Umarło vaporwave, niech żyje vaporwave!

O kulturze vaporwave głośno było kilka lat temu, kiedy internetowe obrazki, filmiki i muzyka czerpiące ze stylistyki lat zerowych i sztuki antycznej okazały się trafną krytyką konsumpcjonizmu i hedonizmu. I o ile nieoficjalnym hymnem vaporwave stała się kompozycja „リサフランク420 / 現代のコンピュ” Ramony Andry Xavier, ukrywającej się pod pseudonimem Macintosh Plus (MACプラス), o tyle artystą, który ze stylistyki zdołał wydobyć znacznie więcej niż wszyscy inni, jest Patrick Alexander Driscoll, czyli właśnie Blank Banshee.

Kanoniczną kompozycją producenta jest „Teen Pregnancy” z płyty „Blank Banshee 0”. Choćby dlatego, że z wszystkich elementów klasycznych dla vaporwave (sample, dialogi, oprawa graficzna) udało się stworzyć zapadającą w pamięć kompozycję, która broni się muzycznie i ogólnie, artystycznie. Zdecydowanie nie można powiedzieć o tym utworze, że był pomyłką.

Podobnie jak pomysł, żeby na jednej płycie wcale nie kończyć. Sofomor, czyli „Blank Banshee 1” powtórzył sukces debiutu, wzbogacając brzmienie o wyraźne elementy wonky. Natomiast album numer trzy, najnowszy jak dotychczas „MEGA” z 2016 roku, poszedł w bardziej „bangierową” stronę, czyniąc z kanadyjskiego producenta również gwiazdę typowego trapu.

Wszystkie trzy studyjne albumy będą stanowiły podwalinę obu koncertów artysty w naszym kraju. Blank Banshee 6 maja wystąpi w warszawskim klubie Smolna, a dzień później we wrocławskiej Akademii. Bilety, w cenie 70 PLN, można kupić m. in. tutaj (Warszawa) i tutaj (Wrocław). Wydarzenia organizuje Progresja.

Nie ma więcej wpisów