Jedna z najważniejszych grup trip-hopowych prezentuje pierwszy od pięciu lat album. „Blaze Away” ujrzał światło dzienne wczoraj.

Chociaż poprzednia płyta grupy Morcheeba ukazała się pięć lat temu, to trzon zespołu, czyli wokalistka Skye Edwards i gitarzysta Ross Godfrey, dwa lata temu nagrali wspólny album w duecie. Mógł on osłodzić oczekiwania na nowe pełnoprawne dzieło Brytyjczyków, bo został utrzymany w podobnym brzmieniowym klimacie. Teraz jednak można się cieszyć longplayem pod szyldem Morcheeba, mimo że de facto, od odejścia Paula Godfreya w 2014 roku, Skye i Ross są jedynymi członkami zespołu.

Przed premierą poznaliśmy single „Never Undo”, „Blaze Away” i „It’s Summertime”, ten drugi z gościnnym udziałem rapera Roots Manuva, który poza kilkoma występami gościnnymi milczy od 2016 roku. Wszystkie przedstawiają najbardziej klasyczne wydanie zespołu, z zahaczającymi o downtempo podkładami i soulowymi wokalami.

Cały album przynosi jeszcze więcej podobnych rytmów, ale zaskakuje też brzmieniowymi nowinkami. „Love Dub”, jak sama nazwa wskazuje, leniwie wije się w dubowych klimatach podbitego rytmicznego basu, a „Paris sur Mer” to romantyczna ballada w wokalnym duecie z Benjaminem Biolayem, przecinana dźwiękami gitary.

Dziesięć premierowych kompozycji przynosi 35 minut muzyki, czyli w sam raz na wieczorną sesję odsłuchową. Warto jednak wracać do tej płyty ponownie, bo przy takich dźwiękach najlepiej się relaksować.

Nie ma więcej wpisów