Kilka dni temu dopadła mnie pewna refleksja. Minęły cztery lata od dosyć ważnego wydarzenia dla świata muzyki. Mam na myśli śmierć króla popu – Michaela Jacksona. Tylko czy faktycznie była to ważna chwila dla muzyki, czy tylko dla lubujących się w sensacjach mediów?

Zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle jego śmierć wpłynęła na przemysł muzyczny? Czy coś się zmieniło, a jeżeli tak, to na lepsze czy na gorsze? Moim pierwszym wnioskiem było to, że od czasu jego śmierci wielu artystów zaczęło się wzorować na zmarłym królu. Oczywiście, wzorowano się na nim już wcześniej, ale od momentu kiedy podano do wiadomości, że Michael nie żyje, stał się jeszcze bardziej popularny niż za życia. Wszystko, co kojarzyło się z muzyką zmarłego wykonawcy, stawało się bardziej popularne i artyści zaczęli to wykorzystywać. Od tamtego czasu można zauważyć pewną tendencję, której mocno trzymają się do dzisiaj różni wykonawcy. Jeżeli chcesz, żeby twój kawałek się sprzedał jak najlepiej, sposób jest prosty – sięgnij do motywu Jacksona i sukces masz jak w banku. I tak możemy usłyszeć w piosenkach charakterystyczny okrzyk Michaela, a w teledyskach dostrzec elementy stroju bądź tańca. Michael już za życia był ikoną, więc jasne jest to, że po śmierci stał się pewnego rodzaju symbolem. Pojawia się tylko pytanie, czy był to symbol wielkiego sukcesu, muzyki pop, czy po prostu kultury masowej? Moim zdaniem, wszystko to razem wzięte utworzyło wyraźny wizerunek.

Jak zmieniała się sama muzyka, pomijając wzorowanie się na królu muzyki pop? Najlepiej skupić się tutaj właśnie na popie, bo trudno porównywać hard rock z Michaelem Jacksonem i rozwodzić się na temat powiązań. Prawda jest taka, że już kilka lat przed śmiercią Jacksona, muzyka pop zaczęła niebezpiecznie zmierzać w złym kierunku. Coraz więcej elektroniki, coraz więcej urządzeń niż ludzi i wszelakich dziwnych przeróbek dźwięku. To wszystko coraz mniej zaczynało przypominać muzykę samą w sobie. Zaczęły się pojawiać gwiazdy promowane przez wytwórnie po to, żeby właściwie zapełnić rynek muzyczny. Mam tu na myśli tzw. gwiazdki Disneya, takie jak Selena Gomez, Jonas Brothers czy Miley Cyrus. Nie wspominając już o samym Justinie Bieberze i jego fenomenie. Nie mogę powstrzymać się od popularnego stwierdzenia, że gdyby Michael spojrzał dzisiaj na to wszystko, to dosłownie przewróciłby się w grobie. I biorę całkowitą odpowiedzialność za swoje słowa, ale, moim zdaniem, współczesna muzyka wyszłaby na tym dużo lepiej, gdyby wspomniane towarzystwo po prostu nie wypłynęło. Oczywiście, jest to tylko moja subiektywna opinia, bo rozumiem, że każdy lubi coś innego, każdy ma inny gust.

Od zawsze wiadomo, że jednostki uznawane za wybitne pojawią się raz na jakiś (bardzo długi) czas. Wiadome też jest, że Michaelowi bardzo trudno dorównać, czy to wokalnie, czy tanecznie. Wiele osób już próbowało to robić i, jak wiemy, nie do końca się to udaje. Inspiracja jednak ciągle pozostaje i wydaje się być coraz większa. Nasuwa się tu jednak pewne pytanie. Czy gdyby teraz faktycznie pojawił się ktoś na miarę samego Michaela Jacksona, to czy miałby szansę przebicia? Czy to, że byłby całkiem odmienny od dzisiejszych trendów popowych, nie sprawiłoby, że nikt nie zwróciłby na niego nawet uwagi? Jacksonowi się to udało, 30 lat temu. Złamał wszelkie stereotypy, pokonał wszystkie bariery. Tylko czy w dzisiejszych czasach ambicje takiego człowieka nie byłyby zniszczone już na samym początku? Wydaje mi się, że taki scenariusz jest, niestety, bardzo możliwy. Chociaż osobiście mam nadzieję, że pojawi się ktoś, kto pokona te wszystkie przeszkody i będzie nowym wzorem do naśladowania w tworzeniu muzyki pop. Może ten gatunek w końcu znów zyska więcej szacunku i będzie tym, czym miał być w swoim założeniu – muzyką dla ogółu, taką która przekazuje pewne wartości potrzebne społeczeństwu – o czym bardzo trudno mówić dzisiaj. Bo czego uczy nas Lady Gaga lub Justin Bieber? Na to pytanie już nie odpowiem, niech każdy odpowie sobie sam. Pozostaje więc czekać i mieć nadzieję, że wkrótce pojawi się godny następca Michaela Jacksona i sprawi, że muzyka pop wejdzie na nowy, lepszy poziom.

Nie ma więcej wpisów