Polski songwriter prezentuje premierowy utwór po prawie dwuletniej przerwie.

Trzeba jasno zaznaczyć: jakakolwiek kompozycja Adama Repuchy nagrana studyjnie i puszczona w obieg to święto. Częstotliwość publikowania przez niego nowych utworów jest bardzo niska, ale na szczęście przekłada się to na wysoką jakość każdego strzępka materiału.

Prawie dwa lata temu Adam zachwycił singlem „Lepszy świt”, który do jego gitarowej twórczości wnosił syntezatorową bryzę. W tym kontekście „Atlas wysp” traktować można jako kolejny etap na drodze ubogacania warstwy muzycznej utworów. Leniwie płynąca perkusja, dzwonkowe ornamenty oraz wyraźna, ale nienachalna gitara elektryczna, dodają piosence kunsztu, a całość przywodzi na myśl zarówno sophisti-pop, chamber folk jak i art pop. Końcówka przenosi do innego świata, pełnego podskórnej radości ze słońca i przeplatającej się z nią lekką nutą melancholii. To chyba najbardziej dopracowany jak dotychczas utwór Adama, tym samym nieśmiało dopuszczający marzenia o pierwszej długogrającej płycie artysty.

To jednak dalej sfera życzeń i marzeń. Wczoraj mogli nieco w nią wniknąć uczestnicy Spring Breaka, bo w ramach tej imprezy Adam zagrał koncert. Prawdopodobnie to jednak nie koniec występów na żywo w najbliższym czasie, ale na potwierdzenie ogłoszeń musimy jeszcze chwilę poczekać. Na razie pozostaje cieszyć się cudownym „Atlasem wysp” i już planować sobie z nim podróż.

Nie ma więcej wpisów