Kiedy Laura Marling w 2008 roku, jako 18-latka, debiutowała albumem Alas, I Cannot Swim, już wtedy było wiadomo, że zajmie miejsce w czołówce artystów słynących folkowym graniem. Krążek został nominowany do prestiżowej nagrody Mercury Prize i zagwarantował jej sukces, bo już za drugą płytę, I Speak Because I Can (2010), piosenkarka – poza kolejną nominacją – otrzymała Brit Award w kategorii Best Female Solo Artist.

Niech Was nie zwiedzie delikatny wygląd tej dziewczyny. Słuchając jej elektryzujące głosu, możecie usłyszeć śpiewającą Alanis Morissette i Daughter w jednym. Laura kapitalnie steruje swoim wokalem – silnie uderza w Master Hunter, rewelacyjnie bawi się partiami w Where Can I Go i zachwyca niemal efemerycznym Once. Głos Marling zdaje się być jednocześnie szorstki i otulający. Pozbawiony jakiejkolwiek maniery, a wręcz absolutnie oryginalny, intensywnie ubarwia każdą kompozycję.

Utwory Laury Marling cechuje nieprzewidywalność – nie często możemy natknąć się na oczywistą frazę czy symetrię w połączeniu wokalu i instrumentów, natomiast są przez to zaskakująco harmonijne i płynnie współgrające. Rozkoszny folk jest niewątpliwie światem, do którego należy artystka. Once I Was An Eagle to kompozyt flirtu, delikatnej mroczności, czułości i furii. Przekrój albumu ciągnie się od subtelnie akustycznych tonacji, do wybuchów szaleńczej perkusji.

Jest to czwarty longplay Marling i z pewnością jest to jej najbardziej dojrzały kolaż. Talent Brytyjki w połączeniu z lirycznymi tekstami i produkcją samego Ethana Johnsa tworzą kombinację o niespotykanym rezultacie. Świeży powiew nieskażonego folku dotrze do każdego skrawka Waszej muzycznej egzystencji i czy tego chcecie, czy nie, nie będziecie mogli zapomnieć o tych melodiach.

Nie ma więcej wpisów