Chociaż nie znamy jeszcze całego line-upu zbliżającego się festiwalu Open’er w Gdyni, już teraz możemy powoli zacząć sobie układać koncertowe plany. O tym, że z pewnością warto zobaczyć headlinerów, wie każdy. Arctic Monkeys swoje najnowsze space popowe ballady połączą z przebojami ze starych albumów, Damon Albarn z Gorillaz zagrają w końcu pełny koncert dla polskiej publiczności, być może z nowym materiałem, Depeche Mode przyciągną pod scenę tłumy oddanych fanów i zaprezentują przekrój całej swojej dyskografii, a świeżo upieczony laureat Grammy, czyli Bruno Mars, przedstawi popowe widowisko na najwyższym poziomie. Jednak co poza tym?

Open’er co roku jest szansą na zobaczenie ogromu artystów. Nawet po wzięciu poprawki na konieczność biegania między scenami, dziennie spokojnie da się uczestniczyć w 7-8 koncertach. Istotne jest jednak poczynienie wcześniejszych planów, żeby nie przegapić kogoś, kto z nazwy jest może mało interesujący, ale swoją twórczością jest w stanie przyciągnąć na dłużej (ot, choćby zeszłoroczny Blanck Mass, który zgromadził pod barierkami skromne pięćdziesiąt osób, a dał jeden z najlepszych występów festiwalu). Oto kilka typów z ogłoszonego dotychczas planu imprezy, na które warto zwrócić uwagę podczas opracowywania najlepszej festiwalowej strategii.

Bomba Estéreo

Takich ciekawostek spodziewaliśmy się raczej po OFFie albo Tauronie, a jednak również Open’er potrafi zaskoczyć czymś nieoczywistym. Bomba Estéreo pochodzą z Kolumbii i tworzą w nurcie latynoskiej elektroniki i moombahtonu, zdobywając coraz szerszą publiczność na całym świecie. Singiel „Soy Yo” nominowany był do Grammy, a powstrzymanie się od tańca przy „Duele” i „Internacionales” wydaje się niemożliwe. Występ w środku dnia może się okazać strzałem w dziesiątkę, gdyż przy takiej muzyce równorzędnie z dźwiękami powinno się celebrować słońce. Oby była taka możliwość.

Kali Uchis

Kolumbijska piosenkarka z powodzeniem obraca się na popowej scenie od 2013 roku. Dwa lata później zadebiutowała EP-ką „Por vida”, na której urzekał głównie jej wokal, lekko unoszący się nad podkładami, pół-klasycznymi, pół-nowoczesnymi. Najłatwiej wpleść tutaj porównanie do Amy Winehouse, ale Kali prezentuje zupełnie inny rodzaj muzycznej wrażliwości – brzmi bardziej jak rozmarzony letni poranek, do soulu sięgając równie często jak do sophisti popu. W tym roku przyszła pora na pierwszy długogrający album artystki, który przedstawia jeszcze szersze spektrum muzycznych środków. „Isolation” nie boi się uciekać w psychodeliczny pop („Tomorrow” w kolaboracji z Kevinem Parkerem) czy funk („After the Storm” z Tylerem, the Creatorem i Bootsym Collinsem), czym już teraz zasłużył sobie na miano jednego z najlepszych popowych albumów roku. Szkoda byłoby przegapić okazję usłyszenia go na żywo.

La Femme

La Femme są obecnie jednym z czołowych francuskich zespołów, mimo że wydali dopiero dwie płyty i działają od ośmiu lat. Gdzie leży sedno sukcesu? Prawdopodobnie nie tylko w śpiewanych po francusku tekstach, ale również, a może i przede wszystkim, w bezpardonowym łączeniu rodzimej muzycznej tradycji i wpływów globalnych. I bynajmniej nie chodzi tu o folk, ale raczej o klasyczny francuski pop i lekkie Yé-yé. Wszystko to pomieszane z new wave, synthpopem czy neo-psychodelią, tworzy na tyle ekscentryczną i zjawiskową mikstrurę, że obok „Psycho Tropical Berlin” i „Mystère” nie sposób przejść obojętnie. A nowości już w drodze…

Little Simz

Chociaż na Open’erze nie zabraknie amerykańskiego rapu (Vince Staples, Migos, Young Thug), warto zwrócić też uwagę na ten brytyjski. Grime przeżywa bowiem rozkwit, w czym pewien udział miał występ Kanyego Westa podczas BRIT Awards sprzed trzech lat, podczas którego artystę otoczyli na scenie raperzy grime. Istotna jest również rola Skepty (na Open’erze dwa lata temu) czy Stormzy’ego, jak też Big Shaqa („Man’s Not Hot” poza wartościami komicznymi okazał się również komercyjnym hitem). Little Simz czerpie z grime pełnymi garściami, wprowadzając damski pierwiastek do zdominowanej przez mężczyzn sceny i zachowując przy tym autorski styl i estetyczną, widoczną chociażby w klipach, otoczkę. Artystka miała też okazję współpracować z Gorillaz – jednym z headlinerów gdyńskiego festiwalu.

Marmozets

Tak mogłoby teraz brzmieć trio Paramore. Amerykanie jednak znacznie lepiej zaczęli sprawdzać się w popie, a lukę po nich zdają się wypełniać właśnie Marmozets. Melodyjny post-hardcore z damskim wokalem często skręca w stronę pop punku, ale zachowuje sporą dawkę buty i agresji, tak zresztą jak na gatunek przystało. Brytyjczycy mają na koncie dwa albumy, w tym wydany w styczniu „Knowing What Know Now”, i tylko czekają, aż będą mogli wylać wiadro hałasu na polskich słuchaczy.

Sevdaliza

Sevdaliza pochodzi z Iranu, co już może okazać się ogromną zaletą dla poszukiwaczy egzotycznych brzmień. Istotnie, w swojej trip-hopowej wizji Sevda umieszcza elementy zaczerpnięte z bliskowschodniej tradycji i czyni to bardzo subtelnie (chociażby w „Mad Woman” i „Bebin”), jednocześnie nie uciekając od spełniającej zachodnie standardy produkcji. Na zeszłorocznym „Ison” artystka pokazała, że dobrze czuje się w glitch popie, alt r&b i downtempo, a pewne komentarze sugerują nawet, że brzmi jak połączenie Sade i Björk. Czy na pewno? Warto przekonać się osobiście.

SG Lewis

Sam Lewis ma dopiero 23 lata, a osiąga już coraz więcej. Wystarczy wspomnieć kontrakt z wytwórnią PMR i umowę z Fly Eye Records Calvina Harrisa. Szkot jest zresztą swoistym mentorem Lewisa – podpowiada mu jak powinny brzmieć utwory i szczerze opiniuje jego nagrania. Jak dotychczas współpraca ta przynosi same dobre skutki. Harris sprowadził artystę w stronę funku. Tak przynajmniej można wywnioskować po kwietniowej EP-ce „Dusk”, tyleż tanecznej, co w każdym calu dopracowanej. Pewne jest, że SG Lewis ma szansę wnieść sporo świeżości do muzyki klubowej, oby tylko tę sposobność wykorzystał.

Sigrid

Skandynawowie mają we krwi nie tylko surowe, melancholijne brzmienia, ale też radosny pop. Potwierdzają to ostatnio Tove Lo, Tove Styrke, Zara Larsson, MØ (również na Open’erze) czy nawet AURORA. Do tego grona z biegu dołącza Sigrid, jedno z największych odkryć ostatnich lat. Ostatecznym ukoronowaniem tego statusu jest pierwsze miejsce w plebiscycie BBC Sound of 2018 oraz przebojowe single – radiowy „Strangers” i taneczny „Don’t Kill My Vibe”. Artystka publikuje nową muzykę z dużą regularnością, więc można liczyć na to, że debiutancki album już niebawem. Tymczasem warto ją łapać na żywo, dopóki jeszcze nie jest rozchwytywana.

Superorganism

Ośmioosobowa grupa wyrosła jak spod ziemi w ubiegłym roku i zawojowała serca słuchaczy lekkim utworem „Something For Your M.I.N.D.”. Międzynarodowy zespół szybko poszedł za ciosem i już w marcu tego roku ukazała się jego debiutancka płyta. Można ją określić wieloma epitetami: jest krótka, spójna, abstrakcyjna, futurystyczna, psychodeliczna i sarkastyczna. Stanowi materiał znakomity na letni czas i na pewno świetnie sprawdzi się również na żywo, wszak co ośmiu muzyków na scenie to nie jeden.

YONAKA

Brytyjski kwartet należy do grona artystów, którzy skutecznie wykorzystali szansę jaką dało im The Great Escape. Jeden z najpopularniejszych showcase’ów na świecie umożliwia zaprezentowanie się setkom projektów, ale nie każdy daje radę skierować na siebie uwagę. YONAKA zrobili to swoim podejściem do indie rocka. Odwrotnie do współczesnych trendów wydobyli z niego surowsze gitarowe brzmienie, zamiast zmiękczać je elektroniką. Tym samym świetnie wpasowali się w chęć słuchaczy do doświadczenia czegoś cięższego. Tak zresztą („Heavy”) zatytułowali swoją debiutancką EP-kę z zeszłego roku i tak najpewniej wybrzmią na scenie. Ale zawsze lepiej przekonać się osobiście.

W tym roku Open’er z pewnością będzie inny, ale, osądzając po mnogości młodych, obiecujących artystów, na pewno nie gorszy niż inne edycje. Warto zejść ze szlaku wielkich gwiazd i przystanąć na chwilę obok tych wschodzących, a nuż okaże się, że za kilka lat wrócą na Open’era w roli headlinerów.

Open’er Festival odbędzie się w dniach 4-7 lipca na lotnisku Gdynia-Kosakowo. Informacji o cenach karnetów i biletów można zasięgnąć tutaj. Podczas imprezy wystąpią m. in. Gorillaz, Arctic Monkeys, Depeche Mode, Bruno Mars, Massive Attack, Nick Cave & The Bad Seed, Migos, Vince Staples, Fleet Foxes, CHVRCHES, David Byrne, Glass Animals czy Young Fathers. Organizacją wydarzenia zajmuje się agencja Alter Art.

Nie ma więcej wpisów