Zima co prawda już dawno za nami, ale przekopanie się przez wszystkie, bardzo mnogie nowości poprzedniego kwartału, zajęło wyjątkowo dużo czasu. Z powodu zalewu udanego materiału, ciekawostek, debiutów i nowości, zawartość podsumowania również jest obfita. Dlatego bez zbędnego przedłużania: zaczynamy!

Chyba warto zacząć od wydarzenia niedawnego, a najbardziej bodaj ekscytującego. Duet Coals wydał na świat EP-kę „Klan”, która powstała we współpracy z niespodziewanymi gośćmi. Na trackliście znaleźli się: Dianka, Piernikowski, schafter, Bella Ćwir i Kubi Producent. Z tego ciekawego worka, który jest nieprzypadkowy, bo stanowi zbiór ostatnich inspiracji duetu, udało się wyciągnąć coś naprawdę nietypowego. Wokal Kasi rozpływa się w cloud rapowych bitach Łukasza (czasem wchodząc w niby-rap), każdy z gości dobrze odnajduje się w hipnagogicznej stylistyce, a spójność i zwartość tego materiału zachęca do częstych powrotów. Miło widzieć, że Coals ciągle wymyślają się na nowo i dalej są jednym z najciekawszych polskich projektów.

Na kasetce EP-ce Coals zagościła Dianka. Należałoby przyjrzeć się jej twórczości nieco uważniej, bo ma ona niezwykłą lekkość w balansowaniu na granicy rapowania i śpiewania. Z jednej strony „To dziwne”, które brzmi jak domowe melodie albo „Eksperyment” ze zdechłym osą, gdzie Dianka wchodzi w rejestry podobne do Rosalie., z drugiej strony „Malibu” i „Wino” to bardziej rap niż śpiew (chociaż też nie zawsze). Ta dziewczyna ma ogromny potencjał i trudno oczekiwać scenariusza innego niż ten, że najpóźniej za rok będzie gwiazdą raczkującej sceny polskiego alt r&b.

Należy chyba postawić sprawę jasno. Ironiczno-memiczny polski rap nieraz przebija ten pisany w pełni na poważnie. Paradoksalnie dzięki prześmiewczej otoczce udaje się uzyskać efekt o wiele poważniejszy niż monotematyczne prześciganie się w ilości odbytych imprez. Przykład I: Młody Dzban. „Życie na parkingu epka” to materiał o nieskończonym potencjale do zapętlenia, a jeśli dodać do tego, że opiera się na podkładach znanych popowych utworów (A-ha, Kate Ryan) oraz samplach z „Chłopaków z baraków”, wychodzi nam wyjątkowy produkt z cyklu „obecność na każdej imprezie obowiązkowa”. Przykład II: Akademia. Projekt, w którym udział biorą gvccigil oraz mlody tajlandia, zaprezentował EP-kę „Pana Flexa”. Nie tylko zestawienie wykonawca-tytuł brzmi tu śmiesznie, sam materiał to mieszanka stylu Młodego G i Kaza Bałagane, przeżywających renesans memów, Pana Kleksa, trapu i pierwiastka tajemniczości (kim są ludzie stojący za tym materiałem?). Zaprawdę, coś wspaniałego.

Również ten rap, który powstaje na poważnie, ma czym się pochwalić w ostatnich tygodniach. Poza wielkimi premierami (Sokół, PRO8L3M, Otsochodzi, Jan-Rapowanie), wydarzyło się sporo niezauważonych, a nawet bardziej wartych uwagi. Po latach, z płytą „Przesunięcia”, powrócił Emil Blef. Jego poprzedni długograj ukazał się ponad dziesięć lat temu, a pojedyncze gościnne występy słabo rekompensowały ogólny brak artysty w rapowej przestrzeni. Podopieczny Alkopoligamii udowodnił jednak, że taka przerwa wcale nie wybiła go z rytmu i na płaszczyźnie półgodzinnej płyty odsłonił wszystkie swoje atuty. Bity zahaczające o synthpop produkował fonai i udało mu się to świetnie. Trudno więc przejść obok tej płyty obojętnie.

Jeśli wejdziemy jeszcze głębiej, ciekawą EP-ką podzielił się duet Dybuk. „Historie o duchach” to materiał w gruncie rzeczy hip hopowy, ale równie dużo jest tutaj alt r&b czy indie popu. Szczególnie wyróżnia się singiel „Dreamfall”, bardzo ciekawie wyprodukowany, bo oparty na trip hopowej motoryce. Mimo że pewne elementy EP-ki są do poprawy (rymy, flow, czasem teksty), działalność duetu warto będzie obserwować.

Emo, trapy, cloud rapy i tak dalej i tak dalej. Ale i tu bywa ciekawie, choćby za sprawą takich artystów jak Najlepszy Chłopak (EP-ka „Piosenki” z ciekawą, trochę wonky produkcją), ksiaze (EP-ka „Kristen Stewart” czy album „Młody Cobain” to dosyć melodyjny emo rap z rockowymi przebłyskami), mały elvis (za produkcję na EP-ce „Metropolie” odpowiada Lil Tadek), yung adisz („Witam w podziemiach” nie szczędzi basu, a „Każdy dzień to wyzwanie” opiera się na wkręcającym się w głowę motywie) oraz Bartuś 419 (wyróżnia się z tłumu inspiracjami Earlem Sweatshirtem i Death Grips – najlepiej je słychać w utworach „Elektrolity” i „Wenecja”).

Koza, który jest raperem nie tylko utalentowanym, ale, dzięki swojemu fanpage na Facebooku, również kontrowersyjnym, zapowiedział pełnoprawny album. „Mystery Dungeon” ma być mroczną płytą pełną filozoficznych rozmyślań opartych na agresywnych bitach. „De Profundis” i „Rampy” potwierdzają ten kierunek i dają znać, że artysta rozwija się w bardzo ciekawym kierunku. 11 kwietnia Koza wystąpi na Chłodnej 25.

Kayaxowy projekt My Name Is New, który zrzesza pod swoją banderą dziesiątki artystów (między innymi duet Dybuk opisany powyżej), jest świetną inicjatywą wspierającą młodych twórców muzyki. Przeglądanie listy biorących udział w programie pozwoliło na dokonanie kilku interesujących odkryć: No // Meds (nowoczesny electropop w utworze „Powietrze”), Blunt Razor (rekomendował ich sam Dawid Podsiadło, a „Ready for It Now” udowadnia dlaczego), Bałtyk (młody warszawiak, który w marcu wydał przywołujący na myśl Mount Eerie album „Self-help Pt. 1”), Bobkowski (stary kolega Coals, który gra z nimi koncerty, a solo tworzy ładne post-punki, jak w „Giving Up”), Łachudra Warszawska (folk, który wygrywa już samą nazwą, a i „Cold and Dark” brzmi całkiem przyjemnie), Aleksandra Kozubal („Obojętność” daje się artystce popisać na trapowym bicie), Ola Wielgomas (indie pop z estetyczną orkiestracją mieszka „Na wzgórzach niepokoju”), Älskar (w rozwijaniu skandynawskich inspiracji pomógł jej na początku kariery Fismoll, dzięki niemu Ola może się teraz dzielić takimi utworami jak „Anna”), Madkid (radiowy house, który w radiu powinien w końcu zacząć się pojawiać).

Nasz cykliczny wgląd w wydawnictwa Trzech Szóstek należy zacząć od jednego z mocniejszych albumów tego roku (so far). Jakością „Powiedz mi, że to przetrwasz” Hanako pogodzili prawie całą polską scenę. Krótkie, dynamiczne, dosadne post-hardcore, które nie traci ani na chwilę melodyjności, to coś, czego potrzebowaliśmy bardziej niż mogliśmy zdawać sobie z tego sprawę. Świetny materiał.

Co poza tym? Eksperymentalny rap od duetu Tumør (self-titled), mroczny art pop OOBE (self-titled), konceptualna elektronika Arkadiusza Entropii („Ostatni żyjący potomek starożytnej rasy Ludzi Drzew, których krew pachniała jak farba”) oraz industrialowe spoken wordy Furtka („Gorzej”). Jak chodzi o single to Katie Caulfield połączyli siły ze SKY w utworze „P y r r i c h a” i jest to zapowiedź płyty „Tańce Ludowe”, której premiera odbędzie się pierwszego kwietnia (edit: czyli już jest). Pojedynczy utwór „Utrata”, powstały z sampli ze Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia, to dzieło projektu Krew. Różne nowości pojawiły się również w sub-labelu Przesada. W maju w Trzech Szóstkach planowana jest premiera albumu „MiłyMłodyCzłowiek” od WaluśKraksaKryzys, a teraz można już posłuchać dwóch singli: tytułowego oraz „NaNoże”.

Również za pośrednictwem Trzech Szóstek, wraz z inicjatywą Girls to the Front, wydana została składanka z dziewczyńskim niezalem. Znaleźli się na niej m. in. Agus, Rosa Vertov, MIN t, Deadly Friend czy Sujka. Ponad godzina kobiecego i tylko kobiecego grania jest dostępna od odsłuchu tutaj. Może teraz czas na trasę „żeńskie granie”?

Post-hardcore, alt rock, emo. To wszystko wypływa z nowych singli grup Bastard Disco i Stay Nowhere. Ci pierwsi na początek maja zapowiadają swój drugi album („China Shiping”) i wracają z zabrudzonym rockiem na singlu „Future Crimes” (czy słychać tu trochę brzmienie Placebo?). Ci drudzy natomiast prezentują coś na pograniczu grunge i alternatywnego metalu (trochę Deftones) w utworach „Kill Me” oraz „Stay”. Czekamy na więcej.

Gratka dla fanów world music i brzmień etnicznych. Mehehe w singlu „Różyca” odkopują tradycje szeptuch i ludowej magii, zapowiadając tym samym płytę „Ciemnienie”, inspirowaną tradycyjną muzyką różnych zakątków Polski. Duet tworzą Helena Matuszewska (Same Suki, InFidelis) i Basia Songin (Sutari), spodziewać się więc można najlepszego.

W trochę podobnym duchu utrzymany jest materiał „Gold Is EP” zespołu Songs From The Womb. Odchodzimy co prawda od brzmień etnicznych, ale niewyraźne lo-fi szumy mają w sobie dużo folkowej atmosfery. Trochę to wszystko jak The Microphones, ale w wersji hard, bo z szerszym spektrum instrumentów, z eksperymentalnymi jazzowymi wtrętami i niemal w ogóle bez wokali. Drobne klimatyczne cudeńko.

Candelaria Saenz Valiente pochodzi co prawda z Argentyny, ale wrosła już na stałe w krajobraz polskiej sceny jako Pictorial Candi (przy okazji – jest żoną Marcina Maseckiego). SIngiel „Star Gel” to dowód na to, że Valiente jak nikt czuje nieformalne zasady rządzące art popem i potrafi przez pełne sześć minut utrzymać uwagę słuchacza zagęszczającym się klimatem, miłymi ozdobnikami i ciekawą, w zasadzie mało popową strukturą utworu. Płyta „The Secret Salts” ukaże się 14 czerwca. Czekamy!

Zespół Jabłonka zawiesił działalność, ale na szczęście dwoje jego członków, Pola Chobot i Adam Baran, nadal są aktywni muzycznie. Skutkiem ich wspólnych poczynań jest singiel „Strach”, który śmiało można określić jako slowcore. Powoli rozwijająca się kompozycja rozpieszcza detalami i swoim wyważonym, melancholijnym klimatem. Oby to była zapowiedź czegoś więcej, bo do tego utworu chce się wracać i wracać.

Również melancholijnie, ale już indie folkowo, pogrywa sobie matythrt. Jego pierwszy singiel, „I’m WInter Now”, w udany sposób czerpie to, co najlepsze z ostatniej fali polskiego songwritingu (Fismoll, Oly.), do struktury utworu inkorporując nie tylko łzawy wokal i oszczędną gitarę, ale też chórki. To dobry zwiastun dalszej kariery, oby tylko starczyło wytrwałości w ciągłym tworzeniu. Trzymamy kciuki!

Spragnieni posępnego, opartego na repetycji rocka, może trochę krautrocka albo dubu, nie muszą daleko szukać. Materiału dostarcza bowiem sam Mateusz Rychlicki z Kristen, tym razem w swoistej supergrupie z Adamem Sołtysikiem, Mateuszem Rosińskim i gościnnie Marcinem Ciupidro. Jako Dynasonic panowie grają bardzo przekonująco i wystarczająco długo – EP-ka „#1” trwa ponad dwadzieścia minut, a składają się na nią tylko dwa utwory. Całość jest dostępna do odsłuchu tutaj.

Powtarzalność, ale tym razem znacznie bardziej noisowa, to wyróżnik nowego materiału Próchno. Ich self-titled to angażująca płyta, na którą składają się, jak sami muzycy zapowiadają, „repetycja i wrzask”. Rzeczywiście, pulsująca gitara, plemienna perkusja i nagłe krzyki najlepiej definiują dzieło tria Gawinecki / Leśniewski / Sofiński, a zarazem stanowią wystarczającą zachętę, aby sięgnąć po ten album bez oporów.

Od razu po odsłuchu Próchna uwagę należy skierować na inny projekt Leśniewskiego, mianowicie duet z Maciejem Nowackim. EP-ka „Ślęża”, która jest efektem tej współpracy, bardziej ucieka w dronowe rejony, ale noise również gra tam ważną rolę. Trwająca niemal kwadrans kompozycja płynie w szum, a Leśniewski potwierdza, że w gitarowej materii umie rzeźbić jak mało kto.

Pozostając jeszcze w temacie hałasu, tym razem jednak jeszcze bardziej powykręcanego. „Wszystko jeszcze jest” od Nac/Hut Report to eksperymentalny noise pop, który nie jest prosty w odbiorze, ale przyciąga swoją chropowatą fakturą. Zresztą, tutaj dzieje się tyle, że chyba każdy znajdzie coś dla siebie, trzeba tylko wsiąknąć w dziwny bałagan.

Również bałagan, ale elektroniczny, znaleźć można na albumie „Wyspa” projektu Mruwki Wojciecha Wielądka. Glitche, momentami bardzo zagęszczone, z ogromną łatwością przeradzają się w taneczne rytmy. W kwestii podejścia do łamania klubowych schematów Wojciech wydaje się myśleć podobnie do Finów z Amnesia Scanner. W ostatecznym rozrachunku nie chodzi przecież o to, żeby tworzyć eksperymentalną, ale niesłuchalną sztukę dla sztuki, a raczej posiekany, podbity basem i zdeformowany dance pop. Tutaj się to udaje.

Czego tutaj nie ma? Składanka „BAS.Metal” to jaskinia pełna skarbów. Można z niej wydobyć zarówno footwork czy post-industrial, jak i ambient oraz techno. Mnóstwo eksperymentów, świeżych pomysłów i soczyście wyprodukowanego brzmienia, z udziałem takich nazwisk rodzimej sceny jak Poly Chain, Julek Płoski, Nadziej, i Julek Tarasiuk. Dzieje się w polskiej elektronice.

Działalność tego ostatniego pana, Julka Tarasiuka, również jest na to dowodem. Utwór „MUR+GŁOWA” pojawił się na prestiżowym kanale HATE LAB na YouTube i zarówno ta kompozycja, jak i singiel „Zamiana”, ukazują zdolność producenta do łączenia pozornie niezwiązanych gatunków. Minimal techno idzie w parze z EBM-em, a footwork z acid techno i jazzowymi samplami. Prawdopodobnie tak będzie brzmiała przyszłość polskiej sceny i jest to wspaniała wiadomość.

Z techno jeszcze jedna nowinka. Vertical Spectrum z Tarasiukem łączy HATE – kompozycja „Kurza łapka” znalazła się na głównym YouTube’owym kanale i nie ma się co dziwić. To nie eksperymenty, a mocarne industrial techno. Zeszłoroczna EP-ka „Silestezja” również nie bierze jeńców. Może nie mamy tu do czynienia z czymś odkrywczym, ale na pewno wystarczająco udanym, aby poświęcić chwilę i być może poddać się rave w ciemności.

Filmiki z serii „Poradnik Uśmiechu” stanowią ważny element historii polskiego internetu. Surrealistyczne klipy „Jak poprawnie jabłko” czy „Jak zrobić z papieru” fascynowały i niepokoiły, a dużą zasługę miała w tym muzyka Wiktora Striboga. Teraz soundtrack do „Poradnika Uśmiechu” ukazał się w ramach jednej płyty i zdecydowanie jest to materiał, którego nie można przegapić. Ambient, progresywna elektronika i hipnagogiczny pop Wiktora świetnie sprawdzają się do słuchania również jako oddzielne nagrania. W celu lepszego zrozumienia zarówno serii filmików, jak i ich ścieżki dźwiękowej, można sięgnąć do ciekawego materiału TVP Kultura.

Niepokojący lo-fi noir jazz brzmi jak coś wartego uwagi i istotnie tak jest. Album „Łuna” Wirów to niecałe pół godziny mrocznego, przygnębiającego, ale frapującego brzmienia, które zahacza dodatkowo o dark ambient. Jazz, który dostaliśmy, a na który nie zasługujemy.

Skoro wiosna, to już prawie lipiec, a jeśli tak, to „Scout Boys”. Krakowski zespół It’s July Already zaatakował znienacka perfekcyjnie rześką kompozycją, Słoneczny soft rock brzmi, jakby powstał w sam raz na przebudzenie wiosny. Nie sposób uwolnić się od tej kompozycji.

Również bardzo żywo brzmi EP-ka „Secret Place” zespołu MID. Kwartet wyskoczył kompletnie znikąd i dostarczył granie nie tylko dobrze wyprodukowane, ale przede wszystkim bardzo rozrywkowe. Jest tu funk rock spod znaku Red Hot Chili Peppers, soft rock z ery lat siedemdziesiątych i Fleetwood Mac, ale też wpływy gitarowego country/bluesa. Nie zawsze poziom jest utrzymany („Homecoming” chyba za bardzo zapatrzyło się w Led Zeppelin, a po części balladowe „Too Tired” powinno się raczej znaleźć na końcu), ale to i tak zaskakująco przyjemna płyta.

Kwiaty przebojem wdarły się do polskiego rocka. Czterdzieści minut bardzo przystępnego, mądrze zaplanowanego shoegaze z polskimi tekstami, to esencja albumu „Kwiaty”. Trudno popaść w monotonię, gdy grupa czerpie inspiracje z różnych miejsc. Bo nie tylko shoegaze dochodzi tu do głosu, a również psychodelia, dream pop czy nawet krzta noise. Damski wokal nadaje całości rozmarzonego charakteru, tak, że nie sposób się od tej płyty oderwać. Jeden z ciekawszych debiutów ostatnich lat.

Kurkiewicz, którego „Zrobię wszystko” szanujemy ponadprzeciętnie, wydał kilka utworów. Kompozycja „Sen o Tobie” powstała we współpracy keatsu, „Pustki” zostały nagrane solo, a przy „Jak lodowce” pomagał D A V I C I I. Wszystkie trzy utwory to styk lo-fi popu i syntezatorowego self-made, który ujmuje prostotą, ale też nawarstwieniem wszystkich miłych dla ucha efektów. Single zapowiadają EP-kę pt. „Z całej EPy”, na którą niecierpliwie czekamy. Oby Kurkiewicz zrobił wszystko, żeby był to udany materiał.

Trio Jóga stało się duetem. I tutaj złe wiadomości się kończą, bo zespół nie dość, że wraca po przerwie, to od razu z całą EP-ką. „Samotność” to trzy utwory utrzymane w dosyć wolnym, melancholijnym klimacie z nutką alt r&b. Owszem, brakuje nieco energii „Pod prąd” czy podskórnego mroku „I Can Stay”, ale Jóga to dalej bardzo ciekawy projekt, który ciągle się rozwija. Lekkie trapowe podkłady przeplatane syntezatorami w utworze „Moje miasto”, cienie gitary i górujący bas w „Self (Love)” oraz osnute klawiszami „Gasnę” to udany zwiastun tego, czego możemy się spodziewać od duetu w przyszłości.

O duecie YUKAA mieliśmy już okazję pisać dwukrotnie. Od tego czasu Gabriela i Adam podzielili się kolejnym premierowym utworem. „Nie idę po więcej” to ich kolejna polskojęzyczna kompozycja, tym razem o mniej tanecznym charakterze, ale z jeszcze wyraźniej wyeksponowanym wokalem. Artyści szykują się też do pierwszego koncertu, który odbędzie się 4 kwietnia w rodzimym Białymstoku.

Tęskno i Oxford Drama, czyli zespoły, które uznaliśmy za ścisłą topkę „piosenkowego grania” w Polsce, postanowiły współpracować, czego efektem okazał się remiks utworu „Mięsień”. Melancholijna kompozycja przerodziła się w taneczny indie pop o wyjątkowej nośności. Przearanżowana piosenka idealnie obrazuje, jak świetnie Oxford Drama rozumieją sedno chwytliwego grania oraz jak Tęskno sprytnie ukryło lekkość brzmienia w wyjściowym materiale. Cudny remiks.

Hania Rani, połowa duetu Tęskno, na organizowany w zeszłym roku w Warszawie Piano Day zaprosiła grupę EABS, które przedpremierowo wykonała urywek materiału „Slavic Spirits”. Teraz płyta nabrała kształtów i już 7 czerwca ukaże się w całości. W tym momencie możemy się rozkoszować singlem „Przywitanie Słońca”, który już tytułem zapowiada, że będzie idealny na wiosnę. Fakt, że wrocławianie potrafią tak świetnie zgrać w jedno gamę swoich muzycznych charakterów, ciągle wprawia w zachwyt.

Zbliżamy się do końca, więc trochę mroku. Projekt Pełnia, za który odpowiada Krzysztof Buffi, podzielił się utworem „Forget the Memories”, który aż ocieka ejtisowym podejściem do kreowania atmosfery. Z jednej strony coldwave – perkusja, bas i podniosły wokal, za to z drugiej – syntezatory bardziej podchodzące pod new wave. Zapadająca w pamięć rzecz, oby zwiastująca przyszłe sukcesy Krzysztofa.

Kontynuując mroczny wątek, dungeon synthu w Polsce jak na lekarstwo (dość dodać, że bodaj najpopularniejszy w tym gatunku jest rapowy, bądź co bądź, producent 1988), ale na szczęście znalazł się ktoś, kto postanowił tę lukę wypełnić. Spopielony to pseudonim Cezarego Zielińskiego, który znany jest też z projektów Popiół Kurhanów i Blokowisko. Na początku roku wydał on album „Legendy”, który znakomicie oddaje ducha średniowiecznej uduchowionej tajemniczości. Sporo tu również ambientu, co całościowo tworzy wyciszający, spokojny materiał. Głupio będzie nie dać mu szansy.

Ponownie wchodząc na tropy coldwave, warto sięgnąć po EP-kę „Stary Święty Obraz” tria Żmudne Jutra. Bardzo intensywne brzmienie w oczywisty sposób nawiązuje do lat osiemdziesiątych, ale już wokale niekiedy brzmią bardzo współcześnie („Dom”, „Nie dostaniesz”). Wtedy właśnie materiał zyskuje dodatkowy atut i staje się ciekawą wariacją na temat utartych ejtisowych schematów. Chociaż nawet bez tego EP-ka robi wrażenie swoim chłodem. Dobra robota.

Newsy i newsiki: w Białymstoku powstało trio Triple K, czekamy na ich premierowy singiel; zespół Waiting for Audience nie doczekał się publiczności (żart) i zmienił nazwę na Giss (nie żart); Niemoc i Bluszcz założyli label Seszele Records (tam też premierę miał singiel „Nie ma ich” tych drugich, brzmiący trochę jak mroczna odsłona Wczasów); Janusz Jurga w końcu odpalił swój fanpage (nowy album Janusza już 11 kwietnia); VTSS zagrała w ramach Boiler Room i w dodatku zrobiła to świetnie.

Nowy materiał wykonawców, których mamy pod stałą obserwacją: Syndrom Paryski („Na Jamajce nie ma już palm”, „Sygnały końca pociągu”), MIN t („No One Else”), Sonar Soul („Definition”), Alameda 5 (album „Eurodrome”), SOKOS (remiks „Wasting Time” od polskiego w pewnej części tria Chilè), Daniel Spaleniak (płyta „Burning Sea”), Catz ‚n Dogz (album „Friendship” z gościnnym udziałem m. in. Rosalie. i Taco Hemingwaya), Sonbird (album „Głodny”), MVZR („Ciepły wiatr”, „Nic więcej”, oba we współpracy z wokalistką o pseudonimie AleksandraAleksandra), Seasonal („Heading Nowhere”), tonie ffb („Trap”, „Płyną„), Ander („Nicości nie widać, ona jest wszędzie.” i „Śmiech nie cieszy, tylko dławi” zapowiadają album „…POTRWA WIECZNIE” z datą premiery wyznaczoną na maj), Kornik („Take You Back”).

Warte uwagi teledyski i sesje live: Troj („Deszcze”), Oxford Drama („Velvet”), Perfect Son („Promises”), Tappahall („Forbidden Fruits”), Francis Tuan („Disco Paradiso”), Wilhelm („Szum”), Hania Rani („Eden”), TENTENT („Chciałbym cię mieć”), Youth Novels („Shelter”), Mitch & Mitch („Gathering”), ZAMILSKA („Hollow”), Hania Rani („Hawaii Oslo”), neena („Liberate”), Ramona Rey („Dopiero”), T’ien Lai („Durian”), Kasai („Salvages”), M8N („Through the Waterfall”), Olga Polikowska („Od nowa” – premiera EP-ki „Blask” już 12 kwietnia).

Nie ma więcej wpisów