Read the English version of the interview >>>

Urodziła się w Kopenhadze, obecnie mieszka w Berlinie. Jej pierwszy album, pt. Philharmonics, niejednokrotnie pokrył się platyną i sprawił, że zdobyła rozgłos nie tylko w rodzinnej Danii. Również drugi krążek, zatytułowany Aventine, wzbudził zachwyty nad jej twórczością. Nic w tym dziwnego, bowiem Agnes Obel tworzy piękną, delikatną muzykę, a polscy fani artystki będą mogli usłyszeć ją na żywo, na styczniowym koncercie, który odbędzie się w Warszawie, w 2014 roku. Zanim jednak spotkacie się z Agnes Obel w Palladium (11 stycznia), przeczytajcie poniższy wywiad.

musicis.pl: Co sprawiło, że zaczęłaś komponować muzykę? Jak to się zaczęło? 

Agnes Obel: Wydaje mi się, że zaczęłam tworzyć melodie na pianinie, ponieważ w dzieciństwie byłam bardzo dobra w czytaniu nut. Tworzyłam więc melodie, kiedy chciałam coś zagrać. Nie postrzegałam tego jako coś specjalnego, robiłam to dla zabawy. Później chyba pojawiło się coś w rodzaju poczucia, że grając na pianinie, tworzę coś pięknego, czego nie trzeba nikomu tłumaczyć, a co sprawia, że czujesz się dobrze.

musicis.pl: Dorastałaś w Kopenhadze, teraz mieszkasz w Berlinie. W jaki sposób miejsce zamieszkania i otoczenie wpływa na Twoją muzykę?

Agnes Obel: Berlin jest większy niż Kopenhaga. I to miasto było dla mnie w jakiś sposób tajemnicze, dziwne, duże, z mnóstwem ludzi z innych krajów, co dawało poczucie międzynarodowości i to mi się podobało. Mogłam robić mnóstwo rzeczy bez konieczności tłumaczenia się z nich przed nikim. To świetne miejsce dla eksperymentów. Kopenhaga jest natomiast miejscem, gdzie żyje moja rodzina, gdzie są moi przyjaciele, więc jest bardziej stworzona dla odpowiedniego życia. W jakiś sposób zatem przeprowadzka dla Berlina była moim wyzwoleniem.

musicis.pl: Na czym opierają się Twoje piosenki? Skąd czerpiesz inspiracje? 

Agnes Obel: To przychodzi jak fala, za którą musisz podążać. Wydaje mi się, że to jak surfing. Fala nadchodzi, bierzesz deskę i musisz na nią wskoczyć.

musicis.pl: Może to być zatem cokolwiek? 

Agnes Obel: Tak, to mogłoby być cokolwiek. Przede wszystkim, kiedy odczuwasz coś bardzo silnie, cudownie jest później spojrzeć na to pod kątem muzyki. Czasami pojawia się to z znienacka i musisz za tym pójść. To cudowne uczucie, kiedy coś zrobiłeś i bardzo ci się to podoba. Grasz więc na okrągło, bo bardzo ci się to podoba i niemal doznajesz uczucia zakochania w melodii. To interesujące, czuć miłość w stosunku do muzyki i tej atmosfery. To daje ci energię, żeby skończyć kompozycję.

musicis.pl: Czy jest coś, co chciałabyś przekazać światu swoją muzyką? 

Agnes Obel: Właściwie to nie wiem, ponieważ jestem ślepa dla samej siebie. I jestem najgorszą osobą, którą można o to zapytać, bo nic o sobie nie wiem. Wciąż jestem zaskoczona, że ktoś chce mnie słuchać. Tworzę muzykę i lubię siebie, a jednocześnie jestem zaskoczona, że inni mogą także ją lubić. Nie sądzę, bym miała jakiekolwiek przesłanie, ale wiem, co jest znaczące, a co nie. Lubię więc robić tylko to, co ma znaczenie, ale nie potrafię wyjaśnić, kiedy tak jest. Może kiedy się zestarzeję i będę miała życiowe doświadczenie, wtedy będę wiedziała.

musicis.pl: Czym są Twoje teksty z Twojej perspektywy? 

Agnes Obel: Piszę o wielu różnych rzeczach. Czasami wydaje mi się, że sama melodia jest historią, więc staram się ją opowiedzieć. Czasami jest to historia tego, co przydarzyło się jakimś ludziom, więc nie ma nic wspólnego ze mną. Innym razem staram się stworzyć utwór o tym, co dzieje się w moim życiu, jak doświadczanie czegoś cudownego, ale również tego, jak coś się wali. Chcesz dotrzeć do tych uczuć i próbujesz namalować obrazy słowami. To trudne, ale staram się to robić.

musicis.pl: Czy chcesz, aby słuchacze interpretowali utwory w taki sam sposób jak Ty? 

Agnes Obel: Nie, to tylko to, co znaczą dla mnie. Nie lubię mówić o nich za dużo, bo nie chcę, by moje doświadczenia i historie wpływały na nich za bardzo. Moim zdaniem to świetne, kiedy utwór zyskuje nowe znaczenie dla innych ludzi.

musicis.pl: Utwory z Aventine brzmią tak, jakby były nagrywane z pełną orkiestrą. Słysząc te wszystkie struktury, trudno uwierzyć, że były nagrywane tylko w małym pokoju. Jak to zrobiłaś?

Agnes Obel: Tyle mogłam zrobić sama. Z niektórymi utworami zaczęłam od komputera i sampli, a później nagrywałam je ponownie z wiolonczelą i skrzypcami. Użyłam mikrofonu i nagrywałam tak, jak gdyby był tylko głos i umieściłam go wyżej. W małym pokoju wszystko jest bliżej siebie. Zrobiłam tak z kilkoma piosenkami, m.in. z Aventine. Ta piosenka została skonstruowana w ten sposób i nagrana ponownie ze świetnymi muzykami. W innych przypadkach tworzyłam całe partie pianina i wszystkie rytmy, a później organizowałam sesje z muzykami. Zestawialiśmy ze sobą różne instrumenty, żeby poeksperymentować nad kawałkiem i sprawdzić, jak to działa i by stworzyć odpowiednie brzmienie. Z całą orkiestrą nie mogłabym eksperymentować. Miałam z tego frajdę i mogłam pracować ze świetnymi muzykami.

musicis.pl: Co z Twoimi muzycznymi marzeniami? Gdzie chciałabyś dotrzeć? 

Agnes Obel: Chciałabym nagrywać więcej albumów. Uwielbiam to. Kiedy wydaję nową płytę, czuję, jakbym cała rosła. To cudowne móc nagrywać albumy. Chciałabym też móc poznawać więcej świetnych muzyków, z którymi mogłabym pracować, a także podróżować. Ale moim największym marzeniem jest tworzenie nowych albumów. Ciągle o tym myślę.

Nie ma więcej wpisów