Już za niecały miesiąc Islandczyk odwiedzi Polskę w ramach ogólnoświatowej solowej trasy.

Wydaje się, że mówienie o Islandii w kontekście muzyki zawsze kończy się ostatecznie na przywołaniu Björk, Sigur Rós i Ólafura Arnaldsa. Islandczyk jest niejako dobrym duchem tej mroźnej sceny muzycznej. Nie tylko komponuje i osobiście udziela się w kilku projektach, ale również czuwa nad produkcją wielu płyt. Po pięciu latach „przerwy” przyszła jednak pora na pełnoprawny długogrający album solowy.

Okres „przerwy” nie był jednak czasem milczenia. Wtedy właśnie powstały soundtracki („Gimme Shelter”, „Broadchurch”), zawiązała się współpraca z Alice Sarą Ott („The Chopin Project”), Nilsem Frahmem („Trance Friendz”, „Collaborative Works”) i Janusem Rasmussenem (chociaż panowie tworzyli wcześniej, to dopiero w 2014 roku ukazał się debiutancki album Kiasmos, a potem kolejne EP-ki projektu). Światło dzienne ujrzał również zbiór piosenek: „Island Songs”, będący zapisem podróży po Islandii i kooperacji z lokalnymi artystami. Wszystkie te aktywności udowadniają, że Ólafur nie potrafi wysiedzieć spokojnie w miejscu i ciągle musi tworzyć.

Ostateczną kulminacją wszystkich tych procesów kreacji okazał się album „re:member” z sierpnia 2018 roku. Materiał powstał przy wykorzystaniu systemu Stratus, na który składają się dwa samogrające pianina sterowane przez Ólafura. Dzięki jego zastosowaniu tworzą się nieoczekiwane harmonie brzmieniowe i sekwencje melodyczne. Płyta została doceniona przez krytyków (średnia 81% na Metacritic), a Arnalds został uhonorowany tytułem artysty roku przez magazyn Reykjavik Grapevine.

Teraz płyta (jak też utwory z całego dotychczasowego dorobku artysty) grana jest przez Ólafura podczas koncertów na całym globie. Artysta ciągle jest w trasie, a wraz z nim zespół, na który składa się kwartet smyczkowy i perkusista. Ten kolektyw w Polsce wystąpi dwukrotnie: 21 lutego na Torwarze w Warszawie i 22 lutego w Sali Ziemi w Poznaniu. Bilety, w cenie od 140 PLN, można kupić tutaj i tutaj. Koncerty organizuje agencja Automatik.

Nie ma więcej wpisów