Amerykański raper pod koniec roku odwiedzi Polskę z nowym materiałem, już teraz wskazywanym jako jedna z najlepszych rapowych płyt roku.

Denzel Curry zaczynał przygodę z rapem już w szkole, kiedy w wieku szesnastu lat wydał pierwszy mixtape. Szybko zwrócił uwagę artysty o pseudonimie SpaceGhostPurrp i dołączył do jego zespołu Raider Klan. W międzyczasie wydał jeszcze dwa mixtape, a po rozwiązaniu grupy zadebiutował swoim pierwszym pełnoprawnym albumem – „Nostalgic 64”. Na nim pokazał, że na trapowych bitach czuje się jak ryba w wodzie, a swoim flow jest w stanie zawstydzić niejednego ze starej rapowej gwardii. Dwa lata później ukazał się podwójna EP-ka „32 Zet / Planet Shrooms”, z której pochodzi masywny przebój Denzela, „Ultimate”.

Wydaje się jednak, że prawdziwie przełomowy dla rapera był rok 2016. Wtedy artysta został umieszczony na liście freshmenów magazynu XXL, obok m. in. Lil Uziego Verta czy Andersona .Paaka, oraz wypuścił w świat album „Imperial”, na tamten czas swoje najdojrzalsze dzieło, bezbłędnie łączące tekstowy sens świadomego rapu z trapowymi podkładami. Stamtąd pochodzi też kolejny wielki przebój Denzela – singlowe „ULT” z fenomenalnym hookiem.

Kolejny rok to EP-ka „13”. Diament, ale krótki, bo trwający zaledwie trzynaście minut. Denzel rapuje z jeszcze większą agresją, a utwory skraca do niezbędnego minimum, dostarczając jednocześnie kolejny przebój, swoją chwytliwość zawdzięczający również gościnnemu udziałowi Lil Ugly’ego Mane’a i boom bapowym inspiracjom, czyli „Zeltron 6 Billion”.

Mocno industrialna stylistyka nie znalazła jednak wyraźnej kontynuacji na kolejnym projekcie Denzela. Długo zapowiadany i teasowany „TA13OO” okazał się czymś dużo więcej niż „Imperial”. Podzielony na trzy akty („Light”, „Gray”, „Dark”) album to zbiór trzynastu kompozycji, które definiują cały trap rap. Są tu utwory lżejsze i cięższe, bardziej w stylu r&b i znacznie bardziej nastawione na rap, mocno abstrakcyjne w konstrukcji i trzymające się utartych popowych schematów. Tekstowo Curry chwyta się wielu poważnych tematów: wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, molestowania seksualnego, paranoi, strachu i miłości, poświęcając też czas komentarzom na temat współczesnej muzyki („PERCS | PERCZ”).

Chociaż Denzel ostatnio regularnie zahacza swoją trasą o Polskę, tym razem okazja jest szczególna. Nie chodzi tylko o same okoliczności, wszak nie zawsze jedzie się promować taki materiał, ale również o miejsce. Dopiero Progresja pozwoli artyście w pełni rozwinąć skrzydła i zapewnić podczas występu emocje, których nie dało się w pełni doświadczyć w mniejszych Proximie i Iskrze poprzednimi laty. Szczególnie, że Curry podczas występu zawsze daje z siebie wszystko i nie polega na wspomagaczach, a własnych umiejętnościach. Tego trzeba doświadczyć na własnej skórze! Koncert odbędzie się 3 grudnia, a bilety z drugiej puli, w cenie 85 PLN , można kupić tutaj. Za organizację wydarzenia odpowiada agencja Follow the Step.

Nie ma więcej wpisów