Read the English version of the interview >>>

Grupa STRFKR właśnie odwiedza Polskę z dwoma koncertami. Dosłownie na kilka dni przed występem w Poznaniu zgodzili się odpowiedzieć na kilka naszych pytań.

musicis.pl: W lutym ukazał się Wasz trzeci album pt. Miracle Mile. Co kryje się pod tym tytułem? Skąd wzięliście na niego pomysł? 

STRFKR: Pomysł pojawił się od słów jednego z utworów. To również okolica w LA, do której właśnie się przenieśliśmy.

musicis.pl: Jaką historię opowiada ten album? Co chcieliście przekazać słuchaczom?

STRFKR: Chcieliśmy stworzyć album w połowie inspirowany narkotykami. Pojawiło się więc trochę beztroskich kawałków o pijackiej nucie i nieco bardziej mrocznych, psychodelicznych piosenek.

musicis.pl: Jak bardzo ten album różni się w Waszym odczuciu od tego, co do tej pory wydaliście?  

STRFKR: Główną różnicą jest to, że jest to album najbardziej oparty na współpracy. Było świetnie po raz pierwszy mieć obok siebie cały zespół, spędzać razem czas na pisaniu i dzieleniu się pomysłami.

musicis.pl: Co lubicie najbardziej w byciu w trasie? 

STRFKR: Lubię odwiedzać nowe miejsca i oczywiście spotykać ludzi. Podoba mi się to, że jest to forma podróżowania, ale z celem.

musicis.pl: Jaki kawałek na żywo lubicie grać najbardziej? 

STRFKR: Lubię grać na perkusji, więc może Sazed? Lubię również grać naszą piosenkę Nite Rite. Jest to dla mnie jak masturbacja gitarą.

musicis.pl: Macie jakieś zabawne historie związane z koncertami? 

STRFKR: Mieliśmy całą masę zabawnych rzeczy, które działy się na koncertach. Zaczynając od tłumów wskakujących na scenę, po ludzi przebranych w kostium królika i naszego tour managera przebranego za astronautę dryfującego w tłumie. To są rzeczy z większych koncertów, które mają miejsce w Stanach. W Europie, gdzie wciąż jesteśmy nowi, jest zupełnie inaczej.

musicis.pl: Co wpływa na Waszą muzykę i pomysły na koncerty? 

STRFKR: Oczywiście inni muzycy. Tak naprawdę trudno mi odpowiedzieć na szybko na to pytanie.

musicis.pl: Czy jest ktoś, z kim chcielibyście współpracować? 

STRFKR: Jasne, lubię tworzyć bity hip-hopowe. Jest cała masa producentów i raperów, z którymi chciałbym współpracować. To jeden z powodów, dla których przeprowadziłem się do LA, więc zobaczymy.

musicis.pl: Z czego jesteście dumni najbardziej? 

STRFKR: Cieszę się, że w ogóle realizuję karierę muzyczną, że byliśmy w stanie podróżować i robić to, co do tej pory zrobiliśmy. Wydaje mi się, że najbardziej jestem dumny z tego, że udało mi się połączyć z ludźmi. Fani mówili mi niezwykle przejmujące rzeczy o tym, jak nasza muzyka im pomogła. Czy mogłoby być coś lepszego niż to?

musicis.pl: Czy żałujecie czegokolwiek, jak np. nagrania lub nienagrania czegoś? 

STRFKR: Oczywiście. Wydaje mi się, że jako muzyk zawsze starasz się robić coś lepiej, tworzyć coś tak, jakby nie było twoim dziełem. W odniesieniu do tego, zawsze czuję się nieco zawstydzony po wydaniu czegokolwiek. To dziwny proces. Przenigdy nie słucham niczego, co zrobiłem, dopóki nie jest skończone. Inaczej słyszę same błędy lub rzeczy, które mogłyby brzmieć inaczej, kto wie… może na następnym albumie zrobię to lepiej.

Nie ma więcej wpisów