Off the Wire można by nazwać spotkaniem na szczycie, gdyby nie fakt, że Snoop Dogg od pewnego czasu nie zasiada na raperskim tronie, a Iza Lach nie tworzy arcydzieł współczesnej muzyki pop oraz nie jest w naszym kraju rozpoznawalna. Ale wygląda na to, że wyprodukowany przez Dogga mixtape może pomóc Izie w zmianie takiej sytuacji. Oczywiście, gdyby tylko kariera w Polsce miała przebieg prawidłowy i daleki od wytycznych celebryckich wyskoków, już krążek Krzyk mógłby wiele namieszać. Dlatego z tym większym zaskoczeniem i radością należy przyjąć fakt takiej współpracy, dzięki której Iza zbliża się coraz bardziej do czołówki polskich wokalistek.

Trzeba też przyznać, że Lach o wiele ciekawiej wypada w języku angielskim niż ojczystym. Nie do końca potrafię odgadnąć, czy to w głównej mierze zasługa świetnej produkcji i czystości wokalu, czy po prostu lepsza melodyka języka daje tu o sobie znać. Można to sprawdzić, słuchając Lost in Translation z polsko-angielską rozprawą Izy. Tu ujawnia się charakter wcześniejszych dokonań w formie pierwszej zwrotki (za każdym razem gdy słyszę cię / nie chcę już obudzić się), którą na szczęście szybko zastępuje refren oraz Snoop, już bardziej zrozumiały dla reszty świata. Odnajdują się świetnie w duecie Set it Off czy Off the Wire, ale wygląda na to, że to ona przejmuje kontrolę, co zresztą potwierdza, że Snoop jest dodatkiem – potrzebnym, ale jednak. Mimo, iż to on wykonał dużo dobrej roboty, to bez głosu Izy całość nie brzmiałaby aż tak dobrze jak w pop-soulowym popisie retro I Got Ya Back, Back in Love czy Defend Your Love z fantastycznym, futurystycznym podkładem.

Można złapać się na tym, że wybranie najciekawszego numeru, z zaserwowanej jedenastki, staje się czymś całkowicie pozbawionym sensu, bo najlepszym sposobem jest rozkoszowanie się czterdziestoma minutami bez wyjątku. A co za tym idzie, rodzi się przekonanie, że Iza Lach na swoim kolejnym krążku musi sprostać temu, co wydarzyło się na Off the Wire – być równie elastyczna, lekka i bardziej drapieżna (Pressure Off), a przede wszystkim – tak wiarygodna w swoim wcieleniu. Na Open’erze pokazała, że nawet skromnie stworzony materiał jest w stanie sprawić, że czas spędza się przyjemnie. Teraz czas na więcej.

Nie ma więcej wpisów