Nie o wszystkim najciekawszym udaje się informować od razu – okołomuzyczne nowinki, plotki i przecieki, świeże premiery singli oraz zapowiedzi wydawnictw zdarzają się umykać. Jeśli chcesz jeszcze bardziej odnaleźć się w newsowym kalejdoskopie, mamy odpowiednie rozwiązanie. W naszym weekendowym podsumowaniu podpowiadamy, co było słychać w ciągu ostatniego… Ups, w ciągu ostatnich kilku miesięcy, kiedy nas nie było bo #wakacje. Trochę zaspaliśmy, ale wracamy do cotygodniowego rozprawiania się z newsami i plotkami dotyczącymi muzycznego biznesu.

Piątek był dniem premier. Jesień powitali z nami („Forever Neverland”), Cloud Nothing („Last Building Burning”), Empress Of („Us”), Nothing But Thieves („What Did You Think When You Made Me This Way”), How to Dress Well („The Anteroom”), Peter Bjorn and John („Darker Days”) oraz Neneh Cherry („Broken Politics”). Nie zapominamy też o nowym albumie Dawida Podsiadło („Małomiasteczkowy”).

Nie wiem, jak długo przyjdzie nam oczekiwać następcy „Pala” – albumu, który w jakiś sposób niesamowicie nas pociąga, nawet po tych wszystkich latach – ale wciąż czekamy. No właśnie, ostatni raz Friendly Fires uraczyli nas krążkiem studyjnym w… 2011 roku. Podobno wszystko wyjaśni się w pierwszych miesiącach przyszłego roku. Oby, bo po utworze „Love Like Waves” i wypuszczonym właśnie kawałku “Heaven Let Me In”, wyprodukowanym przez Disclosure, jesteśmy mocno ciekawi efektu końcowego.

„HEAVN” jest chyba bezsprzecznie w topie albumów 2016 roku (a kto sądzi inaczej, ten frajer!), nie powinno więc dziwić podekscytowanie na wieść o nowościach od Jamili Woods. Dziewięciominutowe video do nowego utworu, „Giovanni”, oraz wywiad z samą wokalistką można znaleźć tutaj.

Tymczasem Solange zapowiedziała nowy album. Tak właściwie to nic jeszcze nie wiemy – nie znamy ani tytułu, muzycznych gości ani przybliżonej daty pojawienia się. Premiera ma być podobno niespodziewana, a do tego jeszcze w tym roku. Obstawiamy idealny prezent na gwiazdkę.

Kamasi Washington wydał w tym roku swój kolejny ponad dwugodzinny materiał. To właśnie z albumu nazwanego “Heaven and Earth” pochodzi utwór „Hub-Tones”, do którego teledysk mamy teraz możliwość zobaczyć. Obraz nakręcony został przez Jenn Nkiru – artystkę odpowiedzialną za wideo do „APESHIT” Beyoncé i Jay-Z. Włączcie, bo warto.

Nie tak dawno temu, bo pod koniec września, światło dzienne ujrzał album „Historie zebrane” zespołu MÓW. Katowicki kwartet myślami wraca do eleganckich jazzowych kompozycji, w których najważniejszy jest tekst i opowiadana nim historia, ale nie mniej istotne okazują się być instrumenty, do których muzycy podchodzą z gracją i pakietem umiejętności potwierdzającym muzyczne wykształcenie. Na płycie znalazł się m. in. utwór „Potop”, obok dziesięciu innych intrygujących piosenek.

Pewnie gdyby zrobić głosowanie dotyczące muzycznych powrotów zza grobu, mało kto ze słuchaczy stwierdziłby z nieukrywaną radością, że świat potrzebuje pośmiertnych albumów pełnych niedokończonego materiału oraz oglądania na scenie hologramów muzyków. Tak niestety dzieje się w przypadku nieodżałowanej Amy Winehouse, co w jakiś sposób dotyka nas chyba dotkliwiej niż w przypadku większości nieżyjących już muzyków. Zaplanowana na przyszły rok trasa zakłada muzyczny akompaniament na żywo do oryginalnych ścieżek wokalnych Winehouse. Cały dochód ma zostać przeznaczony na cele Amy Winehouse Foundation. Czy jednak warto?

Czy Thom Yorke właśnie wyznał, że większość utworów Radiohead powstała… z zazdrości w stosunku do dokonań Coldplay? Tak mówi pewien internetowy artykuł, który pochodzi jednak z The Onion, portalu pełnego zmyślonych humorystycznych newsów. Nieważne czy śmieszy was odwieczny żart o rywalizacji Radiogłowych z Zimnogrającymi, warto zapoznać się z alternatywną wersją rzeczywistości. Szczególnie, że za sprawą soundtracku do „Suspirii” Yorke jest teraz bardzo na fali.

Co ciekawe, ci drudzy, czyli Coldplay, również nie próżnują. Jak przystało na w pełni komercyjny zespół przyszła pora na album live. Tak, będzie to typowy stadionowy pop rock, w dodatku na ogromnych arenach. Skąd liczba mnoga? Na 7 grudnia jest bowiem zaplanowana premiera „The Butterfly Package”, w którego skład wchodzić ma koncertowy album „Live in Buenos Aires” oraz zapis koncertu w São Paulo na DVD. Jakby tego było mało, za niecały miesiąc premierę będzie miał dokumentalny film „A Head Full of Dreams” w reżyserii Mata Whitecrossa – 14 listopada zostanie wyświetlony w kinach na całym świecie, a dwa dni później pojawi się na streamingowej platformie Amazon Prime. Ma przedstawiać dwie dekady historii zespołu. Sporo nowości? Owszem. Czas przyniesie odpowiedź, czy otrzymamy pełnoprawne artystyczne materiały, czy jest to tylko kolejna okazja do zbijania kokosów na fanach, których Coldplay ma obecnie oddaną rzeszę.

Tydzień temu premierę miał (spokojnie, w Polsce poczekamy jeszcze do przyszłego roku) film „Beautiful Boy”, w którym jedną z głównych ról gra Timothée Chalamet. Od muzycznej strony interesuje nas jednak ciekawy soundtrack, na którym znaleźli się m. in. Aphex Twin, Sigur Rós, Massive Attack czy Sampha. Ten ostatni nagrał na tę okazję premierowy utwór. „Treasure” to typowa dla Brytyjczyka fortepianowa ballada ze świetnie zaakcentowanymi wokalami, od których momentami robi się gęsto. W takich okolicznościach tym bardziej warto czekać na film.

Panie Johnny Jewel, proszę nam dać nową płytę Chromatics. Daj pan tę płytę człowieku! Niestety, prosić można, ale na ten temat znowu cisza. Ukazał się za to singiel Desire, innego z projektów Amerykanina, i brzmi w zasadzie jak Chromatics, więc można wypełnić sobie chwile beznadziejnego wyczekiwania. Oto „Tears from Heaven”, będące w istocie odnowioną wersją kompozycji zespołu sprzed sześciu lat, słabo jednak dostępnej:

Do żywych wraca też… Winamp. Muzyczny odtwarzacz z lat 90. najwyraźniej wpisuje się w modę na retro na tyle, że niedługo nikt już nie będzie pamiętał o Spotify czy innym iTunes. Cytując CEO firmy Radionomy, która nabyła prawa do marki w 2014 roku:

“People want one single experience. I think Winamp is the perfect player to bring that to everybody”

Czekamy.

W przypadku tej wiadomości nie zamierzamy się śmiać, wszak sprawa jest poważna. I znana chyba większości freelancerów. Jeden z gitarzystów zespołu Dawida Kwiatkowskiego oskarżył go o brak wypłacania honorariów za występy. Całą sagę niezbyt celnych ciosów ze strony poszkodowanego i menedżmentu możecie poczytać na portalach plotkarskich. Natomiast my za każdym razem naprawdę w głębi duszy płaczemy na myśl o wszystkich polskich muzykach, dla których nie jest to jednorazowy problem. Kto wie, być może będzie trzeba się tym uwłaczającym procederem zająć poważniej niż poprzez wpisy na Pudlu. Do specjalnie powołanej komisji proponujemy załogę fanpejdża Problemy polskiego rynku muzycznego.

Nie ma więcej wpisów