Trzeba przyznać, że ten tydzień upłynie pod hasłem Ellie Goulding. Wszystko oczywiście przez koncert, który odbędzie się w najbliższą sobotę. Tym, którzy nie zdążyli kupić biletów i nie pojawią się tego dnia w warszawskiej Stodole, mogę powiedzieć tylko I’m so sorry. 

Jednak nie chodzi teraz o przedkoncertowe skoki poziomu euforii, a o najnowszy teledysk Brytyjki. Kawałek I Need Your Love jest już szóstym singlem, który promuje drugi album artystki – Halcyon. Utwór odbiega trochę od tego, co słyszymy na ostatnim krążku Ellie. Jest bardzo imprezowy, dynamiczny, a przy tym mocno pozytywny. Nie ma się co dziwić, skoro bardzo poważnie palce maczał w nim Calvin Harris.

W klipie widzimy parę, która podbija Stany Zjednoczone, a dokładniej Los Angeles. Mimo tego, że nie ma w nim nic odkrywczego, bo każdy chyba może sobie wyobrazić, jak spędza się czas w LA, to video i tak wzbudza bardzo pozytywne emocje. A fakt, że siedzę teraz w pracy, potęguje moją zazdrość.

Oczywiście, co rzuca się na pierwszy plan, to Ellie i Calvin w roli kochanków. Przez moment nawet zwątpiłem i w pośpiechu sprawdziłem znane mi portale, które skrupulatnie kontrolują celebrytom zawartość lodówki. Oboje są w związkach, więc póki co o ich miłości możemy tylko gdybać. Co by nie mówić – pocałunek bardzo realistyczny.

Z produkcją tego teledysku wiążę się także inna historia. Po tym, jak artystka wylądowała w Stanach, okazało się, że bagaż Ellie nie miał zamiaru bawić się na Nowym Świecie i pozostał w Londynie. Piosenkarka pożyczyła ubrania od fanów. Po bagaż wróciła i znów przeleciała nad wielką wodą. Tym razem bez gitary, która postanowiła zostać w Waszyngtonie.

Nie ma więcej wpisów