa, którą śmiało można już określać jako legendarną. Bodaj najważniejsi przedstawiciele slowcore, którzy w swojej twórczości swobodnie łączą uduchowione teksty z pięknymi wokalnym harmoniami, marszowymi bębnami i kojącymi gitarami, będącymi jednak w stanie w pewnym momentach uciec w shoegazowy, czy może bardziej dream popowy kierunek. Alan, Mimi i Steve wcale nie koncertują tak często. Na przełom wiosny i lata mają zaplanowanych jedynie kilka koncertów. W tym własnie ten. Oby wybrzmiało jak najwięcej utworów z dwóch fenomenalnych albumów: „I Could Live in Hope” i „Things We Lost in the Fire”. Ale nie pogardzimy również bardziej rozbudowaną setlistą.

Orchestre tout puissant Marcel Duchamp XXL to czternastoosobowy projekt, który tworzy w większej liczbie gatunków niż ma członków. Jazz, folk, punk, muzyka świata, indie, art rock to tylko ułamek ich dźwiękowych inspiracji. Na czele tej gromady stoi Szwajcar, Vincent Bertholet. Dosłownie przed chwilą ukazał się najnowszy album grupy – „Sauvage Formes”. Ponownie jest to zwariowana mieszanka wszystkiego, o czym tylko można pomarzyć. Jak ten kolektyw prezentuje się na żywo? Najlepsza okazja, aby się przekonać, już pod koniec czerwca.

The Besnard Lakes są ogromnym zaskoczeniem. Zespół, który powinien być szeroko znany, a jakimś cudem w Polsce niemal w ogóle się o nim nie słyszy. Kanadyjska grupa założona przez małżeństwo to żadna nowość, ale już brzmienie prezentowane przez sześcioosobową grupę nie jest takie oczywiste. Z jednej strony wokalne harmonie rodem od Beach Boys, z drugiej psychodelia i shoegaze. Słuchacze próbują tu wskazywać wiele inspiracji i szukać mnóstwa porównań, ale najlepiej samemu dać się wchłonąć w unikalny styl Kanadyjczyków, co będzie jeszcze łatwiejsze po przesłuchaniu ich pięciu albumów. A potem wyobrazić sobie, jak dobrze musi to wszystko brzmieć na żywo i… wybrać się do Białegostoku.

Halfway festiwal odbędzie się w dniach 29 czerwca – 1 lipca w Amfiteatrze Opery i Filharmonii Podlaskiej. Karnety w cenie 170 PLN (ulgowy) / 190 PLN (normalny)  można kupić tutaj. To jeszcze nie koniec ogłoszeń. Z wypiekami na twarzy oczekujemy kolejnych i już cieszymy się na drugi weekend lata, spędzony blisko ludzi i blisko muzyki.

Nie ma więcej wpisów