Tajemniczy amerykański duet Calvina Markus i Travisa Bunn, działający od maja tego roku, niezbyt lubi się wychylać. A może po prostu nie zdążył jeszcze zagościć w umysłach na dłużej. To powoli się zmienia.

Dwaj producenci z Los Angeles – bez zbędnej otoczki informacyjnej i personalnej – swoją twórczością pokazują piękne krajobrazy elektronicznych dźwięków. Ale mówiąc o elektronice można minąć się z wyobrażeniem reszty elementów Dead Times – instrumentów perkusyjnych czy pianina.

Ich eksperymenty z dźwiękami r&b są jednak coraz bardziej zauważalne. Tym razem należy baczniej zwrócić na nich uwagę. Melancholia znana chociażby z Freefall czy Truth została bowiem porzucona na rzecz dźwięków weselszych, nieprzypominających niczego takiego w ich wykonaniu. Handclapy, popowe bity i zaraźliwy radosny rytm – to wszystko czym przyciąga nowa kompozycja. Ale całość skrywa w sobie więcej, bo utwór to złączenie kilku ciekawych sampli i efemerycznych smaczków w postaci instrumentów. Na plus działa również dodatkowy wokal, za który odpowiedzialna jest Liz Nistico.

To wszystko może (choć nie musi) zwiastować nieco inną drogą, niż dźwięki zawarte na pierwszej EP-ce. Jak będzie? Przekonamy się pewnie w najbliższych miesiącach.

Nie ma więcej wpisów