Piszą o nich wszystkie opiniotwórcze magazyny muzyczne na świecie. Okrzyknięto ich jednym z najlepszych młodych gitarowych zespołów na Wyspach, choć na swoim koncie nie mają jeszcze żadnego wydawnictwa, a zaledwie kilka utworów i to bez finalnych tytułów. Wiemy o nich tyle, że pochodzą z Londynu i są na tyle młodzi, że pewnego razu nie zostali wpuszczeni do klubu, w którym mieli wystąpić. Black Midi – grupa, której występ na tegorocznym OFF Festivalu może być najmocniejszym punktem programu.

Wszystko zaczęło się zaledwie 3 lata temu, w 2016 roku w The Brit  School. Szkoły, która wypuściła do świata muzyki takie nazwiska jak Adele, Amy Winehouse i Jessie J. To tam Geordie Greep spotkał Matta Kwaśniewskiego-Kelvina i Morgana Simpsona, z którymi postanowił założyć zespół. Wolne stanowisko basisty kilka miesięcy później obsadził Cameron Picton.

Początki zespołu to nostalgiczne nawiązania “chłopców z gitarami”, do pokolenia math-rockowego, które przez długi czas zabiegało o uwagę brytyjskiej prasy. Black Midi pod względem muzycznym jednak stara się nieco przeformułować zastany grunt i wymyślić siebie na nowo. Stąd liczne porównania do This Heat, Death Grips a nawet Foals. Zespół zyskał uznanie przede wszystkim za sprawą hałaśliwych występów obfitujących w niczym nieskrępowane, czasami uroczo nieporadne improwizacje, których zarówno Greep, jak i Simpson nauczyli się w… zespołach kościelnych.

Jeszcze przed opublikowaniem pierwszego utworu online stali się jedną z najgorętszych brytyjskich nazw młodego pokolenia, a brak jakichkolwiek informacji na ich temat działał wyłącznie na ich korzyść. Zafascynowani grupą fani postawili sobie za cel dowiedzenia się absolutnie wszystkiego o swoich nowych idolach, co szybko zaowocowało dyskusją w sieci i wieloma filmikami z występów na żywo. Jeden z nich zdobył 3,5 tys odsłon w zaledwie kilka dni – nieźle jak na zespół wówczas bez obecności w social mediach.  Nie ma jednak w tym nic dziwnego skoro Shame zachęcało do wcześniejszego przybycia na ich własny koncert, tylko po to, by zobaczyć “najlepszy zespół w Londynie” w roli supportu.

Właściwie nie bez powodu mówi się o Black Midi w nieco przesadnej okraszonej fascynacją tonacji. Odpowiedź można znaleźć w dwóch singlach: „bmbmbm” i „Speedway”. Pierwszy z nich niemal od razu trafił w gusta publiczności. Zbudowany na wrzaskliwym, niepokojącym wokalu Greepa i nieco połamanym rytmie, z gitarowym punktem kulminacyjnym zdaje się definiować kapele jako przedstawicieli noise rocka. Przeczy temu  „Speedway”, który garściami czerpie z krautrocka, miesza się z rytmiką Talking Heads, którą doprawia kwaśny przesterowany wokal Pictona. Niemal każdy utwór w wykonaniu Black Midi, rozwija się w zaskakujący sposób, by za chwilę zamienić jeden riff na inny, łagodne przejście przeobrazić w chaotyczne krzyki i dysonansowe gitary.

21 czerwca nakładem niezależnej wytwórni Rough Trade ukaże się ich pierwsze wydawnictwo zatytułowane “Schlagenheim”. Album powstawał pod czujnym okiem producenta Dana Carey’a, producenta współpracującego m.in. z Bat For Lashes, Yeasayer, Tame Impala czy Franz Ferdinand, który wypatrzył ich w jednym z londyńskich klubów, gdzie Back Midi dawało koncert na zakończenie szkoły. W Katowicach usłyszymy więc premierowy materiał. Nie będzie to jednak suche odtworzenie płyty na żywo. Black midi postanowili wzmocnić swoje brzmienie pianinem, akordeonem, syntezatorami, banjo i automatami perkusyjnymi, bo jak zapewniam Greep „pomysł polegał na zrobieniu rzeczy niemożliwych do wykonania na żywo. Jeśli album i koncert są takie same, to jest trochę smutne”.

Trudno więc jednoznacznie ocenić kim są Black Midi. Wiemy tylko tyle, że nowa muzyka na jaką się natknęli w początkowym etapie swojej twórczości nie jest szczytem ich możliwości, a sam proces poszukiwania wkrótce może może sprawić, że zespół ewoluuje w nikomu nieznaną stronę i stanie się czymś zupełnie innym niż jest dzisiaj.

Black Midi wystąpi na OFF Festivalu w piątek 2 sierpnia o 22:35 na Scenie Eksperymentalnej.

Nie ma więcej wpisów