W przypadku takich imprez jak Avant Art trudno mówić o jakiejkolwiek liście „must see”, bo sam program jest zbudowany tak, żeby gromadzić wszystko co najlepsze w obrębie myśli przewodniej festiwalu (w tym roku jest to „POMIĘDZY”). Mimo wszystko postaramy się jednak wybrać najciekawiej, naszym zdaniem, zapowiadające się koncerty, zarówno w Warszawie, jak i we Wrocławiu, aby wyróżnić najlepszych z najlepszych. Oto dziesięć aktów Avant Art Festival, których nie można przegapić:

Dälek

Jeśli przychodzi do eksperymentowania z hip hopem, Dälek nie mają sobie równych. To jedna z tych grup, która od zawsze wyznaczała trendy w nieoczywistych odmianach tego gatunku, jak industrial czy abstract hip hop (obok Death Grips, Lil Ugly’ego Mane’a czy Earla Sweatshirta). Bogata dyskografia niepozbawiona jest wyjątkowo ważnych albumów, pokroju Absence czy Abandoned Language, na przestrzeni których rap wchodzi we współpracę z noisowymi ścianami dźwięku czy agresywnymi bębnami. Bez wątpienia takiej gratki nie można przegapić.

26.09. Impart, Wrocław
2.10. Pogłos, Warszawa

Aïsha Devi

Pochodząca ze Szwajcarii artystka i założycielka wytwórni Danse Noire potrafi podczas swoich live setów zaprezentować oryginalną wizję zdekonstruowanej elektroniki, która ucieka w oniryczne rejony dzięki surrealistycznym wizualnym metodom i charakterystycznym wokalom. Chociaż Aïsha czerpie UK bassu, do jej muzyki raczej się nie tańczy, a próbuje zanurzyć w niej całym sobą, tak, żeby ostatecznie doprowadzić się do stanu, na jaki wskazuje jeden z utworów z tegorocznej EP-ki artystki.

27.09 Stary Klasztor, Wrocław
4.10 Centrum Praskie Koneser, Warszawa

coucou chloe

Razem z Shygirl, Segą Bodegą i Oklou powołała do życia netlabel Nuxxe. Sam Sega pomagał jej zresztą przy produkcji niektórych utworów. A wszystko to pasuje do siebie znakomicie, bo Erika nie tylko umiejętnie porusza się ze swoim rapem w zglitchowanym elektronicznym otoczeniu, ale też mocno z czerpie z epoki post-internetu, choćby swoim niezaangażowanym ASMR-owym wokalem. Na tegorocznym Tauronie potwierdziła, że jej gęste od dźwięków i mgły sety zapadają w pamięć na długo.

28.09 Firlej, Wrocław
4.10 Centrum Praskie Koneser, Warszawa

Shygirl

W zeszłym roku organizatorzy zaprosili Shygirl do Warszawy, teraz artystka pojawi się we Wrocławiu. Do fenomenalnej EP-ki „Cruel Practice” zdążyła od tego czasu dorzucić dwa single, jeszcze bardziej zaznaczając mnogość inspiracji i chęć wywrócenia sceny kobiecego rapu o eksperymentalnej klubowej podszewce do góry nogami. Podczas jej koncertów trudno ustać w miejscu.

28.09 Firlej, Wrocław

Amnesia Scanner

Fiński duet to obecnie jedni z nielicznych performerów, którzy są w stanie podczas trwającego trzy kwadranse setu rozmienić mózg na drobne. Prawdziwie rozumieją ideę post-clubu, bo ich niektóre utwory brzmią jak topka radia Eska na potrójnym kwasie, a reszta oprawy, w postaci dymu i odjechanych wizualizacji, dopełnia całość psychodelicznej wycieczki. To koniecznie trzeba przeżyć.

27.09 Stary Klasztor, Wrocław
4.10 Centrum Praskie Koneser, Warszawa

Curl

Trudno dojść do porozumienia, czy Curl to właściwie kolektyw, czy raczej wytwórnia, ale to staje się mniej ważne, gdy uświadomimy sobie, że stoją za nim Mica Levi, Coby Sey i Brother May. Wszyscy troje działają obecnie na londyńskiej scenie: Mica to przede wszystkim kompozytorka filmowa („Pod skórą”, „Jackie”, „Monos”), ale też współpracowniczka m. in. Arca, Mount Kimbie i Deana Blunta, Coby produkuje kwaśny hip hop, a May dobrze odnajduje się w grime. Jako kolektyw stawiają przede wszystkim na pojmowanie muzyki w kontekście performansu, chociażby dlatego koncertują rzadko i starają się każdemu występowi nadać wyjątkową otoczkę. Nie wiadomo dokładnie, czego można się po nich spodziewać, co tym bardziej ekscytuje.

28.09 Firlej, Wrocław
5.10 999, Warszawa

MUKA

Duet Kasi Kowalczyk (Coals) i paszki to próba przeniesienia introwertycznej i zagadkowej elektroniki na grunt eksperymentów z muzyką taneczną czy ambient popem. Chyba największą zaletą ich debiutanckiego albumu jest fakt, że niepodobny on do niczego, czego mamy okazję słuchać na co dzień. Gdy dźwięki wydają się już wskazywać na jakąś jawną inspirację, momentalnie zmieniają kierunek, niosąc słuchacza w całkiem inne rejony. Koncert odbędzie się w ramach showcase wytwórni Pointless Geometry, w której aż roi się od nieoczywistych elektronicznych projektów.

5.10 999, Warszawa

King Midas Sound

Kevin Martin odwiedza Polskę dosyć często pod różnymi aliasami. Ot, choćby kilkanaście dni temu zagrał solowy koncert na Up to Date Festival. Na Avant Art przyjedzie natomiast z projektem Zonal (Wrocław) i King Midas Sound (Warszawa). Ten drugi wyjątkowo dobrze sprawdza się na żywo. W dymowych oparach snuta jest poetycka opowieść, dryfująca w głębokich dubowych i dubstepowych bitach. Dość wspomnieć, że King Midas Sound byli wydawani przez Hyperdub i Ninja Tune, a tegoroczny album zyskał miano „ambientowej poezji”. Tym lepiej, że koncert odbędzie się w świetnie nagłośnionym klubie 999.

3.10 999, Warszawa

Minami Deutsch

Krautrock z Japonii brzmi jak coś nieprawdopodobnego, a jednak nie tylko istnieje, ale jest wyjątkowo dobry i odkrywczy. Repetytywne gitary w połączeniu z psychodeliczną otoczką dają grupie silne podłoże do grania świetnych koncertów, a wszelkie nagrania poświadczają, że rzeczywiście tak jest. Wszyscy wielbiciele wydawnictw Instant Classic na pewno będą kontent.

29.09 Impart, Wrocław

Aaron Turner

Tego pana należy znać przede wszystkim jako gitarzystę i wokalistę grupy ISIS, która do teraz pozostaje w najściślejszej czołówce sludge’owych i post-metalowych zespołów. Jednak po ich rozpadzie artysta znakomicie odnalazł się zarówno solo, jak i w rozlicznych projektach, współpracując m. in. z Chelsea Wolfe, Justinem Broadrickiem i Timem Heckerem. Otwartość na eksperymenty na polu ciężkiej muzyki czyni z Aarona postać wartą oglądania na żywo, więc dobrze, że taka okazja nadarzy się na zamknięcie Avant Art Festival.

6.10 SPATiF, Warszawa

Przypominamy, że wrocławska edycja Avant Art Festival rusza już za tydzień, 23 września. Do Warszawy impreza przeniesie się tydzień później. Bilety i karnety ciągle można kupować pod tym adresem (Wrocław) i tym adresem (Warszawa).

Nie ma więcej wpisów