Ciągła zmiana i poszukiwanie własnej drogi to w muzyce codzienność. Wiele zespołów przeszło w trakcie swojej kariery ogromne metamorfozy – jedni bardziej, a inni mniej korzystne. Niektórzy trwają w swoich przekonaniach i odczuciach, a są też tacy, którzy zagrają najsłabsze utwory świata, aby łatwo i szybko zarobić. Mistrzem metamorfozy – myślę, że tej w dobrą stronę, jest norweska grupa Ulver.

Początkowe brzmienia skandynawskiej grupy oscylowały wkoło muzyki ciężkiej – fuzja black metalu i wszelkich symfonicznych elementów. Przełomowym albumem w ich karierze był Perdition City z 2000 roku. Metalowa muzyka ustąpiła nieco lżejszym, choć bardziej tajemniczym trip-hopowo-ambientowym klimatom. Obecnie grupa trzyma się swej eksperymentalnej drogi i próbuję łączyć szeroko rozumianą muzykę elektroniczną z subtelnością muzyki symfonicznej.

Zespół na początku 2014 roku wystąpi w gdańskim klubie B90. Klub, którego otwarciem była tegoroczna edycja Soundrive Fest, dba o to, aby miejsce nie ucichło, a fani wszelkiej (głównie niszowej) muzyki mogli znaleźć tam zawsze coś dla siebie. Już 5 lutego niezwykłe widowisko, które trzeba usłyszeć.

Nie ma więcej wpisów