Spokój, wrażliwość, nieśmiałość – to etykiety wielokrotnie przypisywane muzyce islandzkiej. Często wspominaliśmy o tym, jakie emocje potrafi ta muzyka wywołać na większości słuchaczy. Wielkie ikony oraz małe osobowości, niezależnie od tego, jak bardzo są znane w muzycznym świecie, tworzą wyjątkowe i wzruszające dźwięki. Taką osobą z pewnością jest również Sóley, którą mieliśmy okazję gościć trzykrotnie w naszym kraju. Pierwszym występem była wizyta w katowickim kinoteatrze Rialto, gdzie artystka podkreśliła dobitnie swoją wrażliwą i nieśmiałą duszę, dzięki której jej muzyka odznaczała się tego wieczoru wyjątkowymi emocjami.

Godzina 20:00 zrzeszyła w Katowicach wszystkich fanów islandzkiego brzmienia. Kinoteatr wypełnił się po brzegi, panował w nim spokój i cisza. Po kilku minutach na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru, Sóley, wraz ze swoimi muzykami. Artystka od razu przystąpiła do tego, co potrafi najlepiej – uraczyła wszystkich zgromadzonych swoim pięknym wokalem. Nikt ze zgromadzonych nie wszczynał hałasu, publiczność była zahipnotyzowana. Po wysłuchaniu dwóch utworów mogliśmy się przywitać z zespołem i zauważyć, iż islandzka wrażliwość i nieśmiałość zaczyna wylewać się ze sceny. Sóley nie była dobrym mówcą podczas tego spotkania. Sprawiała wrażenie zestresowanej, wstydliwej i zagubionej. Wypowiedzi raczej sprawiały jej trudność, więc przerywniki w wykonywanych utworach nie należały do tych dobrze łączących się z całą resztą. Potrafiły wybić z klimatu i przeszkadzać w odbieraniu wyjątkowego brzmienia, którego zdecydowanie nie można jej odmówić.

Koncert można zaliczyć do udanych, odprężających i przyjemnych. Obecność była raczej wskazana, gdyż takich wrażeń nie można doświadczyć w innych okolicznościach. Sóley poczęstowała nas godzinnym spektaklem, opierającym się na miłości do muzyki. Uszy słuchaczy zostały obdarowane lekkością wykonań z debiutanckiego krążka We Sink. Nie zabrakło oczywiście najbardziej znanego utworu pt. Pretty Face, podczas którego publiczność zdecydowanie ożywiła się na moment, gdyż występ zdecydowanie nie wahał się na szali z szybkimi i wolnymi rytmami. Te drugie zdominowały to spotkanie.

Podczas występu Sóley zaprezentowała kilka nowych utworów oraz wspomniała, iż nowa płyta może pojawi się za rok… bądź za 10 lat. Prócz wstydliwości, nie brakowało jej bowiem również dobrego humoru.

Nie ma więcej wpisów