Jeżeli brakuje Wam trochę nostalgicznej, spokojnej nuty, trochę leniwego brzmienia, które przemknie się z Wami przez jesienny dzień, dodajcie do playlisty tego pana.

Mało o nim w sieci – skromna liczba facebookowych fanów, równie skromne, brooklińskie pochodzenie. Jednak co z tego, skoro muzyka Owena Rossa mówi o nim wszystko. Trochę poetycka, trochę niczym podsłuchana na ulicy. Występując pod pseudonimem Goste, Ross eksperymentuje z dźwiękiem, bawi się brudnym klimatem, by zarazem w kawałku takim, jak Drip przekazać nam bardzo czyste brzmienie.

Drip to niczym patriotyczna pieśń, hymn, którego słuchamy na stojąco, z ręką na sercu, patrząc przed siebie dumni z tego kim jesteśmy. Goste również może być dumny z tego kim jest i co tworzy, bo robi naprawdę dobrą robotę. Nie zapominajcie więc o Goste, kiedy jutro zasilać będziecie swoje odtwarzacze mp3 na poranną przejażdżkę w komunikacji miejskiej.

Co więcej, Goste dzieli się swoją muzyką za darmo, warto więc zajrzeć na jego SoundClouda, by mieć takie cudo za free.

Nie ma więcej wpisów