Nie ma pór roku, jest ciągły lockdown, kwarantanna i życie od jednej fali wirusa do drugiej. Dlatego to już kolejna migawka z takim właśnie tytułem, w opozycji do wcześniejszych, bazujących na porach roku. Chociaż drugim powodem takiego tytułu jest zapewne to, że w artykule znajdują się wydawnictwa i z jesieni, i z zimy, i z wiosny, i z trwającego już lata – czyli z całego roku. Dużo się tego nazbierało, więc bez zbędnego przedłużania należy przejść do głównej treści.

Zespół Lor działa już od dawna, ale dopiero kilkanaście dni temu ukazał się ich pierwszy utwór po polsku. Nosi on tytuł „Nikt” i poza zmianą języka tekstu nie różni się znacznie od innych kompozycji zespołu – to wciąż chamber pop z kojącymi wokalizami i zwiewnymi smyczkami, wzbogacony dodatkowo o teledysk, który stworzył Grzegorz Alexander Łach. Czekamy w takim razie na EP-kę albo płytę po polsku, bo dowód na to, że dziewczyny potrafią odnaleźć się w języku ojczystym, jest aż nazbyt oczywisty.

Opus Elefantum z nowymi premierami w lipcu. Janusz Jurga, jeden z założycieli kolektywu, wydał swój kolejny solowy album, „IST”. To następca „Hypnowald”, który również bierze wiele z nagrań natury i ambient techno, ale wprowadza też elementy tribal ambientu oraz progresywnej elektroniki. Do tego materiału można nie tylko zrelaksować się, ale również tańczyć, trudno więc przejść obok niego obojętnie (chyba że tanecznym krokiem). Drugą premierą jest EP-ka Greenwald Lads Club, czyli solowego projektu Wojtka Filipowicza z Syndromu Paryskiego. „It Is Safe Now” miesza ze sobą ambient i metal, dlatego klimat jest bardzo konkretny i gęsty. Dwadzieścia minut podróży, którą warto z Wojtkiem odbyć.

Projekt Tęskno szykuje się do wydania albumu „Tęskno gra poezję”. Tytuł nie jest oczywiście przypadkowy, materiał będzie oparty na twórczości poetki Zuzanny Ginczanki. Singiel „Ucieczka” został okraszony urokliwą animacją autorstwa Martyny Koleniec, a samo brzmienie nie zaskakuje – jest to typowy dla Joanny Longić chamber pop.

Za to Hania Rani, która już jakiś czas temu opuściła projekt Tęskno, prezentuje nowy singiel w ramach swojej współpracy z Dobrawą Czocher. „Con Moto” zapowiada album „Inner Symphonies”, który ukaże się nakładem wytwórni Deutsche Grammophon 15 października. W utworze zagrali też inni muzycy, a występ został nagrany w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.

Kroki narzucają sobie w tym roku dobre tempo wydawnicze. Właśnie ukazał się ich druga w tym roku EP-ka, tym razem cała po polsku. O otwierającym „Szkoda” singlu „Frazy” pisaliśmy ostatnio, pozostałe trzy kompozycje trzymają niestety trochę niższy poziom, ale wciąż jest to materiał warty przesłuchania. Czekamy na jakąś większą trasę, bo utworów, które potrzebują się zaprezentować w koncertowym wydaniu, jest już całkiem sporo.

Bardzo czekaliśmy na jakąkolwiek nowość od Natalii Nykiel i w końcu jest. Singiel „P.R.I.D.E.” to funkujący pop (niepozbawiony disco wstawek) z ogromną dawką nieskrępowanej radości. To kierunek inny niż electroclashowe kompozycje na „Discordii”, ale równie ciekawy. Teledysk zapraszający nas do nowej ery Natalii stanowi dopracowaną wizualną perełkę. Coś czujemy, że ostatni kwartał roku w mainstreamie może należeć do niezatytułowanej jeszcze osobistej płyty artystki.

Duet Coals lubi sobie poeksperymentować bazując na własnych inspiracjach. Dwa lata temu była EP-ka z cloud rapem, teraz szykuje się krótki polskojęzyczny materiał czerpiący z latynoskiego rapu i raggaetonu. Na ten moment możemy posłuchać singla „Miraż”, na którym gościnnie pojawił się Żabson. Duchologiczny teledysk wyreżyserował Mateusz Białęcki. Jesteśmy bardzo ciekawi tego materiału, bo pierwszy singiel wkręca się do głowy jak mało co.

Niemoc trochę bardziej jak Niemoc? Tak właśnie brzmi zespół na singlu „Lekkie góry”, który nieco odchodzi od tropów z „Planktonu”. Grupa pozostaje tym samym wierna swojej klasycznej twórczości. Mowa o instrumentalnej indietronice z chwytliwymi hookami i bardzo popową konstrukcją. Czekamy niecierpliwie na nadchodzący album.

Zespół Róża swój cały debiutancki album „BU!” wyda w Asfalcie (wcześniej było wiadomo o premierze tam tylko singla „Oczy”). Nie wiadomo, czy taki ruch nie spotka się z negatywnym odzewem stałych słuchaczy wytwórni, ale na pewno może zapewnić grupie grono nowych fanów. Singiel „Człowiek-pies” już w kilka dni po premierze zebrał na YouTube pokaźną liczbę odtworzeń. I bardzo dobrze, bo to przemyślana synthpopowa kompozycja z pomysłowymi instrumentalnymi zawijasami (Sorja Morja?) i bogatym (jak zwykle w przypadku projektów, w które zaangażowana jest Małgorzata Penkalla) tekstem. My bardzo czekamy na 15 października, bo właśnie wtedy ma ukazać się płyta i trzymamy kciuki za trasę koncertową.

Margaret jest obecnie jednym z najciekawszych zjawisk na polskiej scenie mainstreamowego popu. Swoje doświadczenia międzynarodowe przekuła w świetny sceniczny feeling, a dzięki licznym inspiracjom muzycznym artystka potrafi lawirować między reggaetonem, rapem i popem. Potwierdza to najnowsza EP-ka „Gelato”, która śmiało może funkcjonować jako zbiór luźnych letnich kompozycji, zmuszających wręcz to tańca. My jesteśmy całkowicie kupieni.

Długo czekaliśmy na nowy album od Rosa Vertov, ale płyta „Day In Day Out” spełnia ostatecznie wszystkie oczekiwania. Powolny i kojący shoegaze, w którym klimat bije na głowę wiele rodzimych wydawnictw. Atmosfera, choćby we „Fretful”, kojarzy się z noirową wariacją na temat kina Davida Lyncha. Album pełen jest przemyślanych i dopracowanych kompozycji. Czujemy, że będziemy do niego wracać dosyć często.

Mocno czekaliśmy na nowy album zespołu Muchy, szczególnie po singlach „Miłość” i „Obok ulic i miejsc” oraz koncercie na OFFie w 2018 roku w oryginalnym składzie. Poznański zespół do tematu nowej płyty podszedł bardzo poważnie, nagrania trwały dosyć długo, zapowiedzi były lakonicznie miarkowane, a zespół współpracowników imponował (m. in. Monika Borzym, Bela Komoszyńska, Jan Borysewicz). Ostatecznie album „Szaroróżowe” jest najlepszym wydawnictwem Much od wielu lat (chociaż wciąż nie dorastającym do pięt „Terroromansowi”). Skutecznie miksuje power popowe gitary z początków działalności zespołu i bardziej dojrzałe brzmienie z domieszką syntezatorów. Może i można było wrócić lepiej, ale tak również jest bardzo dobrze.

Błażej Król zakłada Tygrysy Records, czyli sublabel ART2 Music, w którym wydawani będą artyści zaproszeni przez Błażeja. Obecnie do Tygrysów należą Eurodanek, Ewa Sad i Chair (Cura i Kurkiewicz). Eurodanek jest autorem pierwszego materiału oficjalnie wydanego w sublabelu – jest nim „Moja era”. Można tę kompozycję skwitować krótko: jest impreza. Zapożyczenia z wixapolowego stylu gabberu i wkręcający się w głowę tekst: „W ruchu cały czas” 2.0? Chyba tak. Czekamy na rozwój Tygrysów i pełny materiał od Eurodanka.

O duecie Seyda Neen wspominaliśmy już ponad rok temu. Teraz mamy kolejny dowód na to, że warto było mieć na ten projekt oko. Utwór „Odnajdź północ” leży wyjątkowo blisko muzycznej wrażliwości Lenny Valentino. W tę kompozycję można się otulić i zapomnieć kompletnie o otoczeniu. A to chyba najlepsza rekomendacja.

Trzecia płyta Brudnego Oposa jest już w drodze, na razie do odsłuchu dostępne są single „Atrocity” i „Azyl”. To brzmienie może bardziej przystępne niż wcześniejsze dzieła artysty, ale wciąż osobliwe, gęste od post-industrialu i noise’u, budzące gdzieś skojarzenia z eksperymentalną erą Xiu Xiu. Trzeba uważnie obserwować i być gotowym na wszystko.

Vacos Malcolm to trójmiejski duet elektroniczny, który bywa porównywany do Moderat, ale wydaje się, że brzmią bardziej jak skrzyżowanie Depeche Mode z rodzimym Baaschem. Właśnie ukazał się ich album „No Dignity”, czyli dziewięć mrocznych utworów idealnych na późnonocne spacery. Słucha się tego bardzo przyjemnie. Warto.

Mary Komasa wróciła z utworem „Pull Me Up”. Nam kompozycja przypadła do gustu, bo budzi skojarzenia z balladową odsłoną projektu ANOHNI – wokal wplata się w trochę zglitchowaną elektronikę. Jeśli Mary zechce wydać płytę, niech brzmi ona właśnie tak.

Dosłownie za moment ukaże się debiutancka EP-ka Feral Atom – „I Dream in Blue”. Teraz natomiast można obejrzeć jej pierwszy teledysk, który powstał do, również nowego, utworu „Never Enough”. Za jego reżyserię odpowiada Magdalena Wołowska. Przestrzenne melancholijne brzmienie jak ulał pasuje do ciemnego pokoju z klipu. A EP-ka na pewno będzie przez nas zapętlana!

Pod koniec nie stricte o muzyce, ale o czymś, co do naszego cyklu pasuje jak ulał. Kilka miesięcy temu Mikołaj Kozak, grafik i fotograf, wystartował z profilem na Instagramie o nazwie „Lego okładki albumów”. Nazwa mówi sama za siebie: artysta reinterpretuje okładki polskich albumów w klockowym świecie i wychodzi mu to fenomenalnie. Mikołaj sięga do bardzo ciekawych wydawnictw, wziął się choćby za okładkę „It Might Like You” Julii Marcell czy „Terroromansu” Much. Profil rośnie w siłę, a że jest z czego czerpać, to z pewnością będzie rósł dalej. My jesteśmy fanami!

Nowe (stosunkowo) płyty, teledyski, utwory, które dodatkowo bardzo polecamy: Pezet „Mem”, Martin Lange „Gdzieś daleko stąd” (live), ATLVNTA „Satelity”, Shyness!„New Dawn” (live), Agus „Ja wiedziałam”, Bass Astral & Ericonne„Before I Died”, Krzysztof Zalewski „Zabawa” (Catz ‚n Dogs remix), Wczasy & Iwona Skv„Czy wiesz już?”, Raf Skowroński „Miło cię poznać”, Da Vosk Docta„Opal Black”, Furia – „W śnialni”.

Nie ma więcej wpisów