Covery na Youtubie? Sporo tego. Dobre covery wykonane z pomysłem i dużą inwencją twórczą? Trochę mniej. Dzisiaj przedstawiam Wam Pawła Izdebskiego, którego covery zdecydowanie zaliczają się do tej drugiej grupy. Ale to nie wszystko, bo oprócz ciekawych interpretacji znanych i mniej znanych utworów, Paweł oferuje swoim słuchaczom znacznie więcej. W zeszłym roku wydał EP-kę, całkowicie po swojemu, dzięki pomocy wielu miłośników jego twórczości. Paweł ma też duże doświadczenie koncertowe z różnymi projektami, choć z autorskim materiałem dopiero zaczyna podróżować po Polsce. Podczas występów od pierwszych chwil łapie świetny kontakt z publicznością i szybko zabiera ją do swojego muzycznego świata. Co więcej, przed nim kolejne artystyczne wyzwanie, którym będzie zmierzenie się z rolą w najnowszej premierze Teatru Muzycznego Roma.

Przeczytajcie co o sobie i swojej muzyce chce Wam powiedzieć Paweł:

Kim jesteś?

Włóczykijem, który wierzy w marzenia. Fanem słuchania zmulonej muzyki gdy pada deszcz. Poza tym – gitarzystą, pisarzem piosenek, wokalistą oraz muzycznym youtuberem [kanał Pawła]. Kiedyś skrajny introwertyk, obecnie wyznawca stoicyzmu, paradoksalnie demon pragnący występowania na scenie. W rzeczywistości człowiek, który lubi na nowo odkrywać samego siebie.

Mam zaszczyt współpracować z największym kanałem muzycznym w Polsce, który szerzy muzykę musicalową, a mowa tu o Studiu Accantus. Przez klika ostatnich lat zwiedziłem cały kraj jako sideman w zespole Ralph Kamiński and my Best Band in the World. Aktualnie przygotowuję się do roli Eamona w musicalu „Once”, który będzie można zobaczyć na deskach Teatru Roma w Warszawie.

W jaki sposób określiłbyś swoją muzykę?

Uprawiam samozwańczy gatunek zwany „bluepopem”. Jest to muzyka akustyczna wymieszana z popem, rocknrollem i alternatywą. Jestem serialomaniakiem, uwielbiam słuchać soundtracków, to sprawia, że materiał, który prezentuje na koncertach jest bardzo zróżnicowany, każda piosenka wyjęta z innej mańki, a jednak oparta na strunach gitary akustycznej. Nie wstydzę się niespójności.

Kim/czym się inspirujesz?

Mam swoją toplistę ludzi, którzy wpływają nieustannie na moją twórczość i życie. Niestety ta lista ciągle się wydłuża. Jestem jednak stale przywiązany do niektórych artystów, a są to: Jeff Buckley, Glen Hansard, Paolo Nutini, Damien Rice, Tyler Hilton i mój Tata.

Co Cię wyróżnia i jest Twoim znakiem rozpoznawczym?                                               

Harem gitar, którym nadaje imiona. Na scenie występuje z Rachel, Stellą, Nalą i Ritą. Od niedawna pojawiam się na koncertach w tej samej koszulce koszykarskiej z nazwiskiem Scott (spokojnie, piorę ją po każdym koncercie!). Żeby rozszyfrować znaczenie stroju należy obejrzeć serial „One Tree Hill”, dzięki któremu zacząłem śpiewać, grać i pisać własne piosenki. Ponadto, jestem leworęczny i lubię podkreślać rzeczy na kolorowo.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w tworzeniu muzyki?

Zawieranie w piosenkach historii, za którymi kryją się życia obcych nam ludzi. Uwielbiam słuchać piosenek swoich idoli i przekładać treści w nich zawarte na własne życie. To sprawia, że nie czujesz się sam ze swoimi problemami na tym świecie.

Jakie są Twoje najbliższe plany związane z muzyką?

Mam za sobą wydaną EP-kę „Książę Naiwności”, a obecnie pracuje nad dłuższym materiałem, kilka piosenek jest już skończonych. Do końca 2019 chciałbym to wydać. Jak, gdzie, z kim – tu też, więcej pomysłów niż czasu na tym świecie.

Obecnie mam przyjemność występować na deskach Teatru Roma w musicalu „Once”, a przygotowania do roli pochłaniają sporo czasu. Kontynuuję też serię koncertów z genialną pianistką i moją przyjaciółką – Kasią Mazurkiewicz. W październiku zagramy w Warszawie, a w sierpniu wystąpimy w roli supportu przed cudownym Mikromusic (24 sierpnia, Tarasy przy Parku Wodnym Sopot, przyp.red.).

Jeśli nie muzyka to…?

Piłka nożna (byłem trzy razy z rzędu królem strzelców w gimnazjum!) albo gra komputerowa StarCraft:Broodwar – w 2008 roku byłem nawet dumnym reprezentantem Polski. W klasie maturalnej myślałem o zawodowym graniu i wyjeździe do Seulu, który jest stolicą e-gamingu. Jak uzbieram na dobry komputer, to na pewno zacznę streamować w wolnych chwilach. Obecnie jestem zapalonym zbieraczem zeszytów. Chciałbym kiedyś mieć customowy sklep dla miłośników wszelkiej maści notatników, zeszytów i pamiętników.

Nie ma więcej wpisów