Hilltop Hoods to australijska grupa hip hopowa, która powstała dwadzieścia pięć lat temu. Po sześciu latach od założenia artyści zadebiutowali długogrającym albumem pt. „A Matter of Time”. W swojej twórczości starają się pozostawać wierni klasycznemu hip hopowi i boom bapowi z lat dziewięćdziesiątych. Zapytaliśmy ich m. in. o Australię, inspiracje i spojrzenie na współczesne hip hopowe trendy.

Pochodzicie z Australii. Jak to jest zajmować stosunkowo ważne miejsce na rap scenie, a zarazem być z tak daleka?

Świetnie! Australia ma swoją scenę i jest ona bardzo silna. Nie myślimy, że izolacja od reszty świata w jakikolwiek sposób nas boli. Jest raczej odwrotnie – pozwala nam rozwijać nasze własne brzmienie i styl.

Możecie polecić jakieś inne ciekawe zespoły rapowe z Australii? Słyszymy tylko o popie i rocku z tego pięknego kontynentu, rap jest dla nas, Europejczyków, niezbadanym australijskim terytorium. 

Nie wiemy gdzie zacząć, tutaj jest takie bogactwo artystów. Na szybko, bez zastanowienia, na pewno warto sprawdzić takich wykonawców jak A.B. Original, Illy, Drapht, Remi, Horrorshow, Tkay, K21, Funkoars, Thundamentals… Moglibyśmy tak bez końca.

Współcześnie bardzo powszechną praktyką w rapie są duety raper-producent. Ale wy jesteście całą grupą raperów i producentów. Jak się dogadujecie?

Robimy wszystko co w naszej mocy, żeby to działało (śmiech). Przez lata każdy z nas znalazł swoją rolę i strefę komfortu, wiemy, co wpływa dobrze, a co źle na naszą grupową dynamikę.

Ostatnimi czasy rap staje się coraz bardziej powiązany z kulturą wysoką. Najlepszym przykładem tego fenomenu jest niedawna nagroda Pulitzera dla Kendricka Lamara. Myślicie, że raperzy to również współcześni poeci?

Nie wiemy, czy uważać raperów za współczesnych poetów, ale na pewno wiemy, że wolimy słuchać najlepszego Kung Fu Kenny’ego niż jakiegoś pretensjonalnego szaleńca z XVIII wieku.

Może powiedzmy więcej o powiązaniach z wysoką kulturą. Dwa lata temu wydaliście album, który stanowi odświeżoną wersję waszych poprzednich płyt, nagranych ponownie z orkiestrą. Ten pomysł zadziałał właściwie?

Wydaje się, że tak. Świetną rzeczą w orkiestrach jest to, że dodają do kompozycji więcej emocji. Produkt końcowy ciągle był albumem hip hopowym, ale był znacznie bardziej emocjonalny. Zrobiliśmy to wcześniej z poprzednim projektem („The Hard Road Restrung”) i mieliśmy z takim działaniem bardzo dobre doświadczenia, więc z chęcią wróciliśmy do takiego formatu.

Jak wspomniałem wcześniej, współczesny rap ma swoje zasady i trendy. Duża część klasycznych raperów stara się je kwestionować, mówiąc: „To nie jest prawdziwy rap!”. Co sądzicie o trap rapie, emo rapie, soundcloudowych wpływach i innych obecnych trendach gatunkowych? Czy są one „prawdziwym rapem”?

Jesteśmy z Adelaide, nie z Compton czy Bronxu, To nie jest miejsce i nasza rola, żebyśmy wyrokowali co jest, a co nie jest „prawdziwym rapem”. Po prostu wiemy, co nam się podoba.

W przyszłym roku wasz debiutancki album, „A Matter of Time”, będzie obchodził dwudzieste urodziny. Planujecie jakąś specjalną akcję z tej okazji?

Planujemy próbować zapomnieć, że kiedykolwiek nagraliśmy taki album (śmiech). Szczerze mówiąc, nieładnie się zestarzał, byliśmy bardzo młodzi, gdy go nagrywaliśmy.

Kiedy możemy spodziewać się od was nowej muzyki? Milczeliście przez ostatnie lata.

Jesteśmy na końcowym etapie nagrywania nowego albumu. Powinniśmy go wydać w listopadzie tego roku.

Jakie są wasze muzyczne i pozamuzyczne inspiracje? Wpatrujecie się czasem w Wu-Tang Clan, 2Paca, A Tribe Called Quest czy Nasa?

Jesteśmy wielkimi fanami złotej ery hip hopu, więc definitywnie Wu-Tang, Tribe, Pac i Nas, ale również Big Daddy Kane, De La Soul, Mobb Deep, Lady of Rage, Pharcyde, Black Sheep, Fat Joe, Gang Starr, Beastie Boys, Lauryn Hill…

Niech ostatnie pytanie będzie mniej formalne. Co wiecie o Polsce? Jesteście podekscytowani, że będziecie mogli pojawić się tutaj po raz pierwszy?

Nigdy nie byliśmy w Polsce, więc mogę polegać jedynie na opinii moich polskich kolegów. A oni twierdzą, że w Warszawie będziemy mieli szalony czas, więc nie możemy się doczekać.

Hilltop Hoods wystąpią w Warszawie 22 sierpnia. Pojawią się w klubie Hydrozagadka przy ulicy 11 Listopada 22. Start o godzinie 21:00. Ostatnie bilety można nabyć tutaj w cenie 75 PLN. Koncert organizuje agencja Follow the Step.

Nie ma więcej wpisów