Podczas gdy dużo letnich festiwali do ostatniej chwili czekało ze zdradzeniem informacji o losach tegorocznych edycji, WROsound już dawno temu powiedział swoim fanom: „będziemy, oto nasz skład, przybywajcie już w czerwcu”. Dosyć kameralna forma festiwalu, jak i przeważający w składzie polscy artyści, umożliwili wydanie sprawnego komunikatu, który, jak pokazują ostatnie dni, wcale nie był pochopny.

Ulegająca znacznej poprawie sytuacja pandemiczna umożliwia organizowanie w lecie plenerowych imprez. Dlatego wiemy na pewno, że dwunasta fizyczna edycja WROsound odbędzie się w dniach 16-17 lipca na placu przed Impartem. Ogłoszony pełny skład imprezy nie jest tak okazały jak dwa lata temu, ale jak na możliwości, które daje otoczenie, jest to i tak jedno z ciekawszych wydarzeń tego lata.

Pierwszego dnia imprezy we Wrocławiu zagra jedyna tego dnia zagraniczna gwiazda – duet HVOB ze swoim live setem. Austriacy Polskę odwiedzają dosyć często, ale nic w tym dziwnego, skoro publika kocha house’owe brzmienie z głębokim wokalem Anny Müller. Ich najnowszy jak dotychczas album, „Rocco”, ukazał się w 2019 roku, można więc podejrzewać, że tworzą się już jakieś nowości, które być może usłyszymy we Wrocławiu.

Pierwszy dzień to również bardzo ważne pożegnanie. Będący w czołówce najbardziej rewolucyjnych rapowych aktów na polskiej scenie duet Syny zagra jeden z ostatnich koncertów przed zakończeniem działalności. Przesuwanie granic języka do ekstremum, charakterystyczne podejście do tworzenia bitów i łamanie rapowych stereotypów – tego wszystkiego dostarczali słuchaczom Piernikowski i 1988 przez ponad pół dekady. Teraz ich drogi się rozchodzą, ale zanim to, pozostało kilka końcowych koncertów. Jeden z nich odbędzie się właśnie we Wrocławiu.

Ten dzień będzie bogaty w rap, bo wystąpi również dwóch innych przedstawicieli tego gatunku. Pierwszy to schafter, jeden z najgłośniejszych debiutów w polskim rapie ostatnich lat, autor letniego przeboju „dvd” i klimatycznej EP-ki „Hors d’oeuvre”, jak również dwóch albumów długogrających, na których współpracował m. in. z Taco Hemingwayem, Żabsonem, Belmondo czy Rosalie. Drugi to Meek, Oh Why?, ciekawy i oryginalny tekściarz, autor trzech płyt i, podobnie jak schafter, podopieczny wytwórni Asfalt Records. Pierwszy dzień imprezy dopełnia duet Coals. O Kasi Kowalczyk i Łukaszu Rozmysłowskim powiedziano już wszystko, w czym również i my mieliśmy swój udział. Dodamy więc tylko tyle, że duet nie miał okazji rozwinąć koncertowo skrzydeł ze swoją drugą płytą, która ukazała się niedługo przed wybuchem pandemii, koncert na WROsound będzie więc jedną z lepszych okazji, żeby te braki nadrobić.

Dzień drugi to również jedna gwiazda zza granicy: Thylacine z Francji. Artysta do swoich house’owych kompozycji wplata orientalne instrumenty i ogrom inspiracji muzyką klasyczną, z której schematów czerpie pełnymi garściami. William Rezé ma pozaelektroniczne zaplecze: grał na saksofonie w kilku zespołach, a obecnie również nie rezygnuje z tego instrumentu w swoich utworach. W zeszłym roku ukazał się jego album „Timeless” i to głównie on wybrzmi podczas wrocławskiego koncertu.

Co do polskiej reprezentacji: tego dnia będzie królowała elektronika. Po pierwsze ta taneczna, letnia, sentymentalna: w tej kategorii uczestników zabawią Kamp!, mistrzowie rozgrzewania parkietu w rytm balearic beatu i synthpopu. Obok nich Tomasz Makowiecki, autor klasycznej płyty „Moizm”, której w tym roku stuknie już osiem lat, mistrz kreowania słonecznych, ciepłych pejzaży, będących uosobieniem lata. Bardziej mroczną stronę electropopu, letnie miasto nocą, ukaże Baasch, od kilku lat konsekwentnie rozwijający swoją karierę, nie tracąc przy tym bardzo charakterystycznego stylu wyróżniającego go na tle wielu innych artystów. Zeszłoroczna płyta „Noc” spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem, a wakacyjna trasa, na której przystankiem będzie Wrocław, będzie najlepszą okazją na bliskie spotkanie z materiałem z tego albumu. Skład dopełnia MIN t, czyli Martyna Kubicz, o której pisaliśmy dosyć często, choćby tutaj. Artystka szykuje się do wydania nowego albumu, który zostanie wyprodukowany przez Leo Abrahamsa, współpracownika m. in. Jona Hopkinsa, Wild Beasts czy Goldfrapp. Martyna z pewnością uchyli rąbka nowych nagrań podczas swojego występu.

Dodatkowo, jak można przeczytać na stronie wydarzenia:

Muzyczne uniesienia to tylko początek atrakcji tegorocznej edycji. Do współpracy przy imprezie organizatorzy zaprosili wielu partnerów, którzy wesprą działania proekologiczne, zaproponują lifestylowe warsztaty lub zwrócą uwagę na lokalną scenę muzyczną.

Bilety na wydarzenie można kupić między innymi na stronie festiwalu. Ich cena to 138 PLN za karnet dwudniowy i 89 PLN za bilet jednodniowy. Pierwsza pula wyprzedała się w okamgnieniu, radzimy więc spieszyć się z zakupem!

Nie ma więcej wpisów