Jeżeli ktokolwiek wątpił w koncertową moc Brytyjczyków, ten musiał się dość poważnie rozczarować. Piątkowy koncert potwierdził, coraz lepsza pozycję zespołu na arenie europejskiej. Coraz częstsze wysokie miejsca w lineupach festiwali takich jak Glastonbury czy T In The Park, w żadnym wypadku, co można stwierdzić po wczorajszym występie nie były dziełem przypadku.

W koncercie Chase and Status było niema wszystko: krew (z pewnością u niektórych w wyniku nadmiernego koncertowego szaleństwa), pot (wynik paradoksu jakim była niska temperatura na zewnątrz, wysoka natomiast we wnętrzu Cyan Stage) oraz łzy smutku bo taki koncert zawsze będzie trwa za krótko.

Zespól przez ponad godzinę, przybliżył fanom swoje największe kompozycje wsparte szeregiem bardzo dobrych wizualizacji, głównie pochodzących z nakręconych teledysków w tym m.in. z utworu End Credits. Majestatycznie (nie bójmy się wielkich słów) wyglądająca perkusja oraz żywiołowa, energetyczna sceniczna ekspresja zaowocowała koncertem ze wszech miar wpisującym się w pamięć na szereg lat.

O zespole było ostatnio głośno za sprawą ich koncertu na Download Festival, gdzie mieli wystąpić tuż przed formacją Prodigy, wyprzedając w lineupowym „statusie” szereg świetnych propozycji rockowych i metalowych z jakich to wydarzenie słynie. Wczorajszy występ i niesamowicie brzmiący cover jednego z utworów Rage Against The Machine skradł, zapewne niejedno „ zatwardziałe muzyczne” serce i udowodnił, że Chase And Status są projektem niezwykle elastycznym i wartym dania mu każdej szansy.

Wczorajszy koncert zespołu należał do jednych z najlepszych i najbardziej energetycznych koncertów jakie odbyły się w ostatnich miesiącach w Polsce. Wydaje się wobec tego, że zaprezentowany Drumm&Base w wykonaniu zespołu chyba jeszcze wielokrotnie powróci nad Wisłę, miejmy nadzieje że nastąpi to bardzo szybko.

Nie ma więcej wpisów