W ten weekend fani muzyki elektronicznej mogli obrać tylko jednej kierunek – Twierdza Wisłoujście w Gdańsku. To tam, po wielu staraniach i niepewności towarzyszącej do samego końca, odbyła się trzecia edycja Wisłoujścia, która pomimo obostrzeń i trudnych warunków organizacyjnych wzniosła się na jeszcze wyższy poziom.

Trzeba przyznać, że dostosowanie takiej imprezy do nowej rzeczywistości, w jakiej przyszło nam żyć wymaga sporej gimnastyki. W tym sporcie startują jednak doświadczeni akrobaci: kluby Smolna i Sfinks, poznańska Tama, krakowski Prozak i wrocławskie Ciało, które znów połączyły siły, by w jednym miejscu zgromadzić czołówkę polskiej sceny elektronicznej, a do tego dostarczyć pięknych doznań wizualnych.

Potrzeba zachowania większego dystansu wymusiła zmiany w dotychczasowej aranżacji terenu festiwalu. Najbardziej zauważalne było to w przypadku głównej sceny Twierdza, która dzięki zmianie swojego położenia i dodatkowemu bocznemu oświetleniu stworzyła ogromną muzyczną przestrzeń, gdzie każdy na bezpiecznej odległości mógł znaleźć miejsce dla siebie. Nie bez znaczenia jest też tutaj specjalny system nagłośnieniowy z linią opóźniającą zapewniający w każdym miejscu tak samo dobrą jakość dźwięku, jak pod samą sceną.

Pięknym przykładem współpracy partnerskiej jest scena Szaniec, którą zbudowała ekipa z wrocławskiego Affektu. Specjalna drewniana konstrukcja swoim wyglądem nawiązująca do opuszczonego budynku przynależnego do twierdzy, otoczona symbolami i dekoracjami wpisała się w tajemniczy leśny klimat. Podobnie w przypadku sceny Raj, która dzięki zbudowanym wśród drzew kilkustopniowym podestom sprawia wrażenie unoszącej się nad ziemią. Miłą odmianą był również Bastion, który zastąpił zeszłoroczne ulokowane we wnętrzach Twierdzy Kazamaty.

Muzycznie każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Od mocniejszych i cięższych setów na Bastionie i Twierdzy, po lżejsze bardziej deepowe na Szańcu i w Raju. Każdy dzień miał swoje jasne punkty. W piątek bezbłędni Duss i Beskres, w sobotę Catz’ N Dogz z miksem ‚After Earth’ Bena Bohmera, czy Weikum z pięknie zrównoważonym setem, w którym sięgnął do stajni Andjunadeep i Tinlicker. Ostatni dzień wymagający już od wielu regeneracji można było spędzić na leżakach lub hamakach, nie rezygnując jednocześnie z muzyki. W ten scenariusz doskonale wpisał się Raidho czy VACOS.

Znaczna część tego line-up’u pojawi się także w drugiej części Wisłoujścia w nadchodzący weekend. Ci, którzy nie mieli okazji pojawić się teraz lub nadal się wahają, mają jeszcze szanse nadrobić i doświadczyć w pełnej okazałości tego, co oferuje ten festiwal.

Ostatnie bilety do zdobycia tutaj -> http://wisloujscie.com/bilety/

Nie ma więcej wpisów