O tej pani ostatnimi tygodniami można przeczytać bardzo wiele. I to nie tylko dlatego, że za niespełna trzy tygodnie do sklepów trafi jej kolejny album, ale również dzięki temu, że wszystkie zaprezentowane do tej pory single są bardzo dobre. St. Vincent przygotowała bardzo dobrą ucztę muzyczną, a kolejnym jej przykładem jest utwór Prince Johnny.

Po bardziej energetycznych Birth In Reverse oraz Digital Witness przyszedł czas na zwolnienie tempa. W końcu Annie Clark zapowiedziała, że St. Vincent ma być grany na pogrzebach. I w końcu wszystko zaczyna do siebie pasować, bo Prince Johnny to, można by rzec, ballada, która łączy wszystkie (do tej pory zaprezentowane) historie w pokręconą całość, po raz kolejny udowadniając, że Clark jest w bardzo dobrej formie, a jej kolejny krążek może znów okazać się bardzo dobry.

Premiera St. Vincent już 25 lutego.

Nie ma więcej wpisów