Początkowo nie wiedziałem do czego odnieść drugą płytę duńskiej artystki, jednak po kilku przesłuchaniach dochodzę do wniosku, że jest to swoisty bilet do innego świata. Świat nieco bajkowy, na pewno spokojny i przesycony czarami. Jest to podróż raczej przez starą szafę do mroźnej krainy skutej lodem, albo do labiryntu fauna na skraju lasu, nocą. Zdecydowanie nie warto się tu doszukiwać odniesień do radosnych bajek z dzieciństwa, pełnych barw i wesołych postaci. Jednak w tym wydaniu kryje się mnóstwo magii i tajemnicy, która przyciąga.

Agnes Obel już swoim debiutem pokazała, że jest artystką, obok której nie można przejść obojętnie. Jest nie tylko zdolnym wykonawcą, ale również twórcą. Swoją drugą płytą pokazała, że potrafi przekazać wiele uczuć w prostej, choć nie oczywistej formie. Udało jej się znaleźć swoją własną ścieżkę, która omijając banał, celuje w klasykę. Nie znajdziemy tu baśniowych i sennych syntezatorów, ani monumentalnych chórów wtórujących mocnemu wokalowi, który miał swoje dziesięć minut jakiś czas temu. Króluje tu klasa i chłodne piękno rodem z dawnych europejskich dworów.

Instrumentarium na albumie ogranicza się do dobrze połączonych klawiszy i instrumentów smyczkowych. Każdy utwór od samego początku powoli płynie i trwa swoim życiem. Intymności całej muzyce nadają skrzętnie rozmieszczone ozdobniki. Pojedyncze uderzenie klawisza wśród pulsującego pianina w utworze Dorian, czy odpowiednie przejście smyka po strunach, mają w sobie więcej emocji, niż całe orkiestry. Przyjemne wrażenie tworzy również pizzicato w tytułowym Aventine.

Muzyka na płycie tworzy piękne tło dla wokalu Agnes, który leniwie, z lekką nutą melancholii wyśpiewuje zgrabnie napisane teksty. Próżno tu doszukać się mistrzowskich popisów czy wspaniałych wokaliz, jednak w tym głosie jest coś, co bardzo lubię i cenię – skryta emocjonalność. Nie taka wprost, podana na tacy. Wycofana, chłodna, opisana pełną gamą barw głosu duńskiej wokalistki.

Aventine to pozycja idealna na długie, chłodne wieczory. A nawet noce. Prostota formy może być zarzutem, jednak Agnes umiejętnie zróżnicowała repertuar na płycie, dzięki czemu nie nudzi się nawet po kilku przesłuchaniach. Magia i czary pozbawione banałów kolorowych wróżek i lukrowych miast, a takim czarom chętnie się poddaję.

Nie ma więcej wpisów