Poznajcie The Bullseyes, czyli Mateusza Jarząbka i Darka Łukasika, którzy chcą ze swoją muzyką i energią zapętlić się w waszych odtwarzaczach i głowach na dłużej. Jaką muzykę grają, co planują, czym się inspirują i co symbolizuje ich nazwa? Oddaję głos duetowi:

Kim jesteście?

Jesteśmy The Bullseyes, rockowe duo z Leszna (Wlkp.). Perkusista/wokalista Mateusz i gitarzysta/wokalista Darek, którzy połączyli swoje moce, by nawiedzić Twoją głowę energią w najbardziej chwytliwym wymiarze.

W jaki sposób określicie swoją muzykę?

Mieszanka rocka alternatywnego i indie z wyraźnym garażowym duchem. Punkowa spontaniczność połączona z przemyślaną prostotą. Wszystko to wzbogacone nieustanną próbą szukania świeżości w przepełnionym powtarzalnością gatunku.

Kim/czym się inspirujecie?

W muzyce, inspiruje nas dzikość The Cramps, masywne riffy Black Sabbath, chwytliwość Black Keys, muzyczny brud Brian Jonestown Massacre oraz niepokalana energia złotych lat brytyjskiej inwazji. Inspiruje nas również wszystko co niespodziewane, świeże, dziwaczne, ale wyraźne.

Lirycznie, czerpiemy inspiracje z psychologii. Często z psychologii zachowań nieświadomych. Natomiast lubimy, gdy nie wszystko jest na serio, dlatego olbrzymią inspiracją liryczną pozostaje np. Flight of the Conchords.

Symbol zespołu, „Bullseye” (środek tarczy) również wywodzi się z psychologii. Mateusz przeczytał kiedyś o tym, że noworodki podświadomie kierują swój wzrok na twarz matki – nawet, gdy jest to tylko zdjęcie. Natomiast istnieje jeden „bodziec”, który „wygra” ze zdjęciem twarzy matki i jest to właśnie symbol wybrany jako emblemat zespołu – „Bullseye”.

Co jest dla Was najważniejsze w tworzeniu muzyki?

Natarczywość. Chcemy być tą melodią z tyłu Twojej głowy, którą nucisz, nawet, gdy nie do końca tego chcesz. Chcemy nawiedzać umysły chwytliwością. Marzy nam się bycie częścią Twojego życiowego soundtracku – szczególnie tych bardziej szalonych chwil.

Co Was wyróżnia i jest Waszym znakiem rozpoznawczym?

To, co rzuca się słuchaczowi do uszu w pierwszej kolejności to przemyślany, chwytliwy riff i silnie zrytmizowany z perkusją śpiew. Następnie pojawia się to, co naszym zdaniem wyróżnia nas najbardziej, czyli współbrzmienie naszych wokali. Prawdopodobnie to właśnie dzięki tej harmonii jesteśmy w stanie w pełni nawiedzić głowę słuchacza.

Jakie są Wasze najbliższe plany związane z muzyką?

Nieustannie nagrywamy. Na swoją premierę czeka 12 utworów. Będzie jeszcze bardziej chwytliwie, będzie jeszcze bardziej masywnie. Single, których premiera niebawem, zawierają twist, jakim jest fakt, że główny wokal należeć będzie do Darka. Już niedługo premiera paru dzikich klipów wideo.

Planujemy również zagościć na festiwalach i wystartować w „gęstszą” trasę koncertową.

Jeśli nie muzyka to…?

Mateusz: reżyseria, wideo, design, branding, gotowanie i zgłębianie tajników kuchni azjatyckich

Darek: fotografia, film i malarstwo

Nie ma więcej wpisów