Kiedy dwa lata temu Birdy zadebiutowała swoją imienną płytą, nie szczędzono jej pochwał na temat ogromnej wrażliwości, a także dojrzałości. Zarzucano jednak brak autentyczności, którą trudno było zdefiniować na podstawie wykonywanych przez Jasmine coverów. Jej pierwszy krążek składał się niemal całkowicie z jej własnych interpretacji utworów innych artystów. Nic zatem dziwnego, że dla krytyków drugi, w pełni autorski album, Fire Within, miał się stać niejako wyznacznikiem talentu młodej Brytyjki. Dla mnie ten egzamin zdała śpiewająco.

Tym razem nie można odmówić jej autentyczności. Wszystkie zawarte na płycie utwory wyszły bowiem spod pióra Birdy i – tak jak w przypadku debiutu – cechuje je ogromna dojrzałość, o którą trudno podejrzewać tak młodą osobę. Wsłuchując się jednak w teksty, odczuwa się nagromadzone w nich emocje, jak również to, że Birdy dobrze wie, o czym śpiewa (if you use your words as a weapon / then as a weapon, I’ll shed no tearsWords as Weapons). Perfekcyjnie wyszło jej też przełożenie przeżyć na melodie, które potęgują doznania. Choć w tej materii uznanie należy skierować również w stronę sztabu uznanych producentów, takich jak Ben Lovett z Mumford and Sons, Tim Commerford z Rage Against the Machine czy Ryan Tedder, którzy wspomagali Jasmine przy powstawaniu płyty.

Czego nie można powiedzieć o Fire Within to to, że w przypadku Birdy stylistycznie nie jest on niczym odkrywczym. Porównując tę płytę z debiutanckim albumem, otrzymujemy tę samą refleksyjność, nastrojowość i szczerość, która szczególnie przejawia się w balladach, takich jak Heart of Gold, No Angel czy Shine. Rdzeń płyty ponownie stanowi brzmienie fortepianu, które w pojedynczych kompozycjach (Words as Weapons, All About You) zostało wyparte przez łagodne gitarowe dźwięki. Mimo iż na liście znalazły się także żywsze utwory, czyli Light Me Up oraz Wings, a także zabarwione pozytywnie Maybe, całość wypada dość melancholijnie, co – w miarę zbliżania się do końca krążka – może być odczuwane jako nużące.

Drugi studyjny album Birdy potwierdza, że sukces, który odniosła w przypadku pierwszego krążka, nie jest dziełem przypadku. Słychać, że Jasmine wciąż poszukuje własnego muzycznego stylu, jednak niezaprzeczalnie jest ona obdarzona ogromnym talentem, co pewnie jeszcze niejednokrotnie potwierdzi.

Nie ma więcej wpisów