Covery od zawsze były kwestią sporną w świecie muzyki. Artyści często próbują swoich sił w utworach, które mogą im pomóc zyskać większą popularność, albo po prostu chcą sprawdzić się w hitach swoich idoli. Skutki tego są bardzo różne, bo nawet dobrze nagrany cover może spotkać się z falą krytyki zakochanych tylko w jednej wersji słuchaczy. Co więcej, sami słuchacze dzielą się na takich, co covery lubią oraz tych, dla których własna wersja cudzego utworu to wręcz obrazoburczy atak na ich ulubionych artystów.

Richard Melville Hall, znany światu jako Moby, postanowił wziąć na warsztat dzieło Davida Lyncha. Po jednej stronie lubiany muzyk i producent, po drugiej piosenka lubianego reżysera i muzyka, więc efekt, jak i zdania o efekcie końcowym mogą być podzielone. Ja jednak wierzę Moby’emu, więc wiedziałem, że jego wersja The Big Dream okaże się dobrą wersją. Tym bardziej, że niesamowite wrażenie tworzy wokalistka – Mindy Jones, której senny, lekko niepokojący głos sprawia, że utwór zapada w pamięć i chce się go słuchać na okrągło.

Nie ma więcej wpisów