Jeśli pamiętacie utwory z czołówek animowanych wieczorynek, muzyka Temporex również przypadnie wam do gustu.

Temporex to tak naprawdę Joseph Flores, amerykański artysta, który jeszcze przed ukończeniem dwudziestego roku życia znalazł idealny sposób na umilenie czasu sobie i fanom bedroom popu. Ten quasi-gatunek, który ostatnimi laty coraz bardziej zyskuje na popularności, jest w istocie wypadkową hypnagogic popu, indie popu i lo-fi dream popu, ale można do niego przypisać w zasadzie każde nagranie, które niskobudżetowymi metodami zostało zrealizowane w przysłowiowej sypialni, jak single Clairo czy Yellow Days.

Temporex pełne słodko-gorzkich rozważań kompozycje opiera na minimalistycznych sekwencjach elektronicznych, które wzbogacone są o perkusyjne sample. Debiutancki album producenta ukazał się w 2016 roku. Niespełna dwudziestominutowy „Care” zabiera do bajkowej krainy rodem z dziecięcych animacji i dzięki swojej lekkości pozwala wrócić myślami do beztroskich młodzieńczych lat. Wsłuchanie się w teksty da jednak głębszy wgląd w sytuacje kryjące się za wyluzowaną brzmieniową atmosferą – życiowe trudności i lęki. Obecnie artysta pracuje nad drugim albumem i regularnie wydaje pojedyncze single, takie jak „Tournament Hill”, „Georgie” czy „Sweet Sundae”.

Polepszyć swoje samopoczucie dzięki ciepłym dźwiękom będzie można już 11 lutego. Wtedy właśnie Temporex pojawi się w warszawskim Pogłosie. Koncert startuje o godzinie 19:30. Bilety kosztują skromne 30 PLN, a wydarzenie organizuje agencja Boredom Booking.

Nie ma więcej wpisów