Efterklang słyną z niekonwencjonalnych działań i otwartości na muzyczne eksperymenty. Polskim fanom coraz bardziej są znani również z zamiłowania do wizyt w naszym kraju. W minioną niedzielę odwiedzili Wrocław i choć musieli tamtego wieczoru konkurować z występem Tricky’ego, udało im się zgromadzić całkiem pokaźną publiczność, która dała oczarować się tworzonemu przez nich klimatowi.

Przesłuchując dyskografię Duńczyków, można doszukać się nastrojowości, pewnej nostalgii, momentami północnego chłodu. Tych elementów nie zabrakło podczas koncertu, jednak utwory grane na żywo zyskały więcej ciepłego zabarwienia, zabrzmiały dużo energiczniej, żeby nie powiedzieć, że były bardziej żwawe.

W Firleju wybrzmiały dobrze znane utwory z wcześniejszych albumów, jak i z ostatniej płyty pt. Piramida. Nie zabrakło wśród nich Modern Drift, Look Up czy też Black Summer. Na największe uznanie jednak zasługuje kontakt z publicznością. Na pierwszy rzut oka widać, że Efterklang lubią to, co robią i kochają spotkania ze słuchaczami. Przez cały występ z ich twarzy nie schodził uśmiech, a przerwy między kolejnymi piosenkami wypełniały anegdoty i zabawne teksty lidera.

Choć wielu słyszało już zapewne o Efterklang box, rozsławionym przez Dawida Podsiadło, część występu z prezentami mile zaskoczyła publiczność. Duńczycy obdarowali bowiem kilka osób upominkami przywiezionymi z Wiednia. W ręce Polaków powędrowały rękawiczki, koszulka, pierścionki, książę zaklęty w małą plastikową żabę, a także propozycja oprowadzenia po Wiedniu przez jego mieszkankę (najlepiej wysokiego i wesołego blondyna).

Dla wielu ten koncert z pewnością był niezwykłym przeżyciem. Efterklang wiedzą bowiem, jak za sprawą dźwięków na półtorej godziny przenieść słuchaczy do odległej krainy i zachęcić do wspólnej zabawy. Obserwując ich reakcję na dobre przyjęcie we Wrocławiu, tylko czekać, kiedy znów zaszczycą nas swoją wizytą.

Nie ma więcej wpisów