Pięćdziesiąt dni – dokładnie tyle zostało do kolejnej imprezy ulokowanej w gdańskim klubie koncertowym B90. Pisaliśmy już o fantastycznych rzutach artystów z początków ogłoszeń tegorocznego line-upu Soundrive Fest, takich jak Floating Points, Iceage i Flohio. W naszym cyklu #cosłychać informowaliśmy też o kolejnych dopiskach do tej listy. Teraz czas przyjrzeć się wszystkim dotychczasowym wykonawcom, którzy w dniach 30 sierpnia – 1 września pojawią się w Gdańsku. A całość przedstawia się bardzo różnorodnie.

Wszyscy, którym w sercach dalej króluje gitarowe granie z pewnością nie będą zawiedzeni tegoroczną edycją. Zapewnieniem niech będzie koncert Duńczyków z Iceage, którzy na przestrzeni lat wydali cztery świetne albumy, powoli rozwijając swoją muzyczną formułę z tradycyjnego post-punkowego łojenia do form nieco bardziej melodyjnych, przystępnych i zapożyczających swoje dźwięki z innych gatunków. Będzie to pierwszy koncert na letnio-jesiennej trasie zespołu. Nie gorzej zapowiada się brytyjski rock pod postacią przedstawicieli walijskiej grupy Himalayas. Ich pełen refrenowych porywów repertuar powinien dobrze wybrzmieć na żywo. Ich nieco starsi koledzy z Londynu, grupa HMLDT, poczęstuje publikę nie tylko muzyczną wyprawą w erę uwielbienia post-punkowego i glamowego grania, ale także angażującym performancem mającym angażować publikę. Nawet więc jeśli muzycznie nie będzie to spełnienie czyichś marzeń, to już sam udział w zapowiadanych dziwach może okazać się całkiem ciekawym przeżyciem.

Swoje muzyczne trzy grosze dodadzą też Estończycy z Holymotors fascynujący słuchaczy dream popowymi pejzażami łączącymi się z shoegazowym trwaniem, które z pewnością zadziałają wyraźnie na wszystkich fanów serialowego Twin Peaks. Równie oryginalnie przedstawia się Thot, zespół z Belgii, parający się w głośnych, industrialnych dźwiękach – idealnych chyba do miejsca, w którym będzie odbywać się koncert. A dla tych, którym mało będzie podczas tych trzech dni dziwności czekać będzie Death in Rome, którzy specjalizują się w coverach, będących tak na dobrą sprawę ubierających najsłynniejsze utwory w nowe aranżacje, pozostawiając z nich jedynie elementy melodii oraz teksty. Dysonans poznawczy gwarantowany. Oprócz tego w nieco bardziej popowo-gitarowe granie będą wpisywać się Boy Pablo oraz niecodzienna grupa pod przewodnictwem Jonathana Lee.

Ale skończmy na chwilę z tym patriarchalnym uciskiem. Wszak nie tylko męskie grono, w głównej mierze wypełniające powyższą listę, zdoła zawojować sceny Soundrive Festival. Fani żeńskich wokali będą zadowoleni pojawieniem się Japanese Breakfast i Princess Chelsea. Pierwsza zawodniczka zabierze nas w świat popowo-shoegazowych utworów, cechujących się dużą doza melodyjności, ale nie stroniących od chociażby elektroniki. Ten słodko-gorzki soundtrack lat 80. podkreślany jest przez poruszający głos samej Michelle Zauner kryjącej się za Japanese Breakfast. Druga z wokalistek to Nowozelandka Chelsea Nikkel, która od 2011 wydała już trzy albumy wypełnione dźwiękami mogącymi być określane jako baroque pop. Pojawi się tez żeński kwartet La Luz, których muzyka to energetyczny zestaw surf-rockowych riffów i maniakalnie radosnych chórków. Połączenie współczesnej elektroniki z plemiennym, psychodelicznym transem zaserwuje męsko-żeński duet OY. Natomiast z Londynu przyleci do nas Flohio, która przedstawi swoje raperskie ambicje zanurzone w zestawie ambientu, techno czy industrialu.

A jeśli mowa o scenie hip hopowej, to nie należy zapominać, że także ta muzyczna sfera będzie miała swoją reprezentację. Do Polski wraca ponownie Rejjie Snow, który brata się z King Krulem, koncertował u boku Kendricka Lamara, a jego muzyczne obsesje to fuzja R&B, popu i hip-hopu oczywiście. Innym przedstawicielem będzie Kelvyn Colt, który zaserwuje nawijki złożone ze splecionych ze sobą języków niemieckiego, francuskiego i angielskiego. Scarlxrd to z kolei przedstawiciel raczej mroczniejszego i gniewnego oblicza rapu, skąpanego w gatunkowej fuzji. Pojawi się także równie tajemniczy Gaika.

W ruch pójdą także konsolety, za którymi stanie kilka ciekawych postaci. Jack Hammil AKA Space Di-mension Controller zabierze uczestników w lata 90-te, pełne retro futurystycznych dźwięków, zachęcające do nieskrępowanego tańca. Z podobnym zacięciem zaprezentuje się DJ Boring, który także sięgając do tamtej ery, stara się także nadążyć nad nowymi trendami i wyznaczać własne, czym jest łatka lo-fi house, która przylgnęła do jego twórczości. Nowojorczyk Michael Baltra przedstawi swój live act złożony z emocjonalnych, opartych na rytmach 4/4 i miejscami ambientowych nagrań sceny house’owej. Wreszcie też do stolika z konsoletą dobierze się Leon Vynehall, którego relaksujące ambientowe pasaże przeplatają się z poruszającym dramatyzmem nagrań z ostatniej płyty mieszać się będą z eklektyzmem wcześniejszych dokonań, pełnych odniesień do muzyki disco, deep house, downtempo i hip-hopu.

Na wszystkich uczestników czekają cztery sceny. Oprócz wspomnianych na początku Floating Points i Iceage na głównej scenie Block Stage pojawią się także Japanese Breakfast, La Luz, OY, Princess Chelsea, Boy Pablo, Jonathan Bree, Himalayas, Scarlxrd i Rejjie Snow. Na Slipway Stage królować będzie kameralność i akustyka znana z warunków studyjnych. W ciągu trzech dni będzie to miejsce pełne energii, a to za sprawą występów Flohio, Crimera, Gaika, Kelvyna Colta oraz zespołów Thot, Holymotors, Death in Rome i HMLTD. Równie ciekawą może okazać się zaimprowizowana scena Cargo w hali W4, gdzie znajdował się stoczniowy Wydział Elektryczny. Z kolei UE Stage to miejsce dla wszystkich zwolenników elek-tronicznych setów. Scena na Ulicy Elektryków powita DJ’a Boring, Baltrę, Leona Vynehalla i Space Dimension Controller.

Cała dotychczasowa rozpiska do znalezienia na stronie festiwalu, jednak wiemy, że to nie koniec ogłoszeń. Do obsadzenia pozostaje chociażby tajemnicza scena Cargo, a kto wie, czy nie dostaniemy jeszcze paru wykonawców w pozostałych miejscach. Ponadto na początku tego tygodnia ruszyła też sprzedaż wejściówek. Karnety na festiwal dostępne są w cenie 179 złotych, natomiast bilety jednodniowe na piątek, sobotę i niedzielę to wydatek 99 złotych za każdy z dni.

Nie ma więcej wpisów