Read the English version of the interview >>>

Mimo rosnącej popularności When Saints Go Machine, członkowie zespołu wciąż wydają się być zaskoczeni zainteresowaniem mediów oraz powiększającą się rzeszą fanów. Jednak dla nich pochwały nie są tylko powodem do samozadowolenia, ale także stymulują dalszy rozwój i poszukiwania stylistyczne, o czym świadczy eksperymentalne brzmienie trzeciego w ich dyskografii albumu – Infinity Pool. Na kilka dni przed kolejnymi koncertami When Saints Go Machine w Polsce udało mi się porozmawiać z Simonem Muschinskym o tym, z czym kojarzy mu się Polska, skąd zespół czerpie energię, aby grać tak niesamowite koncerty i o presji związanej z nagrywaniem następcy tak dobrego krążka jak Konkylie.

musicis.pl: Czy macie jakieś szczególne wspomnienia związane z Polską?

Simon: Kiedy przyjeżdżamy do Polski, wciąż zaskakuje nas to, że tak wiele osób nas zna, dlatego też każdy koncert w tym kraju jest dla nas szczególny. W ubiegłym roku graliśmy w Warszawie dokładnie w Halloween, więc na koncercie pojawiło się wielu przebierańców, po czym musieliśmy zagrać trzy bisy, co było niesamowite.

musicis.pl: Kilka miesięcy temu zagraliście swoje pierwsze koncerty w Stanach, jakie to było uczucie? Czy było tam inaczej niż w Europie?

Simon: Ludzie byli tacy sami, jak w każdym innym miejscu na świecie, pod tym względem było to jak granie zwyczajnego koncertu w Danii, jednak występy w Stanach były naszym marzeniem, więc byliśmy podekscytowani.

musicis.pl: Jesteście uważani za zespół grający doskonałe koncerty, Wasze występy zawsze są pełne emocji. Skąd czerpiecie energię?

Simon: Tak naprawdę to nie wiem, sądzę, że szansa na podzielenie się swoją muzyką z innymi ludźmi sprawia, że stajemy się emocjonalni i chcemy wypaść jak najlepiej. Istnieje także element ryzyka, zawsze można coś spieprzyć, ale i tak chce się pokazać z jak najlepszej strony i zrobić coś naprawdę dobrego. Zawsze staramy się dotrzeć do publiczności, stąd też te emocje, a poza tym po prostu lubimy grać koncerty. Czy to, co mówię, ma w ogóle jakiś sens?

musicis.pl: Jasne, rozumiem zatem za każdym razem kiedy coś nagracie, czekacie na moment, kiedy możecie zaprezentować to publiczności?

Simon: Tak, dokładnie.

musicis.pl: Infinity Pool to bardziej eksperymentalny, mroczniejszy, a także mniej melodyjny album niż jego poprzednik. Czy zakładaliście wypracowanie takiego brzmienia, zanim weszliście do studia?

Simon: Sądzę, że to stało się naturalnie, czasem zaczynamy nagrywanie nowego krążka, zakładając, że będzie miał jakieś konkretne cechy, jednak rezultat okazuje się zupełnie inny. Tworzenie muzyki jest jak podróż, nigdy nie wiesz co się wydarzy.

musicis.pl: Czy jest jakiś motyw łączący wszystkie piosenki na Infinity Pool?

Simon: Ja mogę wypowiadać się tylko na temat dźwięku, który jest bardziej chaotyczny, mroczniejszy, a także miejski.

musicis.pl: Czy odczuwaliście presję związaną z nagrywaniem następcy tak dobrze przyjętego Konkylie?

Simon: Sądzę, że jedyna presja jaka nam towarzyszyła, pochodziła od nas samych, jako że chcieliśmy zrobić coś jeszcze lepszego niż poprzednie nagrania.

musicis.pl: Jak doszło do współpracy z Killer Mikiem?

Simon: Stworzyliśmy bit, który brzmiał trochę jak oldschoolowy hip-hop, sami jesteśmy fanami hip-hopu, więc zaczęliśmy żartować, że fajnie byłoby zatrudnić rapera w tym kawałku. Myśleliśmy o różnych osobach i wtedy Nikolaj wspomniał o Killer Mike’u. Wysłaliśmy mu ten kawałek, on to polubił i nagrał swój wokal w studio, w Stanach. Po kilku przeróbkach i przesyłaniu sobie tego tam i z powrotem powstała ostateczna wersja. Na żywo pierwszy raz spotkaliśmy się podczas ostatniej edycji Roskilde, przed nagraniem kawałka nigdy się nie widzieliśmy.

musicis.pl: Czy macie wymarzonych współpracowników na przyszłość?

Simon: Jest bardzo wiele osób, z którymi chcielibyśmy pracować, najpierw jednak musimy nagrać nową muzykę i zobaczyć, czy jest ktoś, kto pasowałby do danego kawałka.

musicis.pl: Jakie macie plany, kiedy już zakończycie trasę? Planujecie odpocząć i skupić się na solowych projektach, czy nagrać coś nowego jako When Saints Go Machine?

Simon: Ostatnie pięć lat było dosyć szalone, więc byłoby przyjemnie zająć się dodatkowymi projektami, a później powoli zacząć tworzyć nowy materiał z When Saints Go Machine.

Nie ma więcej wpisów