Artystka, która niesłusznie chowa się cieniu, w marcu wystąpi na jedynym koncercie w Polsce.

Uwaga o chowaniu się w cieniu jest uzasadniona. Kimbrę zna niemal każdy, nawet „niedzielni” słuchacze muzyki. Oni jednak na jej pseudonim ani opis twórczości nie zareagują. Przypomną sobie coś dopiero, gdy do opisu doda się: „pani od Gotye”. Niestety, do Nowozelandki już chyba na stałe przylgnęła łatka towarzyszki Gotye w „Somebody That I Used to Know”. Ale udział w jednym z największych hitów ostatnich lat jest jedynie drobnym epizodem w twórczości artystki, która wszystkie odmiany popu opanowała do perfekcji.

Udowodniła to już na swoim pierwszym poważnym singlu. „Settle Down” w przebojowy sposób łączy soulowe zaśpiewy i dziwną popową dynamikę, która eksploduje w art popowy refren. Podobny zabieg pojawia się w „Cameo Lover”. Oba te utwory pochodzą z debiutanckiego albumu artystki – „Vows”. Mimo że ukazał się niecałe dwa miesiące po premierze duetu z Gotye (sierpień 2011), nie udało mu się przebić do szerokiego mainstreamu. Zdołał jednak pokryć się platyną w Australii i Nowej Zelandii, w obu krajach wtargnął również do pierwszej piątki list sprzedaży.

Skoro jednak Kimbra nie osiągnęła statutu światowej gwiazdy, nic nie stało na przeszkodzie, żeby na „The Golden Echo” z 2014 roku trochę poeksperymentować. Soul niemal zniknął z muzycznego języka artystki, w jego miejsce pojawiły się m. in. glitch pop i jeszcze bardziej taneczny electropop. Brzmiące jak nic innego „90s Music”, podszyte disco „Miracle”, czy „Love in High Places” z trip hopowym rytmem, dały pełny wgląd do kolorowej palety możliwości stylistycznych Nowozelandki.

Na następcę tego różnorodnego albumu przyszło nam czekać cztery lata. Jednak Kimbra nie zawiodła i zdołała w zeszłym roku dostarczyć płytę dorównującą poprzednikowi, a jednocześnie znacznie bardziej skupioną na jednym gatunku. Na „Primal Heart” przeważa synthpop i electropop. Do „Top of the World” rękę przyłożyli m. in. Skrillex i Lars Horntveth z Jaga Jazzist. Balladowo-taneczna struktura „Human” zwraca uwagę na świetną produkcję, a lekkie „Like They Do on the TV” zabiera w podróż do lat osiemdziesiątych (saksofon w outro).

Kimbra postanowiła również pokazać, że artystką jest nie tylko dzięki współpracownikom i producentom, ale głównie dzięki swojemu muzycznemu wyczuciu i wokalowi. Dlatego pod koniec października ukazała się EP-ka „Songs from Primal Heart: Reimagined”. Zgodnie z tytułem znalazły się na niej akustyczne wersje utworów z kwietniowego albumu. Właśnie w ramach promocji tego materiału artystka pojawi się w Polsce na jedynym klubowym koncercie. Odbędzie się on 15 marca w warszawskim klubie Proxima. Start o godzinie 20:00. Bilety, w cenie 85 PLN, można kupić m. in. tutaj. Wydarzenie organizuje agencja Go Ahead.

Nie ma więcej wpisów