WCK to świeży (funky fresh!)  muzyczny projekt, nawiązuje do estetyki „Starej Szkoły” i tzw. 4 elementów tworzących kulturę hip-hop. W skład zespołu wchodzą znani rap-graczy stołecznej sceny: Kaietanovich i MADA czyli  Zetenwupe, Ryfa Ri, Emil G,  Kuba Knap, Gruby Józek, Tomek Miszkin, Bonny Larmes,Malik, DJ Lazy One i DJ Black Belt Greg. 

W wywiadzie przeprowadzonym tuż przed premierowym koncertem, raperzy opowiadają mi jak powstało WCK, co ich łączy muzycznie, za co kochają Old-School, jak dogadywali się w studio będąc tak dużą grupą i jakie polskie kawałki hip-hopowe to ich ulubione klasyki.

Artur Wojtczak: Jesteście grupą muzyczną, ale i przyjaciółmi. WCK powstało bardziej z przyjaźni czy wspólnej wizji muzyki?

Ryfa Ri: Przyjaźnio-wizji muzyki, czyli to, czego słuchamy sprawiło przyjaźń i podwórka ją sprawiły, myślę, że jednocześnie.

Kajetanovich: Ja myślę, że z wizji kultury bardziej niż muzyki, bo jesteśmy często rozjechani w inspiracjach muzycznych, tak mi się wydaje.

Gruby Józek: To jest wspólna zajawka po prostu, nurt zajawkowy. Tak zwany PiZ: przyjaźń i zajawka!

Mada, Kuba i Kajetan tworzyli już projekt Osiedlowe Linie Lotnicze. Jaka jest różnica pomiędzy tymi dwoma przedsięwzięciami?

Kaietanovich: Osiedlowe Linie Lotnicze to w ogóle nie jest do końca zespół muzyczny, tylko właśnie wizja, o której więcej będziemy mówić kiedy przyjdzie na to czas, a WCK to zgraja, ferajna. Wiesz, wszyscy naturalnie się zgraliśmy, czujemy się dobrze ze sobą.

Gruby Józek: WCK jest de facto starsze niż OLL.

Kaietanovich: I gdzieś tam pewnie na bazie WCK-owych okoliczności wizja OLL’u w ogóle się zrodziła.

Właśnie, jak to się stało, że projekt dojrzewał tyle lat?

Kuba Knap: Bo on nigdy nie był projektem!

MADA: WCK polegała początkowo na spontanicznych nagrywkach w studio gdzie się spotykaliśmy. W zamyśle była oczywiście płyta, ale to był luźny pomysł. Nikt nie tupał nogą byśmy ją nagrywali na dany termin.

EMIL G: Pamiętajmy, że płyta to również cała otoczka, którą trzeba zorganizować wokół, cała logistyka. Mam na myśli i dystrybucję i marketing i koncerty. Jeśli ktoś zna naszą dyskografię jeszcze sprzed tego albumu, to widzi, że zawsze się przeplataliśmy na trackach. Z tych otworów można by chyba stworzyć cały mixtape!(śmiech) Ale my któregoś dnia wybraliśmy się wspólnie na działkę, na wieś. I w ciągu tygodnia zgraliśmy utwory na chałupniczym sprzęcie Kuby. Na starym mikrofonie shure nagraliśmy wszystkie wokale, potem tylko dogrywali się DJ-e.

Jak wyglądało pisanie i nagrywanie: czy piosenki pochodzą z różnych okresów i jak dogadywaliście się studio?

EMIL G: Wszystko nagrywane było na działce, nie można było się dogrywać dodatkowo. Samo nagrywanie na działce było wspaniałym procesem, istna sielanka: uprawianie sportu, dobre jedzenie, chodzenie do lasu, palenie ogniska. A kiedy nachodziła nas ochota, to włączaliśmy sprzęt i tworzyliśmy.

RYFA RI: Wyciskaliśmy też sztangę! (śmiech)

W muzyce oddajecie hołd stylistyce old-schoolowej, również wasze teledyski spójnie odzwierciedlają klimat lat 90. Ryfa – ty do tego wszystkiego dodajesz element tańca, Lazy One dodaje DJ-ing. Jaki element z tamtego okresu zaimplikowalibyście do współczesnej kultury hip-hopowej? Czego brakuje obecnie?

Ryfa Ri: Mnie brakuje chyba wszystkich elementów, jakie były obecne na scenie w latach 90. Chodzi o: „U.N.I.T.Y.”! Każdy na scenie zdaje się obecnie działać solo, mało jest takiej estetyki „cyphera”, gdzie wszyscy są razem, działają razem. Mówię tu i o rapowaniu i beatmakingu. Choć akurat DJ-e dość często robią sobie jam sessions…

Kuba Knap: Tak, brakuje takiej wymiany energii: i tej twórczej i życiowej.

Gruby Józek: Mnie brakuje funku i jazzu, bo coraz więcej muzyki / podkładów związanych z hip-hopem stało się techno!

 

Ten Typ Mes we wkładce do swojej płyty napisał, że „nie korzystał z autotune’a i innych tego typu przykrych efektów.” A jak wy oceniacie dokonania młodych reperów, którzy idą właśnie w tym kierunku. Słuchacie takich składów?

Kaietanovich: Ja nie mogę tego słuchać, z tego względu, że atakuje to z każdej strony. Kiedyś nawet lubiłem, jak na przykład The Game na jednej z płyt gdzieś tam użył autotuna w kawałku bodajże „Trouble On My mind”, to było zajebiste, wiesz, jako taki smaczek, super! Ale z tego względu, że obecnie każdy singiel nastawiony na szeroki odbiór jest obowiązkowo pojechany autotunem i wszystko co nowe musi brzmieć tak samo, to ja tym rzygam. Z drugiej strony, jak ktoś robi sobie muzykę dla zajawy i lubi się tym bawić – spoko.

DJ Lazy One: A ja z kolei zupełnie nie rozumiem tej „afery autotunowej”. Jak dla mnie jest to po prostu jakieś kolejne narzędzie i sęk w tym, by operować nim mądrze.

EMIL G: Ale Wojtek, jak będziemy chcieli ich zdissować, to nagramy na nich kawałek. (śmiech)

RYFA RI: Ja dodam, że np. Żabsona nie słucham, ale np. bardzo lubię płytę Erykah Badu, które cała jest zrobiona na autotune. Zresztą sama popełniłam niedawno kawałek z wykorzystaniem tego efektu.

Kajetan – mieszkasz od dłuższego czasu poza Polską. Czy tam śledziłeś scenę hip-hopową i czy twoi nowi znajomi słuchali twoich nagrywek?

Kaietanovich: No trochę już mieszkam, faktycznie. Ja w ogóle chyba nigdy tak na prawdę nie śledziłem żadnej sceny hip-hopowej, czy to światowej, czy polskiej, czy teraz angielskiej, bo to wymagałoby jakiejś szerszej analizy, sprawdzania i selekcjonowania, a poza tym co lubię słucham niewiele. Bardziej odrabiam sobie lekcje z tego co ktoś mi puścił i siadło, niż śledzę na bieżąco. Z angielskich hiphopów to na pewno Plan B – czuję wszystko co robi ten ziomek, od rapowych nielegali przez płyty soulowe po aktorstwo i reżyserkę. ¬Stormzy’ego lubię posłuchać też i Ocean Wisdom jest kozakiem, bez dwóch zdań, ale tego to akurat mi Buba puściła, w Warszawie. Swoje rzeczy komuś tam puszczałem w UK, nawet z paroma parami uszu zarezonowały, ale na większości osób większe wrażenie robią cyferki na jutubie, niż sama muzyka. Poprane czapki.

 

Jakie są plany koncertowe WCK na najbliższy czas?

EMIL G: 13.05 gramy w Warszawie suport przed The Dogg Pound a 23.06 rozkręcamy imprezę w Gdańsku wspólnie z UNDADASEĄ. Jeszcze konkretnych dat nie mogę podać, ale będziemy obecni na festiwalach, będą letnie występy nad morzem, wkrótce szczegóły.

Wymieńcie proszę po jednym polskim kawałku rapowym, który jest waszym ulubionym klasykiem.

Kaietanovich: Hmmmmmmmm… „Stawka większa niż” Włodiego z Korasem.
EMIL G: „Szalony styl kurde blaszka” Juhas, Warszafski Deszcz
DJ Lazy One: WACO „Przyjdź na chwilę” feat. Pezet, Dizkret.
Kuba Knap: Mnie ukształtował polski hip-hop ogólnie, nie potrafię wymienić jednego kawałka
Gruby Józek: Eldo „Zza Szyby”.
MADA: Się Żyje MOLESTA.
Ryfa Ri: GRAMMATIK „Nie ma czasu pomyśleć”.

 

Nie ma więcej wpisów