„Pragniemy, by publiczność wyniosła dla siebie coś wartościowego i ekscytującego” – organizatorzy Up to Date Festival o idei Warm-Upów

Wrocławski Warm-Up przeszedł już do historii. Jaki był odbiór imprezy ze strony publiczności, a jak sami go oceniacie?

Jeszcze na samej imprezie doświadczyliśmy wielu pozytywnych reakcji na to, co przygotowaliśmy. Uczestnicy imprezy spontanicznie dzielili się pozytywnymi opiniami. Późniejsze wiadomości i komentarze w Internecie tylko utwierdziły nas w przekonaniu, że warto było przywozić cały „arsenał” z Białegostoku. Bardzo ciekawe było wiele uwag mówiących o tym, że line-up był bardzo ambitny jak na Wrocław. Usłyszeliśmy parokrotnie, że to miasto jest bardzo skupione na techno i że line-up wydarzenia był zaskakująco różnorodny.

Z naszej perspektywy nie było już tak różowo. Nie ukrywamy, że impreza dała nam nieźle w kość, głównie przez ilość pracy jaką w nią włożyliśmy.

Jaka w zasadzie idea stoi za Warm-Upami i co różni je od Waszych innych wyjazdowych imprez, takich jak Salony Ambientu i Pozdro Techno Soundsystem?

Formuły Salonów Ambientu i imprez PTSS nie są na tyle rozbudowane byśmy mogli w pełni pokazać czym jest dla nas organizacja dużego i kompleksowego wydarzenia, jakim jest Up To Date Festival. W zasadzie Salony i PTSS traktujemy jako „wycinek” tego, co prezentujemy w Białymstoku i staramy się zachęcać tymi działaniami do odwiedzania nas we wrześniu. Przyszedł czas, kiedy pojawiły się możliwości, odpowiednie partnerstwa i jesteśmy w stanie wyprodukować swojego rodzaju „pigułkę” UTDF i zawieźć ją do innych miast. Dzięki temu wrocławianie i niedługo mieszkańcy Warszawy będą mogli doświadczyć całkiem pełnego aptudejtowego przeżycia – występów niemalże w całej palecie gatunków, które eksplorujemy, instalacji artystycznych, okazjonalnych akcji i wielu pozytywnych niespodzianek, które towarzyszą naszym działaniom.

W ubiegłym roku na Jasnej 1 w Warszawie odbyła się impreza Unsound x Up to Date. Spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem i zdołała zgromadzić w stolicy świetnych gości. Czy ten event był nieformalną zapowiedzią tegorocznych Warm-Upów? Zainspirował Was, żeby coraz częściej ruszać w Polskę? Jak go wspominacie? Czy możemy liczyć na kolejny efekt współpracy z Unsoundem?

Unsound był nam zawsze bardzo bliski. Jest to wydarzenie, które nieustannie inspiruje, dlatego byliśmy szczęśliwi mogąc odpalić wspólnie dwudniową imprezę na Jasnej. Nie mieliśmy ówcześnie jeszcze w głowie planu na Warm-Upy. Szliśmy raczej za ciosem, za dobrą energią jaka krążyła w tej współpracy. Na ten moment nie mamy zaplanowanych żadnych wspólnych projektów, ale jesteśmy przekonani, że Unsound x Up To Date nie był ostatnim!

Jak bardzo trudne logistycznie jest fizyczne „przeniesienie” Up to Date w inne miejsce? Transport scenografii, merchu, soundsystemu to pewnie nie lada wyzwanie, szczególnie, że punktem startu jest leżący na uboczu Białystok.

Wiedzieliśmy, że porywamy się na duże wyzwanie, ale nie sądziliśmy, że nie będziemy w stanie spakować się w jednego TIRa! Przygotowania trwały miesiącami, bo instalacje i część scenografii powstawały specjalnie na okazję Warm-Upów. Gdzieś w procesie twórczym przestaliśmy liczyć, ile to wszystko będzie zajmować miejsca i ile będzie ważyć. Najważniejszy był efekt i wrażenie jakie zrobi na odbiorcy. Montaż i demontaż we Wrocławiu kosztował nas mnóstwo energii i nerwów, ale w Warszawie nie powinno być już tak ciężko (chociażby ze względu na odległość). Białystok leży niemalże na końcu Polski, ale uważamy, że lokalizacja dodaje podróży w nasze strony egzotyki. Nie jest to typowe miasto turystyczne czy festiwalowe, co czyni wypad na UTDF jeszcze bardziej ciekawym.

Jaki jest klucz doboru artystów na Warm-Upy? Zapraszacie osoby, które chcielibyście widzieć w Białymstoku, ale nie pasują im terminy, czy może sięgacie do sprawdzonych nazwisk, które już nieraz zdołały zapewnić wyśmienitą atmosferę?

Kluczem jest przede wszystkim zachowanie różnorodności i możliwie wierne przeniesienie myśli programowej UTDF na inny grunt, w skali dostosowanej do formuły Warm-Upów. Sięgamy zarówno po naszych ulubionych, zaprzyjaźnionych artystów (np. Lag, Neel czy Syny) jak i po zupełnie świeże występy, jak IC3PEAK czy Prison Religion. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy dokonywali samych bezpiecznych wyborów.

Czego najbardziej nie możecie się doczekać w nadchodzącej imprezie? Jakiegoś szczególnego artysty, niepowtarzalnej atmosfery, spotkań z ludźmi czy może wszystkiego po trochu?

Jak już przestaniemy myśleć o wszystkich problemach organizacyjnych to najbardziej pragniemy, by publiczność wyniosła dla siebie coś wartościowego i ekscytującego z tej imprezy. Chcielibyśmy widzieć znajome twarze, ale też chętnie poznamy nowych ludzi i pokażemy im dlaczego UTDF jest tak inny od cotygodniowych imprez lub od typowych letnich festiwali. Wszyscy są mile widziani i każdego równie mocno będziemy zachęcać do przeżywania występów artystów, których zaprosiliśmy. Lubimy myśleć o naszej publiczności jako naszych gościach, ludziach tacy jak my, którzy pragną podobnych rzeczy, uczestniczą w tej kulturze z podobnych powodów. Nie traktujemy ich jak konsumentów.

Czy Warm-Upy będą kontynuowane po jubileuszowej edycji festiwalu?

Czas pokaże!

Tutaj więcej informacji o warszawskim wydaniu imprezy, które to już 15 czerwca.

Nie ma więcej wpisów